Ludzie postulowali, by jezioro było „nie tak brudne”, zatem premier postanowiła pojechać do stolicy, aby tam natychmiast spotkać się z ministrami skarbu, środowiska (które też jest przecież skarbem) i gospodarki (jak wyżej). I odezwała się w te słowa: „Byłam nad jeziorem i usłyszałam postulaty ludzi. I powiem wam tylko tyle, panowie ministrowie. Ludzie chcą prawie czystego jeziora, i wy im to dacie”. I strach wielki powstał w ministerstwach, i pobledli ministrowie. I wszystko zmieniło się na lepsze. Ministrowie odmulili jezioro, i to tak, że ludzie pili wodę z jeziora jak zdrojową, PO wygrała wybory, a polski styl zarządzania rozsławił imię tego pięknego kraju w całym świecie. ©
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















