Odbudowa

Ciarki przechodzą po plecach, po całym ciele, gdy się czyta tę Ewangelię i do niej podobne biblijne opowiadania. Rozpalony do czerwoności piec już sam by wystarczył, a tu jeszcze różnego kalibru oprawcy, kaci, sadyści, znęcający się nad niewinnymi ofiarami.
Czyta się kilka minut

Można by ten horror zbyć pełnym politowania kiwnięciem głowy, gdyby nie Auschwitz, Kołyma, Kambodża, Haiti, gdyby nie codzienna medialna porcja ludzkiej biedy. Jeśli do tego dodać nasze, choć na mniejszą skalę, ale równie tragiczne i bolesne, co bezsensowne domowe, sąsiedzkie, zawodowe i osobiste wojny i wojenki, większość biblijnych opisów zaczyna wyglądać nie tak znowu tragicznie.

Owszem, złoczyńcy spłoną niby słoma w ognistych piecach, ale przynajmniej sprawiedliwi - raczej później niż wcześniej - jednak ocaleją.

Można drastyczność opisów końca świata, historii zbyć twierdzeniem, że to produkt kaznodziejskiej swady i pedagogicznego zacięcia autora. Być może, ale to w niczym nie umniejsza faktów - większość tych, których nazywamy siostrami i braćmi, żyje w biedzie również z naszego powodu. Tak jak w jakiś sposób, w mniejszym lub większym stopniu, jesteśmy ze sobą powiązani, tak też za siebie nawzajem ponosimy odpowiedzialność. Jednym słowem, sądny dzień to nie kwestia bliżej nieokreślonej przyszłości, ale teraźniejszości, dzisiejszego dnia.

Patrząc na tak przerażający obraz świata i nie chcąc popaść w rozpacz, czy co gorsza w sentymentalne, acz pobożne roztkliwiane się nad swoją bezradnością wobec ogromu ludzkich cierpień i "polecanie Panu naszych biednych braci w wierze", warto pamiętać, że jednak jest ktoś, kto zło trzyma w ręku, na uwięzi. Dowodem na to jest historia. Nie tylko Kościoła, ale powszechna. Przecież po każdej krwawej zawierusze, ocalali z katastrofy po pierwsze podejmują się odbudowy. Zaczynają życie na pobojowisku od uprzątnięcia gruzów w nadziei, że może się tym razem uda trochę pożyć w spokoju. W ten sposób Wielki Piątek i Sobota stają się Wielkanocą. Przedziwna to dialektyka.

Odbudowującym towarzyszy jeszcze inna nadzieja. Nie zjawia się ona od razu, ale przychodzi z czasem. Powoli, nieśmiało zaczynamy popatrywać na naszych wczorajszych wrogów, czy przypadkiem również oni nie zerkają w naszą stronę. Przecież nie tylko dla nas, ale dla wszystkich ludzi, sądny dzień zaczął się w chwili, gdy padły słowa: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co robią". W ten sposób Ten, który trzyma zło na uwięzi, przekonuje siebie do ludzi i świata, do dzieła nie tylko swoich rąk, ale przede wszystkim serca. Zerkając więc życzliwie w stronę wrogów, próbujmy Go naśladować.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2010