Nie było zaskoczenia, można powiedzieć, że wręcz tego się spodziewano. A jednak warto na chwilę pochylić się nad oświadczeniem państw zachodnich – Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Niderlandów i Szwecji – które wspólnie ogłosiły wyniki specjalistycznych badań: Aleksiej Nawalny, zmarły w lutym 2024 r. w rosyjskim więzieniu opozycjonista, krytyk Putina i putinowskiego systemu, został otruty przy użyciu wyrafinowanej substancji o nazwie epibatydyna.
Tę niezwykle groźną substancję wytwarzają egzotyczne żaby, żyjące wyłącznie w Ameryce Południowej. Można ją także pozyskać w warunkach laboratoryjnych. Naukowcy i rządy wspomnianych państw podkreślają, że jedynie państwo rosyjskie mogło przygotować taką substancję. Zastosowanie epibatydyny narusza konwencję o zakazie stosowania broni chemicznej, której sygnatariuszem jest Rosja – stwierdzają zachodni sojusznicy.
Putin zdecydował o zamordowaniu Nawalnego, choć był on już więźniem
Już kilka lat wcześniej, w sierpniu 2020 r., rosyjskie służby próbowały otruć Nawalnego. Także przy użyciu broni chemicznej – wtedy substancji o nazwie nowiczok. Dzięki interwencji rządu Niemiec lider antyputinowskiej opozycji został wówczas wywieziony z Rosji na leczenie do berlińskiej kliniki. Został uratowany, po czym kilka miesięcy później wrócił do Rosji. Tu natychmiast został znowu uwięziony i skazany. W łagrze coraz bardziej zapadał na zdrowiu.
Musimy to sobie uświadomić i zapamiętać: Władimir Putin zdecydował o zamordowaniu Nawalnego, pomimo że był on już więźniem, skazanym na wiele lat. W dającej się przewidzieć przyszłości Nawalny nie stanowił dla Putina i jego reżimu żadnego, ale to żadnego zagrożenia.
Pamiętamy jego zdjęcia, które wydostały się z rosyjskiej kolonii karnej. Nawalny wyglądał jak cień samego siebie, cień dawnego, pewnego swoich racji przeciwnika dyktatury Putina. Powtórzmy: skrytobójczo, przy użyciu wyrafinowanej substancji, zamordowano bezbronnego, schorowanego więźnia rosyjskiego reżimu. Dokonali tego współcześni opricznicy Putina, spadkobiercy opriczników Iwana IV i XX-wiecznych enkawudzistów.
Życie ludzkie w Rosji ponownie przestało mieć jakąkolwiek wartość
Najnowsze informacje o powodach śmierci Nawalnego jeszcze raz uświadamiają nam, jaki charakter nosi współczesne państwo rosyjskie pod rządami Putina. To dyktatura o cechach faszystowskich.
Około stu lat temu w Rosji zaczął rządzić niepodzielnie Józef Stalin, który dla umocnienia własnego jedynowładztwa organizował masowe represje, aresztowania, zsyłki, pokazowe procesy, rozstrzeliwania, polecił wywołać Wielki Głód na Ukrainie, wreszcie sprzymierzył się z Adolfem Hitlerem i przyczynił się do rozpętania II wojny światowej.
Po śmierci Stalina Rosja przechodziła różne fazy destalinizacji, ale pod rządami Putina skala represji i opresji systemowej jest największa właśnie od czasów stalinowskich. Życie ludzkie w Rosji ponownie przestało mieć jakąkolwiek wartość – ostrożne zachodnie szacunki wskazują, że jedynie w styczniu 2026 r. na froncie zginęło ponad 30 tys. żołnierzy rosyjskich. Giną dla zaspokojenia faszystowsko-imperialnych zapędów Putina.
Można mieć nadzieję, że odpowiedzialni za ten mord Nawalnego kiedyś będą osądzeni
Najwyższy szacunek budzi postawa rodziny i otoczenia Nawalnego, którzy zorganizowali przekazanie próbek z ciała zamordowanego do państw zachodnich. Budzi respekt to, że rządy i naukowcy kilku państw europejskich wnikliwie i skrupulatnie przebadali te próbki, a wyniki badań ogłosili światu. Taka postawa to przede wszystkim hołd dla samego Nawalnego.
Dzisiaj trudno wyobrazić sobie, że odpowiedzialni za ten mord zostaną osądzeni. Ale jutro, czy niechby nawet pojutrze, sprawiedliwość ich dosięgnie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















