O monopolach swojskich i obcych

Polska minister rozwoju Jadwiga Emilewicz wraz z kolegami z Niemiec, Francji i Włoch apeluje do Komisji Europejskiej o lepszą ochronę unijnych firm przed konkurencją z Chin i USA.
Czyta się kilka minut

W liście otwartym, który ministrowie wystosowali w ubiegłym tygodniu do Margrethe Vestager, unijnej komisarz ds. konkurencji, politycy przekonują również, że dalsze ograniczanie fuzji i przejęć europejskim korporacjom pozbawia je szans na skuteczną rywalizację z gigantami spoza Unii.

Europejska obawa przed megakorporacjami nie jest irracjonalna. Firmy obracające setkami miliardów dolarów w skali roku i zatrudniające dziesiątki tysięcy ludzi w wielu krajach są nie tylko „za duże, by upaść” – co zwykle oznacza, że muszą je ratować podatnicy. Na rynku zdominowanym przez gigantów relacja sprzedający–kupujący niebezpiecznie upodabnia się do relacji urząd–petent. Karleje też konkurencja. Przykłady? Klient niezadowolony z telefonów z systemem operacyjnym Android od Google’a (ok. 75 proc. światowego rynku smartfonów) ma dziś do wyboru produkty Apple (23 proc.) lub poszukiwanie aparatów wyposażonych w tak egzotyczne platformy operacyjne jak KaiOS czy mobilną wersję Windows. Złożenie reklamacji w megakorporacji od pewnego etapu również zamienia się w pisanie na Berdyczów. Do tego obowiązkowo po angielsku.

Dlatego europejska polityka gospodarcza od lat próbuje nie dopuścić do narodzin podobnych mastodontów na wspólnym rynku. W 2019 r. Bruksela nie zgodziła się np. na fuzję francuskiego Alstomu i części niemieckiego Siemensa w obawie, że nowy gracz zdusi konkurencję na unijnym rynku taboru kolejowego. Sęk w tym, że poza Europą tutejsi giganci często okazują się najwyżej średniakami. List kwartetu polityków reprezentujących największe gospodarki Unii można zatem czytać jako próbę uzmysłowienia Brukseli, że europejscy konsumenci są już skazani na oligopole. Mogą tylko wybrać – swojskie lub obce. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 7/2020