Wniebowzięcie Maryi: rocznica śmierci kobiety najszczęśliwszej z ludzi

Dopiero gdy nie możemy ustać na nogach i opadają nam ręce, zaczynamy przeczuwać, że jest coś, co przekracza wszelkie nasze marzenia.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Uroczystość Wniebowzięcia Maryi, Matki Jezusa Chrystusa. Święto, w którym splatają się wątki teologiczne, antropologiczne, polityczne, militarne, a nawet magiczne. Te wszystkie drogi, po których się pałętamy, mając tego świadomość lub nie, chcąc tego i nie chcąc, które wiodą nas tam, dokąd chcemy iść i dokąd nie chcemy. Szukamy swego królestwa, a kiedy je już odnajdujemy, okazuje się, że nie o to nam chodzi.

Szukamy naszego królestwa szczęścia „w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie”. Dopiero, i na szczęście, gdy już nie możemy ustać na nogach, gdy opadają nam ręce, serce przestaje pracować, a bezsilnie zaciśnięte pięści miętoszą pustkę, zaczynamy przeczuwać, że w tej paraliżującej bezsilności jest coś na rzeczy, coś, co przekracza wszelkie nasze marzenia.

Czasami dochodzimy do takiego wniosku sami, czasami muszą nam pomóc inni. Odkrywamy, że najważniejsze nie jest za nami, ale przed nami, w czymś-kimś, o kim  śpiewa Jan Kochanowski: „Kościół Cię nie ogarnie (…) wszędy pełno Ciebie”, i bezwiednie, bez skrępowania zaczynamy prosić: „Chowaj nas, póki raczysz, na tej niskiej ziemi / Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twemi”. 

„Bo chociaż żywiemy, Panu żywiemy, chociaż umieramy, Panu umieramy. Choć tedy żywiemy, choć umieramy, Pańscy jesteśmy”. 

Dlatego:

„Niech przy próznym pogrzebie żadne narzekanie,
Żaden lament nie będzie ani uskarżanie:
Świec i dzwonów zaniechaj, i mar drogo słanych,
I głosem żałobliwym żołtarzów spiewanych!”.

W rocznicę śmierci Maryi, kościoły pachną ziołami, zbożem, owocami, chlebem, winem – u nas piwem – przepełnia je muzyka, śpiew, tańce, gdyż każdy odpust kończył się gościną i zabawą pod gołym niebem lub w strażackiej remizie. Radość zbawia lęk ode złego. Dzięki temu naszym rabinom, uczonym za mało w Piśmie i w życiu, a za dużo w innych księgach, nie udało się i nie udaje uwięzić ani Boga, ani człowieka, w wypłowiałych definicjach. Wciąż jeszcze marzymy o królestwie, które dlatego, że niewidzialne, właśnie istnieje.

Trzymamy się więc ręki Tego, który „niebo zbudował / I złotymi gwiazdami ślicznie uhaftował” i tej, „w którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy”. Kobiety w doli i niedoli najszczęśliwszej z ludzi.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 33/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Najszczęśliwsza z ludzi