Wiosną miejskie ptaki zaczynają szukać gniazd i dziupli. Nie jest łatwo

Porządna dziupla – przestronna, wilgotna, zacieniona – to towar deficytowy. Poszukajmy jej wspólnie.
Czyta się kilka minut
Modraszka zajęła latarnię miejską na gniazdo // Fot. Jeanette Rosenquist / Solent News / East News
Modraszka zajęła latarnię miejską na gniazdo // Fot. Jeanette Rosenquist / Solent News / East News

Trwała kalendarzowa zima, choć południowe słońce miło przygrzewało. Siedziałem na ławce w stołecznym parku Sady Żoliborskie, otoczonym osiedlem mieszkaniowym o tej samej nazwie, powstałym w latach 60. według projektu Haliny Skibniewskiej. Warszawska architektka istotą kolonii mieszkaniowej uczyniła rozległe sady owocowe, stanowiące w dużej mierze o ponadczasowej wartości samego projektu epoki Gomułki.

Pozostawione w parku drzewa z pewnością osłabiają efekt zjawiska zwanego miejską wyspą ciepła, które sprawia, że ptaki żyjące pośród ludzi, bloków i samochodów rozpoczynają sezon lęgowy wcześniej. 

Miliony ludzi stłoczonych na niewielkiej przestrzeni, otoczonych betonem, asfaltem i autami – wszystko to generuje nadmiar energii cieplnej uwięzionej między budynkami (dlatego tak ważne są korytarze napowietrzające) i sprawia, że wewnątrz miast temperatura może być wyższa o kilka stopni. 

Ciepłota, ilość światła i długość dnia wespół z jeszcze bulgoczącym, ale zaraz kipiącym koktajlem hormonalnym w ptasich ciałkach potęgują potrzebę rozpoczęcia sezonu lęgowego. Już, mimo że do kalendarzowej wiosny 11 dni.

Jak sikorka wybiera dziuplę

Na początek niezbędne jest odpowiednie miejsce do gniazdowania.

Można je znaleźć np. wewnątrz starzejących się drzew owocowych zachowanych przez Skibniewską. Co pewien czas odrywam wzrok od ekranu czytnika i ukradkiem, bez wykonywania ruchów, spoglądam na modraszkę – drobną, żółto-niebieską sikorę zainteresowaną otworem w jabłoni domowej. Na nosie mam okulary przeciwsłoneczne, więc niczego niepodejrzewający osobnik rozgląda się, wydaje wysokie cit-cit-cit, po czym sfruwa do otworu.

Uruchamianie odtwarzacza...

Choć nie widzę (nie zbliżam się, ponieważ po pierwsze, rozkoszuję się obserwacją, a po drugie, nie chcę przerywać i płoszyć ptaka), to jestem niemal pewien, jak wygląda wizytacja.

Po wejściu do dziupli ptak najpierw się rozgląda i szacuje objętość komory. Ta powinna mieć 20–30 centymetrów głębokości, co utrudni penetrację drapieżnikowi, i być na tyle obszerna, żeby pomieścić nawet tuzin matowobiałych jajeczek z jasnoczerwonym plamkowaniem, z których po dwóch tygodniach wyklują się ślepe pisklęta. 

Następnie ptak opukuje samą dziuplę, ocenia w ten sposób stan ścian i stopień rozkładu drewna. Chwilę przed wylotem przysiada na dnie – mości się i przycupnięty czeka kilka minut w miejscu, gdzie za półtora tygodnia powstanie gniazdo z mchu, suchych traw, sierści, włosia i puchu. Teraz już wie, czy dziupla ma prawidłową wilgotność i temperaturę oraz izolację przed wiatrem i deszczem.

Jeszcze tylko ostatni rzut oka, czy w dziupli nie zostały resztki materiału gniazdowego po poprzednich lokatorach i czy aby nie ma tu pasożytów, które utrudnią życie. W końcu można wylatywać.

Jak powstaje dziupla

Jedna wizyta z reguły nie wystarcza – co kilka minut ptak odrywa mnie od lektury kryminału i przyfruwa w okolice otworu, by upewnić się w wyborze, niczym nabywca mieszkania. Sikora dobrze trafiła – dziupla, czyli mikrosiedlisko z własnym mikroklimatem, jest zasobem ograniczonym: tworzy się powoli i tylko wtedy, gdy zostanie spełnionych kilka warunków.

Swój początek dziupla zawdzięcza uszkodzeniu drewna, np. wtedy, gdy w wyniku burzy lub mrozu ułamie się konar lub pęknie kora. Do powstałego ubytku może wniknąć wilgoć, co rozpoczyna proces rozkładu drewna, czyli próchnienia, dodatkowo nasilany aktywnością organizmów saproksylicznych – stworzeń związanych z martwym lub obumierającym drewnem i próchnem. 

Pod wpływem działalności grzybów – takich jak hubiak pospolity, żagwiak łuskowaty, wrośniak różnobarwny – oraz owadów, np. jelonka rogacza, pachnicy dębowej, kozioroga dębosza, drewno traci twardość i próchnieje. 

Z czasem w jego wnętrzu tworzy się komora. Proces ten może przyspieszyć, jeśli obumierającym, rozmiękłym drewnem zainteresuje się któryś z dziewięciu gatunków dzięciołów występujących w Polsce (dziesiąty – krętogłów jest wyjątkiem, migruje, a do tego nie wykuwa własnych dziupli i gniazduje w gotowych otworach).

Dlaczego ptaki lubią próchno

W poszukiwaniu dziupli przez duże „D” udaję się do Lasu Bielańskiego. Ten stołeczny rezerwat przyrody jest pozostałością pierwotnej Puszczy Mazowieckiej, choć psy puszczane tu luzem, mimo obowiązującego zakazu, przypominają o miejskim charakterze tego obszaru. Najchętniej zaglądam tu wczesną wiosną, gdy do życia budzi się runo leśne.

Na razie jednak, mimo słonecznej pogody, wiosenne geofity pozostają uśpione. Będę musiał wybrać się tu jeszcze raz, na początku kwietnia, żeby popodziwiać biele, żółcie i purpury zawilca gajowego, zdrojówki rutewkowatej, kokoryczy pełnej, złoci żółtej i ziarnopłonu wiosennego.

Ledwo zsiadam z roweru i sięgam po lornetkę, gdy od razu dostrzegam obumarłą brzozę, rosnącą tuż przy wejściu do rezerwatu, zaledwie 50 metrów od ruchliwej, lokalnej ulicy Podleśnej. 

U podstawy drzewo ma charakterystyczny, głęboki i eliptyczny ślad żerowania dzięcioła czarnego, największego polskiego dzięcioła, rozmiarów wrony. Po krótkim przystanku kieruję się ku Rudawce; okolice tej niegdyś rzeczki, a dziś ledwie cieku, są podmokłe i porośnięte olsem. Sąsiedztwo wody sprzyja próchnieniu – w mgnieniu oka, niemal od niechcenia znajduję tu dziuple w olszy i przechylonym, sterczącym kikucie dębu.

Bielańskie dęby nie mają łatwo. Coraz bardziej suche lata, izolacja rezerwatu oraz miejska presja okolicznych osiedli i Wisłostrady sprawiły, że poziom wód gruntowych opadł, przez co drzewa szybciej obumierają. Owszem, z powodu wspominanych trudności i mozolnej pracy tutejszych dzięciołów tworzą się dogodne siedliska lęgowe dla ptaków, jednak rosnące tu dęby znalazły się w „miejskiej pułapce” i nie wiadomo, czy uda im się z niej wyjść obronnym konarem. 

Przez lata, głównie za sprawą inwazyjnej czeremchy amerykańskiej, podszyt stał się tak gęsty, że młode dęby, które kochają światło, po prostu nie mają szans się przebić. A przy tym brakuje im wody. Choć dla samych drzew to najprawdopodobniej scenariusz schyłkowy, to dla wielu ptaków martwe i próchniejące drewno jest jedyną szansą na znalezienie bezpiecznego lokum.

Dziuple w mieście

Modraszki, ale też m.in. muchołówka żałobna, kowalik, pełzacz ogrodowy czy szpak należą do grupy ptaków zwanych dziuplakami wtórnymi, które w odróżnieniu od dziuplaków pierwotnych – dzięciołów – nie potrafią samodzielnie wykuć odpowiedniej komory i korzystają z dziupli lub innych naturalnych jam w drzewach powstałych wcześniej – naturalnie, w procesie próchnienia drewna, albo w wyniku dzięciolej aktywności. 

Porządna dziupla – przestronna, wilgotna, zacieniona – to towar deficytowy, trudno dostępny nie tylko w mieście, stąd wysoka konkurencja o dogodne domostwo w drewnie.

Gniazdowanie w dużym zagęszczeniu oraz niedobór dojrzałych, starzejących się drzew w mieście sprawiają, że miejskie dziuplaki są zmuszone szukać alternatywy. Może nią być wyłom w elewacji pod parapetem lub wnęka za rynną (właśnie dlatego prace termomodernizacyjne powinny być prowadzone w asyście ornitologa, najlepiej poza sezonem lęgowym).

Ptaki wykorzystują też skrzynki elektryczne w betonowej latarni przyulicznej, a gdy i tych zabraknie, nawet skrzynkę na listy w betonowym słupie furtki, gdzie kilka lat temu wypatrzyłem modraszki.

Czy budki lęgowe są dobre dla sikorek?

Przy niedoborze dziupli, by zwiększyć liczbę miejsc lęgowych, wiesza się wykonane ludzkimi rękoma drewniane skrzynki dla ptaków. „Sztuczne gniazda [budki – PP] nie są miejscami, w których zwierzęta ewoluowały i optymalizowały swoją wydajność rozrodczą, nadal nie jest jasne, czy stanowią one odpowiednie substytuty, zapewniające porównywalne korzyści biologiczne podczas lęgów” – zauważa zespół badawczy prowadzący badania na dwóch warszawskich sikorach – modraszce i bogatce. 

Analizy dotyczące wpływu budek na ekologię rozrodu sikor wykazały, że u modraszki lęgi w skrzynkach wypadały gorzej niż w naturalnych dziuplach: notowano niższy sukces klucia i wylotu młodych, w efekcie mniej podlotów, a pisklęta dłużej pozostawały w gnieździe i opuszczały je później w sezonie (choć u bogatki różnice między skrzynkami a naturalnymi dziuplami były znacznie słabsze). 

Autorki podkreślają „ekologiczne znaczenie starodrzewów, które zapewniają naturalne dziuple dla zwierząt rozmnażających się w miastach”. 

W innym badaniu, poświęconym zmianom mikroklimatu wewnątrz gniazd, badaczki wykazały, że skrzynki lęgowe były mniej stabilne termicznie niż naturalne dziuple – miały wyższe maksymalne temperatury, większe dobowe wahania temperatury i gorzej izolowały od wysokiej temperatury otoczenia. 

Nic nie zastąpi naturalnej dziupli, dlatego tak ważna jest prawidłowa pielęgnacja miejskiej zieleni i dbanie również o próchniejące drzewa.

Martwe drewno w mieście

Prace pielęgnacyjne to coś więcej niż tylko element „wiosennych porządków” w mieście. To dbanie o kondycję drzew (cięcia sanitarne, formowanie korony), utrzymanie skrajni drogowej i pieszej, by gałęzie nie przesłaniały znaków, sygnalizatorów, a piesi mogli się przemieszczać swobodnie oraz – co najważniejsze – dbanie o bezpieczeństwo publiczne.

Martwy konar w mieście może po prostu wyrządzić szkodę: spaść na zaparkowane auto lub, co gorsza, na przechodnia. Miejscy ogrodnicy dbają jednak o obecność martwego drewna w ekosystemie – wycięte konary często pozostawia się w miejscu ścinki, by spróchniały, a całe pnie wykorzystuje się choćby do uniemożliwiania parkowania na trawnikach.

Jednak gdy spoglądam na stosik równo ułożonych, ściętych gałęzi jabłoni, którą wybrały modraszki – zamieram. Niepotrzebnie. Ledwie siadam na ławce, gdy do ocalałej dziupli wlatuje sikora. Choć hałas prac mógł spłoszyć parę, to po ich zakończeniu ptaki natychmiast wróciły pilnować kwatery. Miejsce, które wybrały, musi być wyjątkowe. 

Wybór miejsca lęgowego

Minęły dwa tygodnie, odkąd zainteresowałem się losami modraszek. Trwa już kalendarzowa wiosna – jeszcze bezlistne krzewy forsycji obsypało żółtymi kwiatami, pękate samice trzmieli coraz śmielej ruszają na pierwszy żer, a solarny impuls zwiększa błyskawicznie liczbę ptasich pieśniarzy –  niektórzy, jak kosy czy rudziki, śpiewają już przed brzaskiem. Dziś po raz pierwszy dostrzegam oba ptaki przy dziupli.

W momencie, gdy siadam na ławce, jeden z osobników wlatuje do otworu, podczas gdy drugi przysiada na gałęzi i zaczyna energicznie trzepotać skrzydłami – to sygnał gotowości do kopulacji. Ponieważ u modraszek wizualnie trudno odróżnić samca od samicy, zakładam, że chęć sygnalizuje samica, dająca partnerowi zielone światło. 

Chwilę później zagadka płci zostaje rozwiązana: to samiec dokonywał inspekcji dziupli. Wyfrunął z niej, przysiadł obok, również zaczął podrygiwać skrzydłami, a następnie wskoczył na samicę. Sam akt trwał krócej niż mrugnięcie oka. I to przy spacerowiczach!

Skoro ptaki kopulują bezpośrednio przy dziupli, oznacza to, że miejsce lęgowe zostało wybrane. Zajrzę tu w połowie kwietnia, młode powinny być już w gnieździe. Choć wtedy będę już pewnie emocjonował się sąsiedztwem moich innych ptasich lokatorów – oknówek, którym trocinobetonowe czarki wywiesiłem we wnęce okna sypialni kilka lat temu.

PAWEŁ PSTROKOŃSKI jest ornitologiem i popularyzatorem wiedzy o przyrodzie. W wydawnictwie Czarne opublikował „Wszystkie okna dla oknówek. Ptasie historie z sąsiedztwa”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Modraszki na swoim