Reklama

Lex Kompromitacja. Prezydent Duda zawetował ustawę medialną

Lex Kompromitacja. Prezydent Duda zawetował ustawę medialną

27.12.2021
Czyta się kilka minut
Po dzisiejszej decyzji prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowaniu ustawy medialnej pozostaje wrażenie zupełnego chaosu, w jakim Zjednoczona Prawica kończy 2021 rok.
Prezydent zawetował ustawę medialną i skierował ją do ponownego rozpatrzenia przez Sejm. Fot. Piotr Molecki/East News
T

Trzeba być wybitnym znawcą polskiej polityki, by pojąć, o co chodziło Jarosławowi Kaczyńskiemu, gdy w połowie grudnia rozpętał kolejną wojnę przeciwko TVN. Po dzisiejszej decyzji prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowaniu ustawy medialnej pozostaje wrażenie zupełnego chaosu, w jakim Zjednoczona Prawica kończy 2021 rok. Wydawałoby się bowiem, że nagłe wrzucenie lex TVN pod obrady Sejmu jest ostatnim aktem przemyślanej strategii Kaczyńskiego, mającej doprowadzić do sprzedaży przez koncern Discovery większości udziałów w Polsce lub do całkowitego wycofania się z rynku.

Przy takim scenariuszu za pewnik można było uznać, że PiS realizując swój plan porozumiał się z prezydentem. Dlatego spodziewaliśmy się może nie podpisania ustawy, ale na pewno wysłania jej do Trybunału Konstytucyjnego. Tam mogłaby stać się rodzajem straszaka na TVN, wyciąganego, ilekroć telewizja mocniej zadrze z władzą. Tego mrożącego efektu nie dałoby się zlekceważyć. Odbijałby się on na atmosferze w pracy, zmuszając dziennikarzy do ciągłej obawy o przyszłość, pracę, kredyty. Natomiast korporacji Discovery nie pozwalałby snuć jakichkolwiek rozwojowych planów w sytuacji, w której każda inwestycja obarczona byłaby ryzykiem ogromnych strat, gdyby tylko PiS-owi spodobało się wprowadzić nagle prawo uderzające w amerykański biznes.

Okazało się jednak, że Jarosław Kaczyński, uważany przez zwolenników za geniusza gier politycznych, wykazał się w sprawie „lex TVN” kompletną amatorszczyzną. Jak bowiem usłyszeliśmy od samego prezydenta, zawetował ustawę, gdyż była ona niezgodna z konstytucją, a ponadto z polsko–amerykańską umową o ochronie inwestycji. „Umów trzeba dotrzymywać, to dla Polaków kwestia honoru” – stwierdził Andrzej Duda. Czyli powiedział mniej więcej to samo, co cztery miesiące wcześniej przed Grobem Nieznanego Żołnierza i w kilku późniejszych wywiadach dla – notabene – mediów państwowych.

Nie wiadomo, na co liczył szef PiS, skoro Duda nie zmienił w ogóle zdania od sierpnia. Jeśli myślał, że tak jak w partii i parlamencie może zawsze na koniec postawić na swoim, to się mocno przeliczył, bo minęły już czasy, gdy Kaczyński dyktował bezwzględnie warunki. Dziś koalicja trzyma się jeszcze tylko dlatego, że pojedynczym posłom można zaoferować stanowiska, a Zbigniew Ziobro stał się partnerem, którego już nie można wysłać do kąta, każąc mu milczeć.

W Zjednoczonej Prawicy nie ma już mowy o szlachetnych ideach, jest tylko zimna kalkulacja i dramatyczne próby utrzymania większości. Wie o tym doskonale Duda i nie ma zamiaru odgrywać w tej trzeszczącej w szwach rzeczywistości roli chłopca na posyłki. Tym bardziej że mimo osobistej, głębokiej niechęci do przekazu płynącego z TVN, on sam i jego otoczenie uważają strategię Kaczyńskiego za błąd. I nie mają zamiaru przyczyniać się do ruiny stosunków polsko–amerykańskich z powodu jednej, nawet najbardziej nielubianej telewizji. Zwłaszcza w obecnej sytuacji międzynarodowej: konfliktu na naszej wschodniej granicy i agresywnej polityki Rosji.

Kaczyński wydaje się spoglądać na to wszystko inaczej. Dla niego priorytetem jest utrzymanie się przy władzy, zaś TVN to nie medium informacyjne, lecz jeden z głównych wrogów politycznych i zarazem jedna z największych przeszkód w czasie wyborów, która stoi na drodze realizacji marzeń o innej, konserwatywnej Polsce.

Na koniec trzeba też wyraźnie zaznaczyć, że wraz ze spadającymi sondażami narasta w PiS obawa o to, co może stać się po przegranych wyborach, gdyby nadszedł czas rozliczeń, choćby za pandemię, wybory kopertowe i zdemolowanie wymiaru sprawiedliwości. Marzeniem pisowskich kadr jest więc uciszenie telewizji ujawniającej najwięcej afer w łonie władzy – w trosce o swe własne bezpieczeństwo. Jak widać Andrzej Duda uznał, że to jednak zbyt wiele jak na kraj wciąż mieniący się demokracją.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Jako reporter rozpoczynał pracę w dzienniku toruńskim „Nowości”, pracował następnie w „Czasie Krakowskim”, „Super Expressie”, czasopiśmie „Newsweek Polska”, telewizji TVN. W lutym 2012...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]