Reklama

Ładowanie...

Lex TVN: nagły atak

Lex TVN: nagły atak

17.12.2021
Czyta się kilka minut
Decyzja Jarosława Kaczyńskiego, by zająć się TVN akurat teraz, w obliczu wciąż napiętej sytuacji na naszej wschodniej granicy oraz groźby ataku Rosji na Ukrainę, wydawać się może absurdalna. A jednak jest w niej pewna konsekwencja.
Protest przeciwko Lex TVN, Kraków, 19 grudnia 2021 r. / FOT. Beata Zawrzel/REPORTER
S

Sejm przyjął dziś znienacka lex TVN, czyli prawo, które w przypadku podpisania go przez prezydenta, może oznaczać koniec potężnej korporacji, kształtującej przez ostatnie 20 lat opinię publiczną w Polsce. Za odrzuceniem weta Senatu do projektu zagłosowało 229 posłów, przeciw było 212, a 11 (głównie z Konfederacji) wstrzymało się.

Ustawa zabrania posiadania telewizji przez podmioty spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Co prawda TVN kierowane jest przez spółkę-córkę koncernu Discovery, zarejestrowaną na lotnisku w Amsterdamie, jednak w opinii PiS jest to tzw. słup, a pełnię władzy dzierżą Amerykanie. Rządzący Polską chcą wprost wymusić na Discovery sprzedaż pakietu kontrolnego telewizji i tak naprawdę stworzyły ustawę dla pognębienia dokładnie jednego podmiotu gospodarczego, który prezes PiS uznał za siłę wrogą ojczyźnie. I nie ma tu większego znaczenia, że TVN24 nie straci prawa do nadawania sygnału poprzez satelity i kablówki. O sile korporacji nie świadczy bowiem opiniotwórczy kanał informacyjny, ale naziemne stacje: TVN, TVN7 i TTV. To one stanowią o komercyjnej atrakcyjności całego przedsięwzięcia. Dlatego też obniżenie udziałów Discovery do ustawowych 49 proc. jest potężnym ciosem dla amerykańskiego biznesu w Polsce. Korporacja z Silver Spring musi szybko znaleźć kupca i zapewne nie może liczyć na uzyskanie rynkowej ceny. Nie wiadomo też, czy w ogóle znajdzie się w Europie ktoś odważny, by nabywać media w kraju, w którym zasady rynku medialnego można wywrócić do góry nogami jednego dnia.

Podpis prezydenta

Cały ten powyższy scenariusz może się ziścić tylko wtedy, gdy ustawę poprze Andrzej Duda. Kiedy w sierpniu PiS po raz pierwszy zamierzał rozprawić się z TVN, to właśnie postawa prezydenta przesądziła o odłożeniu projektu. Podczas uroczystości przed Grobem Nieznanego Żołnierza mówił on, że będzie stał na straży „zasady wolności słowa i swobody prowadzenia działalności gospodarczej”. Później podkreślał też kilka razy nasze specjalne stosunki z USA. Zinterpretowano to jasno jako zapowiedź weta. Było jednak jasne, że pomysł ten kiedyś wróci. Nikt jednak nie spodziewał się, że nastąpi to tak szybko.

Obecne stanowisko prezydenta wobec ustawy nie jest jasne. Z informacji Onetu wynika, że był on zaskoczony nagłym przesłaniem projektu do Sejmu, a o planowanym głosowaniu dowiedział się wczoraj. W samym PiS nie ma też ponoć pewności, że Duda złoży swój podpis. „Możliwości jest kilka i ja z tego punktu widzenia bardzo dokładnie tę propozycję legislacyjną, którą uchwalił parlament, zbadam” – stwierdził dziś prezydent.

Te możliwości to zatwierdzenie ustawy, zawetowanie jej lub skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego, co przerzuciłoby odpowiedzialność prezydenta na znienawidzoną przez opozycję i sporą część społeczeństwa instytucję.

Decyzja prezesa

Decyzja Jarosława Kaczyńskiego, by dokonać ataku na TVN akurat teraz, w obliczu wciąż napiętej sytuacji na naszej wschodniej granicy oraz groźby ataku Rosji na Ukrainę – wydawać się może absurdalna. A jednak jest w niej pewna konsekwencja. Dla lidera PiS obecna prezydentura Joego Bidena to jasny sygnał, że konserwatywna Ameryka przegrała w walce cywilizacyjnej z lewicą. Emancypacja mniejszości etnicznych, promowanie ruchu LGBT+ oraz niezbyt ukrywana niechęć Bidena do systemu politycznego kształtującego się w Polsce – przekonały Kaczyńskiego, że dalsze inwestowanie w sojusz z zamorskim mocarstwem nie musi być już dogmatem.


Protest w Gdańsku w związ z przyjęciem przez Sejm nowelizacji ustawy medialnej tzw Lex TVN. 17 grudnia 2021 r. / FOT. Wojciech Strozyk/REPORTER

Taka konstrukcja myślowa ma jeden zasadniczy błąd, który dla kogoś, kto tak jak Kaczyński stawia na bezpieczeństwo państwa, powinien być niezwykle łatwy do zauważenia. Amerykanie są od wejścia Polski do NATO w 1999 r. najważniejszym gwarantem naszego bezpieczeństwa. Co jest ważne szczególnie teraz, gdy Rosja ogłasza Stanom Zjednoczonym oficjalną listę żądań mających złagodzić sytuację na wschodniej flance Sojuszu. Czytaj: uchronić Ukrainę przed atakiem Moskwy. Żądania te są absurdalne: NATO miałoby zagwarantować, że nigdy nie przyjmie Ukrainy do sojuszu, a Amerykanie – wycofać swe wojska z Polski, państw bałtyckich i Bałkanów.

Zadzieranie z Ameryką w tym momencie nie ma żadnego strategicznego sensu, jest przeciwne polskiej racji stanu. Jednoznaczne stanowisko wobec lex TVN wyraził zresztą na Twitterze Bix Aliu, chargé d'affaires ambasady Stanów Zjednoczonych w Polsce: „Stany Zjednoczone są skrajnie rozczarowane dzisiejszym przyjęciem ustawy medialnej przez Sejm RP. Oczekujemy, że Prezydent Duda będzie działać zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami, aby wykorzystać swoje przywództwo do ochrony wolności słowa i działalności gospodarczej.”


CZYTAJ TAKŻE

 

PAŃSTWO HYBRYDOWE. ARTYKUŁ RAFAŁA MATYJI: Cena, jaką przyjdzie nam zapłacić za kolejne zwycięstwo PiS, wciąż rośnie. Istotą tych rządów jest dewastacja struktur państwowych i samorządowych, a także odebranie im logiki działania, obliczonej na dobro wspólne >>>

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Jako reporter rozpoczynał pracę w dzienniku toruńskim „Nowości”, pracował następnie w „Czasie Krakowskim”, „Super Expressie”, czasopiśmie „Newsweek Polska”, telewizji TVN. W lutym 2012...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]