W liturgii język kaszubski, podobnie jak polski, obecny jest już od XVI wieku. Dzięki reformacji. Pierwsze tłumaczenia mszy zawdzięczamy pastorowi Szymonowi Krofeyowi z Bytowa. Po Soborze Watykańskim II rozpoczęto starania o pełne wprowadzenie języka kaszubskiego do rzymskokatolickiej liturgii. W wielu kościołach na Kaszubach msze z liturgią słowa w języku kaszubskim odprawiane są już od lat 80. XX wieku. Dzieje się to za aprobatą lokalnych biskupów. Czasem, mniej oficjalnie, w tym języku celebrowana jest cała msza.
Kwestie te chciało uporządkować Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, które skierowało do abp. Tadeusza Wojdy, metropolity gdańskiego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, merytorycznie uzasadnioną prośbę o zgodę na oficjalne tłumaczenie Mszału Rzymskiego. Omówiono w niej m.in. status języka kaszubskiego i jego bogatą (również religijną) historię, dzieje nabożeństw w języku kaszubskim, wpływ Jana Pawła II na ich rozwój, pracę duchownych zaangażowanych w krzewienie języka kaszubskiego m.in. poprzez literacką twórczość, a także tłumaczenia tekstów liturgicznych i biblijnych. Wskazano, że Rada Języka Kaszubskiego zajmuje się również słownictwem religijnym. Wreszcie zapewniono, że Zrzeszenie dołoży wszelkich starań, aby przygotować profesjonalne tłumaczenia z języków oryginału i wydać Mszał Rzymski w języku kaszubskim.
Odmowna odpowiedź, która nadeszła w piśmie sygnowanym przez wiceprzewodniczącego KEP abp. Józefa Kupnego, była dla Kaszubów dużym rozczarowaniem. Lektura pisma sprawia wrażenie, jakby autorzy nie zapoznali się ani z argumentami zawartymi w prośbie, ani z aktualnym nauczaniem Kościoła w temacie tłumaczeń ksiąg liturgicznych.
Kaszubi nie mają swojego episkopatu, nie będą mieli też mszału – uważają polscy biskupi
Abp Kupny, bazując na materiałach opracowanych przez Komisję KEP ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, wskazał, że Kodeks Prawa Kanonicznego mówi o tłumaczeniach na języki „narodowe”. Jednak w łacińskim oryginale, podobnie jak w soborowej konstytucji o liturgii, mamy wyrażenie linguae vernaculae – języki wernakularne, lokalne, domowe. Podobnie mówi również instrukcja „Liturgiam authenticam” z 2001 r., przywołana zresztą w piśmie abp. Kupnego. W punkcie 71. dokumentu czytamy: „W krajach, gdzie używa się kilku języków, przekłady powinny być sporządzane w poszczególnych linguas vulgares (językach ludowych) i poddane specjalnej kontroli zainteresowanych biskupów”.
Abp Kupny, przywołując w swym liście przepisy KPK (par. 3 kan. 838), zdaje się nie zauważać, że kanon ten został zmieniony przez papieża Franciszka w motu proprio „Magnum principium” z 2017 r., które mówi, że wystarczy confirmatio (potwierdzenie) tłumaczeń przez Stolicę Apostolską, w miejsce wcześniejszego recognitio (uznania). Paragraf ten przewiduje, że Konferencja Episkopatu ma przygotować wierne tłumaczenia ksiąg liturgicznych na języki dla regionów, za które jest odpowiedzialna, a opublikować je po potwierdzeniu przez Stolicę Apostolską. Również dekret Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z 22 października 2021 r., wprowadzający omówione zmiany w prawie kanonicznym, wskazuje na potrzebę tłumaczenia ksiąg liturgicznych na języki mówione i dostosowania do różnorodności kulturowej narodów, podkreślając możliwość tłumaczenia „na język tylko jednego regionu kraju”.
Watykan uznaje w liturgii nawet esperanto. Polski episkopat nie uznaje kaszubskiego
Zdaniem biskupów Kaszubi są „grupą regionalną i etniczno-kulturową włączoną do narodu polskiego”, w związku z czym język kaszubski nie jest – w biskupiej interpretacji prawa kościelnego – językiem narodowym. W Polsce, jak podkreślono, jedynym językiem urzędowym jest polski.
Kolejnym argumentem była kwestia jurysdykcji – skonstatowano, że zatwierdzanie ksiąg liturgicznych należy do kompetencji Konferencji Episkopatu danego kraju, a „nie ma w Polsce Konferencji Episkopatu Kaszub”. Wskazano również, że „etnografia lub kulturoznawstwo nie tworzy języka teologicznego”.
Odpowiedź biskupów zdaje się sugerować, że Konferencja Episkopatu danego kraju nie obejmuje swoim duszpasterstwem i jurysdykcją jego wszystkich regionów, zróżnicowanych językowo i kulturowo, co oczywiście jest absurdem. O tym, że polski episkopat interpretuje prawo kanoniczne w tej kwestii inaczej niż Stolica Apostolska, świadczy fakt, że od dziesięcioleci na świecie zatwierdzane są tłumaczenia mszału na różne języki lokalne (czyli ludów, które nie mają swojej Konferencji Episkopatu), a nie tylko uznawany przez państwo za urzędowy na jego terenie (przykładem mogą być mszały w językach quechua, tagalog, bretońskim, baskijskim, katalońskim, walijskim czy serbołużyckim). Za zgodą Stolicy Apostolskiej przetłumaczono mszał nawet na sztuczny język esperanto, co liturgicznie stanowi pewną aberrację, ale odbyło się zgodnie z kościelnym prawem.
Zdaniem biskupów język kaszubski jest „niezdatny” do wyrażania teologicznych treści
Decyzja biskupów spotkała się z oburzeniem i krytyką ze strony środowisk kaszubskich.
– Jest nam przykro, nie tyle z powodu odpowiedzi odmownej, ale z użytych w niej krzywdzących sformułowań wskazujących na niewiedzę hierarchów na temat języka kaszubskiego – mówi Adóm Hébel, kaszubski działacz, dziennikarz i twórca kanału „Kaszëbë i swiat”. – Sprowadzenie kaszubszczyzny do „etnografii” to zignorowanie prawie dwustuletniej historii nieprzerwanego rozwoju literackiego języka kaszubskiego. Dzisiaj powstają w nim prace naukowe, wywiady na temat fizyki kwantowej, a Rada Języka Kaszubskiego rozwija słownictwo związane z technologią, sportem i różnymi dziedzinami nauki, w tym teologią. Mamy wykształconych księży, zakonników i świeckich, na nasz język przekładana jest Biblia z języków oryginalnych. Nie rozumiem też, w jaki sposób fakt, iż polski jest językiem urzędowym, miałby uniemożliwiać zajmowanie się sprawą kaszubskiego w liturgii. Przecież język urzędowy to sprawa władz świeckich, nie kościelnych. Gdyby nasz teren był, nie daj Boże, okupowany przez Rosjan, którzy by narzucili jako urzędowy język rosyjski, nie uważam, że należałoby posługiwać się nim podczas mszy, a według tej argumentacji właśnie tak powinno być – dodaje.
– Zdaję sobie sprawę, że przetłumaczenie eucharystycznej części mszy, jako centralnego punktu naszego życia religijnego, to długotrwały proces, wymagający najlepszego przygotowania teologicznego i całego sztabu ludzi. Gdyby abp Józef Kupny napisał, że obecnie nie ma zasobów ludzkich do realizacji tego zadania, byłoby pole do pracy nad zmianą tego stanu rzeczy. Tymczasem dowiedzieliśmy się, że nasz język jest z natury niezdatny do wyrażania pewnych treści. Wydawało nam się, że w demokratycznym państwie, w czasach, kiedy nie dzielimy już kultur i języków na lepsze i gorsze, tak krzywdzących słów na temat rdzenia naszej tożsamości nie usłyszymy. Jest to tym bardziej niezrozumiałe, że my, Kaszubi, co pokazują statystyki, jesteśmy grupą silnie związaną z katolicyzmem, a wiara jest dla wielu z nas silnie złączona z tożsamością – mówi Hébel.
Kościół przyczynił się do kulturowego wynarodowienia Kaszubów
Mateùsz Titës Meyer, wieloletni organista i wiceprezes stowarzyszenia Kaszëbskô Jednota wskazuje, że wobec Kaszubów i ich kultury Kościół rzymskokatolicki działał krzywdząco: – Przez wieki Kościół wyrządził sporo szkód w zakresie kulturowego wynarodowienia Kaszubów. Język i tradycje polskie wskazywano z ambon za wzorcowe, przez co Kaszubi zatracali swoje zwyczaje i wstydzili się własnej mowy.
– Od pewnego czasu, dzięki zaangażowaniu świadomych duszpasterzy, powoli się to zmienia. Służą temu też msze, na których pojawia się kaszubska liturgia słowa i kaszubskie pieśni. Niestety, ani kleryków, ani przyszłych organistów nie kształci się w zakresie znajomości języka kaszubskiego. W seminariach w Gdańsku i w Pelplinie język kaszubski powinien już dawno pojawić się jako obowiązkowy lektorat. A w szkołach organistowskich powinny być organizowane kursy kaszubskojęzyczne, nie tylko dla organistów, ale też dla dyrygentów chóralnych. Takie kroki z pewnością przyczyniłyby się do rozwoju kaszubskojęzycznej terminologii teologicznej, której ubogość sugeruje episkopat w swoim uzasadnieniu. Myślę, że to są kroki, które kurie diecezjalne mogą podjąć tu i teraz – dodaje, podkreślając, że brak poparcia biskupów dla ustandaryzowania i zatwierdzenia tekstów i melodii liturgicznych po kaszubsku skutkować będzie przeciągającym się nieuporządkowaniem tej sprawy, a nie zaprzestaniem celebrowania po kaszubsku.
Kaszubi przygotowują odpowiedź dla biskupów
Decyzja Konferencji Episkopatu Polski nie zamyka drogi do dalszych rozmów i działań. Prezes Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Jan Wyrowiński już zapowiedział przygotowanie szczegółowej odpowiedzi na pismo abp. Kupnego. Relacja z Kaszubami stanowi jednocześnie swoisty test z synodalności Kościoła w Polsce, którego – przynajmniej na poziomie komunikacji – polscy biskupi jeszcze nie zaliczyli.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















