Pełnia objawienia

On jest „maleńki”. Z wyboru. Uniżył samego siebie. I nie przestraszyłby się pewnie także słowa „prostaczek”.
Czyta się kilka minut

Liturgia kilkakrotnie ostatnio przypomniała nam tekst Jezusowy zapisany u św. Mateusza pod koniec rozdziału 11: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie” (Mt 11, 25-26). Dawne tłumaczenie – zakorzenione zapewne w naszej pamięci – brzmiało: „objawiłeś je maluczkim”.

Nawiązywało ono wprost do łacińskiego przekładu dokonanego przez św. Hieronima: „revelasti ea parvulis” – łacińskie parvulus można przetłumaczyć jako „maleńki”. Grecki tekst ma tutaj słowo népios, które oznacza niemowlę – dziecko, które jeszcze nie potrafi mówić. Wszystkie te „lekcje” – przyznacie – są same w sobie intrygujące i potrafią wciągnąć. Ostatnio jednak przytoczony tekst otworzył się przede mną w zupełnie nowy i olśniewający sposób, a to za pomocą prostego pytania-klucza: o kim właściwie Jezus mówi? Komu Ojciec zechciał objawić rzeczy przed innymi zakryte?

Odpowiedź wydaje się jedna: Jezus mówi o sobie.

On jest „maleńki”. Z wyboru. Uniżył samego siebie (Flp 2, 8); stał się sługą/niewolnikiem wszystkich. On nie przestraszyłby się pewnie także słowa „prostaczek”, jeśli tylko pomyślimy o rzeczywistych realiach wcielenia: o warunkach, w jakich wychowywał się w Nazarecie (wcześniej jeszcze o stajni, w której się urodził), o zawodzie cieśli (po Józefie), o opinii, jaką miał wśród ziomków („skąd u Niego ta mądrość?”) i przeciwników („Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei”). On wreszcie jest najdoskonalszym Dzieckiem Boga Ojca – pozostaje z Nim w najpiękniejszej relacji dziecięcej/synowskiej, doświadczanej przede wszystkim jako niewyczerpane obdarowanie.

I o tym właśnie mówi: „Wszystko przekazał mi Ojciec mój, i nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić” (Mt 11, 27).

Ojciec wszystko objawia Synowi – wszystko to, co dla innych jest „zakryte”; a objawia Mu właśnie dlatego, że jest „maluczkim” i „prostaczkiem”, który chce poznawać Boga nie przez sekwencję sylogizmów (nawet zbudowanych na źródłach Objawienia), lecz w pełnej miłości, zaufania i powierzenia siebie relacji Dziecka do Ojca.

Ile wiem z Boga?

A ile jest przede mną zakryte?

Czego mi brakuje (jakich kwalifikacji czy predyspozycji i postaw), skoro jest przede mną zakryte?

Tyle jest w nas predyspozycji do poznania Boga, ile jest w nas podobieństwa do Jezusa. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2020