Nie śmiej się na cmentarzu, zmarli się na ciebie patrzą

Ruda wyhamowuje z zaciekawienia: „Zmarli? Gdzie?!”. „Pani ich tu trzyma”. Starsza z furią: „Jak: trzyma?! Wszyscy są u Boga!”. Ruda: „Ale gapią się”.
Czyta się kilka minut
Eliza Kącka // Fot. Grażyna Makara
Eliza Kącka // Fot. Grażyna Makara

Pociąg do Katowic. Skład Českých drah. Granatowe uchwyty między oknami, klamki, przyciski mają w sobie starą solidność pancernej puszki do konserw, co przetrzyma i niejedną wojnę. W moim przedziale syn z matką, oboje wiekowi; matka o kulach, pod dziewięćdziesiątkę. On: „Mama, nie przejmuj się, odbiorą nas z dworca”. „Czy ona musi wychodzić za Czecha? Jeszcze w listopadzie?”. „Lepszy byłby we wrześniu?”. „Eeee. Nikt nie jest lepszy w listopadzie. Polak też nie, a Czech to już w ogóle”. „Marudzisz. Pragę zobaczysz”. „Pragę to ja chciałam zobaczyć, jak żył Tadzio”. „Tacie się nie udało, zobaczysz za was”. Starsza na poirytowaniu: „Głupie gadanie. Chciałam z nim, nie za niego. Teraz to nie ma znaczenia”. „Ma”. „Nie ma! Miała być nasza radość, a nie mój ból”. „Mamaaa”. „Jego już Praga nie obchodzi. Sentymentalne ględy”. Na to wkracza pani pod sześćdziesiątkę, a ja wychodzę zadzwonić.

I nadal pociąg do Katowic, wracam do przedziału. Starsi drzemią, pani pod sześćdziesiątkę nadmuchuje poduszkę ortopedyczną. Moje książki na podłodze, trzyma nogi na nich i raźno pompuje. Zamieram. Trudno pytać, czy same spadły. Schylam się, wyciągam, nie pomaga mi, przeciwnie, dociska obcasem. Pociąg przyspieszył, zaniosło mnie na kolana starszego. „Co też pani wyrabia!”. „Ratuję” – mówię i wracam do wyciągania. No i mam w końcu, odbiłam, wskakuję na siedzenie. Przecieram rękawem smugi na okładce. Siedzimy przez chwilę w milczeniu. Ortopedyczna nie wyrabia: „Panoszenie się”. Ja: „??”. „Miejsca mało?! Panoszenie się”. Ja: „Mogła pani przesunąć książki”. „Mogłam wyrzucić przez okno!”. Starszy: „Ci młodzi wszystko pod siebie, pod siebie”. Ortopedyczna: „Gada przez telefon i człowieka prowokuje”. Starszy: „Ototo, ale po co udawać?”. „Żeby innych upokorzyć. Niech zbiera z podłogi!”. Wyszłam.

Zmieniłam przedział. Tam trójka trzydziestolatków. Dosiadam się do kobiety, po drugiej stronie dwóch gości. „Sama jesteś sobie winna, nie trzeba się było wystawiać”. „Wystawiać?! Andrzej, jak »wystawiać«!”. „Brać tego referatu”. „Też wziąłeś”. „Ale mnie nikt nie rozwalił”. „Ciekawe, dlaczego”. „Słuchaj, Jula, ty myślisz, że to będzie dobrze postrzegane, jak będziesz równać z facetami, nie będzie”. „Ja mam wiedzę”. Mężczyźni śmieją się. Ona: „Ale Zofia też miała referat. I nikt się nie czepiał”. „Jak ci to powiedzieć, Zofia jest jak facet”. „Czyli?”. Drugi z przedziału: „Hm, Zofia to szefowa, umie zgnoić”. Ona uparcie: „Ale ja wiem, co mówię”. Do mnie: „Pani mnie poprze, ja mam wiedzę”. Ja: „Obawiam się, że to przemawia przeciwko pani”. Andrzej: „Ototo. Mniej wiedzy”. Drugi: „Więcej władzy”.

Jedna z warszawskich podstawówek, korytarz, czekam na rozmowę z nauczycielką w sprawie krótkich warsztatów dla ósmoklasistów. Obok mnie ojciec waruje pod gabinetem dyrektorki. „A wie pani, ja dostałem w pracy ofertę szkolenia SI dla rodziców”. „O, że sztuczna inteligencja ma państwa uczyć?”. „A tak, empatii zwłaszcza. Ja pani zostawię ten prospekt, warte lektury”.

Prospekt długi, szczegóły pominę, spisuję wyimek z oryginalną interpunkcją: „Witaj. Przedstawię się: to ja, Twoja Inteligencja. Zostałam do Ciebie delegowana z ważnym zadaniem. W dobie schematów i przyspieszających ofert wszyscy, jesteśmy zagubieni. Nasze dzieci, nie wiedzą, jak reagować. Czasem wręcz nie wiedzą kim są. Jest to powód kryzysu wielu rodziców. Na pewno martwi cię to. Boisz się, że dziecko nie sprosta, kolejnym wyzwaniom. Chcesz być dumny z osiągnięć dziecka. Myślisz, jak z nim rozmawiać, by miało to efekt. Potrzebujesz mojego wsparcia. W czasie szkolenia otrzymasz sformułowania i zwroty których, użyjesz następnie w konwersacji z dzieckiem. Zależnie od potrzeby, możesz je uspokajać, wspierać lub stymulować ambicję. Dodatkowo otrzymasz również, wskazania jak relaksować się przed i po konwersacji. Wszystko testowane na naszych pociechach. Nie zapomnij być dumny z dziecka. Każde są indywidualnością”.

Cmentarz Północny, popołudnie, grób ciotki. Siadamy z Rudą na ławce. Czeszę pamięć, odpoczywam. Alejki wchodzą w fazę cienia, robi się chochołowato. W sąsiedniej frustracje: „Wujek wolał róże”. „To nie wujka impreza”. „Ale jego grób”. „I dobrze”. Z małego letargu wytrąca mnie rechot Rudej. Miewa takie sesje. „Co tam?”. „Nie pytaj się mnie”.

Tuż obok krząta się osiemdziesięciolatka. Obmywa grób po raz trzeci, a ten jak szafa trzydrzwiowa, na cały szwadron. Ruda idzie w większy rechot. „Nie śmiej się na cmentarzu!” – sąsiadka nie wyrobiła. Do mnie: „Niech pani uspokoi tę dziewuchę!”. Do Rudej: „Zmarli się na ciebie patrzą!”. Ruda wyhamowuje z zaciekawienia: „Zmarli? Gdzie?!”. Starsza z sykiem wyższości: „Nie wiesz!”. Do mnie: „Tak to jest, jak się dziecko bez wiary chowa”. „Tu?” – pyta Ruda, dziobiąc palcem w szereg fotografii na grobowcu Starszej. „Zabierz palucha!”. „Pani ich tu trzyma”. Starsza z furią: „Jak: trzyma?! Wszyscy są u Boga!”. Ruda: „Ale gapią się”. „Też coś!”. „Gapią się, bo pani ich tu trzyma”. „Co za brednie!”. Ruda: „Nie trzeba zmuszać”. „Nie pouczaj mnie!”. „Oni nie muszą na nas patrzeć”. „Co ty wiesz! Ja życie przeżyłam!”. Ruda: „To pani też tu leży?”. Musiałyśmy spadać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 47/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Pani też tu leży?