Pacyfista z karabinem. Artem Czapaj pisze o doświadczeniach zwykłych żołnierzy.

Pisarz, zwolennik Gandhiego i jego idei „oporu bez przemocy”, w lutym 2022 roku zgłosił się na ochotnika do wojska. Odtąd
Czyta się kilka minut
Artem Czapaj, styczeń 2023 r. / ARCHIWUM PRYWATNE
Artem Czapaj, styczeń 2023 r. / ARCHIWUM PRYWATNE

To jeden z wielu takich posterunków drogowych, na którym zatrzymujesz się, pokazujesz dokumenty, a następnie liczysz, że przejedziesz szybko i bez zbędnych formalności czy problemów. Trzymanie takiego dość niewdzięcznego posterunku – to dzisiaj jedno z zadań Artema Czapaja, pisarza, tłumacza, dziennikarza, a od końca lutego 2022 r. także żołnierza.


ROLNICY, BUDOWLAŃCY, HYDRAULICY – TO ONI STANOWIĄ WIĘKSZOŚĆ ŻOŁNIERZY NA UKRAIŃSKIEJ WOJNIE: Częste są wywiady z „niezwykłymi” wojskowymi, którzy piszą eseje, opisują swoje doświadczenia i przedstawiają rzeczywistość wojny. A w tym czasie absolutna większość żołnierzy pozostaje, jak zawsze, nieprzedstawiona, niema, pozbawiona własnych głosów. Co oni mówią? >>>


Artem Czapaj to jego literacki pseudonim. Anton Wodjanij – tak brzmi jego prawdziwe imię i nazwisko – urodził się w 1981 r. w Kołomyi. Z akademii Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, na której studiował, odszedł po tym, jak w ostatnich dniach wieku XX wybuchły protesty przeciwko ówczesnemu prezydentowi Leonidowi Kuczmie. Wówczas ledwie dorosły, uznał, że znalazł się po niewłaściwej stronie barykady. Uważał siebie wtedy za rewolucjonistę, dopóki dekadę później nie zobaczył ciał zabitych uczestników antyrządowych protestów na kijowskim Majdanie. Wówczas zwrócił się w stronę Mahatmy Gandhiego i jego idei „oporu bez przemocy”, a nawet przetłumaczył jego książkę. Mimo to trzy dni po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na pełną skalę, gdy tylko wywiózł żonę i dwójkę dzieci z Kijowa, zgłosił się do armii na ochotnika.

– Moja decyzja była wymuszona. Rozumiałem, że jeśli nie pójdę, to będzie mi trudno spojrzeć w oczy, przede wszystkim samemu sobie – mówi mi dziś Artem Czapaj.

Jest autorem kilku książek reporterskich i beletrystycznych, które otrzymywały liczne nominacje, a także nagrody. Zazwyczaj dotyczyły kwestii społecznych na Ukrainie, takich jak imigracja, albo też obserwacji podczas podróży motocyklowych.

Najprawdopodobniej największą popularność przysporzyła Czapajowi książka „Batko w dekreti” („Tata na urlopie macierzyńskim”). Opisuje w niej, jak to on, a nie jego żona, wziął na siebie większą część obowiązków związanych z wychowywaniem dzieci. Wyjaśniał, że świadomie zrezygnował z męskiego przywileju, który dawało mu patriarchalne ukraińskie społeczeństwo.

To właśnie rozłąka z rodziną stała się dla Czapaja największym wyzwaniem, odkąd włożył mundur. Miał ogromne poczucie winy wobec żony, że pozostawił ją samą z dziećmi. A także wobec dzieci, że zniknął na bliżej nieokreślony czas.

– W pierwszych miesiącach w ogóle nie wiedziałem, czy jeszcze kiedyś ich zobaczę, bo nie było przecież jasne, jak wojna się potoczy i czy oni będą mogli znowu przyjechać – przyznaje dziś w rozmowie. – W tym okresie niemal codziennie płakałem, tęskniłem za dziećmi i śniłem o nich.

Odkąd rozpoczął służbę, widział się z rodziną tylko raz.

Od końca lutego 2022 r. Czapaj pisze tylko sporadycznie. Za to w swoich tekstach stara się zrozumieć tych, którzy od wojska się migają (sam przyznaje, że gdyby do ataku Rosji doszło wcześniej, gdy jego syn chorował, to mógłby być jedną z takich osób), a przede wszystkim skupia się na doświadczeniach zwykłych żołnierzy.

– W przyszłości chciałbym pisać właśnie o ludziach, na ramionach których spoczywa nasz świat – mówi „Tygodnikowi”. – Nie wiemy, czy uda się obronić ten świat. Ale jeśli tak, będzie to właśnie ich zasługa. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Pacyfista z karabinem