Po obaleniu centroprawicowego prounijnego rządu Michela Barniera Francja zmaga się znów z ostrym kryzysem polityczno-ekonomicznym. W minioną środę skrajna prawica Marine Le Pen poparła wotum nieufności wobec rządu Barniera, sformułowane przez blok lewicy – Nowy Front Ludowy (NFP). Radykałów z lewa i prawa połączyło w tym przypadku odrzucenie forsowanego przez rząd programu zaciskania pasa.
Stan francuskich finansów
Wraz z gabinetem upadł projekt ustawy budżetowej na przyszły rok. Prezydent centrysta Emmanuel Macron zapewnił, że Francja wejdzie w nowy rok z prowizorium budżetowym, opartym na tegorocznych wydatkach i dochodach. Będzie ono w mocy do czasu przyjęcia zwykłej ustawy budżetowej. To jednak rozwiązanie na krótką metę. Następny rząd nie uniknie ostrych cięć.
Francja zajmuje dziś trzecie miejsce w Europie, po Grecji i Włoszech, pod względem długu publicznego; w 2024 r. mur zadłużenia ma przekroczyć 112 proc. PKB, a deficyt budżetowy – 6 proc., czyli dwukrotnie więcej niż dopuszcza Bruksela.
Skala kryzysu politycznego nad Sekwaną
Drugim, obok budżetowego, kluczowym problemem Francji jest polityczna chwiejność. Gabinet Barniera przeżył ledwie trzy miesiące.
Żadna z głównych sił politycznych nie jest w stanie zbudować większości parlamentarnej. Wobec impasu już nie tylko radykalna lewica, ale i część prawicy wzywa niepopularnego prezydenta Macrona do dymisji. Ten jednak powtórzył w miniony czwartek, że rządzić będzie do końca swojej kadencji w 2027 r.
Francja, siódma gospodarka świata, jest także potęgą atomową i głównym, obok Niemiec, motorem Unii. Czy francuska wirówka wciągnie także inne kraje Europy? Według Sébastiena Maillarda, eksperta europejskiego think tanku Institut Jacques Delors, jest czymś realnym, że niestabilność polityczna we Francji stanie się chroniczna.
Słaba Francja szansą dla Polski
– W tej chwili wyzwaniem jest nawet to, aby przyszły rząd przetrwał do lata tego roku. Dopiero wtedy będzie można rozpisać nowe wybory – mówi „Tygodnikowi” Maillard. Jego zdaniem zbiegające się w czasie kryzysy w Berlinie i Paryżu oznaczają przegrupowanie sił wewnątrz Unii, a więc wzmocnienie innych krajów. – Wśród zwolenników projektu europejskiego jest dziś spore oczekiwanie wobec Polski pod sterami Donalda Tuska, aby przejęła rolę lidera UE – podkreśla Maillard.
Podobne do tej opinie słychać dziś coraz częściej nad Sekwaną.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















