Nie musisz się obawiać sądu ostatecznego. Masz sumienie – osądź się sam, póki czas

To bardzo dobra nowina: słuchaj sumienia i nie bój się Boga. Tych, którzy nie chcą rozeznawać w sumieniu, co słuszne, Jezus nazywa „obłudnikami”.
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

Liturgia Słowa minionego piątku skonfrontowała nas ze słowami Jezusa: „Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: Deszcz idzie. I tak się dzieje. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: Będzie upał. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże chwili obecnej nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Gdy idziesz do sprawującego władzę ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie zaciągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni pieniążek” (Łk 12, 54-59).

A my? Czy umiemy rozeznać chwilę obecną? I czy potrafimy uczynić to konsekwentnie? Naszą chwilą obecną (grec. kairos, tzn. moment) jest droga – mówi Pan. Jesteśmy w drodze… do sądu. Tak! Życie ludzkie nie jest banalne. Nasze decyzje i czyny nie są banalne. Zostaną osądzone. Dlatego decydują o naszej wieczności.

Może nie byłoby czego się bać, gdyby nie to, że z nami idą też nasi przeciwnicy, którzy staną przed Wiecznym Sędzią, by nas oskarżać. Jezus mówi: Nie wyjdziesz z więzienia, aż wszystko wynagrodzisz! To nowina napawająca lękiem. Jaka jest więc „dobra nowina” tego tekstu?

Oto ta: masz sumienie! Nie potrzebujesz bać się ostatecznego sądu, o ile po drodze osądzisz się sam – „sam z siebie rozeznasz to, co jest słuszne”. Sumienie opisze ci wszystkie twoje winy wobec „przeciwnika”. Posłuchaj go. Poproś o przebaczenie. Zapewne je uzyskasz. A wtedy staniecie z twoim przeciwnikiem przed Bogiem jako para przyjaciół – nie będziecie się oskarżać, ale wstawiać za sobą wzajemnie. Rozpoznajesz w sumieniu „chwilę obecną” w tej mierze, w jakiej widzisz w niej szansę na pojednanie.

To bardzo dobra nowina. Mam zdolność rozeznawania tego, co słuszne, „sam z siebie”. Jak uczy katechizm, sumienie jest „najtajniejszym sanktuarium człowieka, w którym przebywa on sam na sam z Panem Bogiem” (zob. KKK 1776). Więc właściwie nie „sam z siebie”, ale słuchając Boga, w każdym momencie, poddając się Jego osądowi już teraz, by nie obawiać się Jego sądu u kresu drogi.

Tych, którzy nie chcą rozeznawać w sumieniu, co słuszne, Jezus nazywa „obłudnikami” (grec. hypokritai). Tak. Pobożność bez słuchania Boga w sumieniu jest jedynie… aktorstwem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Masz sumienie