Na czym będzie polegała katecheza parafialna?

Skoro szkołę Kościół przegrał, musi się skupić na parafii. Tyle że dziś potrzeba kroków po stokroć odważniejszych niż przymusowe pogadanki.
Czyta się kilka minut
Katechezy dla dorosłych prowadzone są m.in w kościele Jezuitów w Łodzi. 30 listopada 2024 r. // Fot. Piotr Kamionka / Reporter
Katechezy dla dorosłych prowadzone są m.in w kościele Jezuitów w Łodzi. 30 listopada 2024 r. // Fot. Piotr Kamionka / Reporter

Od września przyszłego roku ruszą w polskich parafiach katechezy powszechne – ogłosił bp Artur Ważny, przewodniczący Zespołu Roboczego, powołanego na ostatnim zebraniu Konferencji Episkopatu Polski. Zadaniem zespołu, złożonego z teologów oraz osób zaangażowanych w pracę duszpasterską, ma być „tchnienie nowego ducha” w katechezę parafialną.

Program przewiduje kilka form katechizowania: przygotowanie do sakramentów chrztu, spowiedzi, pierwszej komunii i bierzmowania oraz katechezę ewangelizacyjną. Bp Ważny przekonywał, że „ważnym elementem każdej z nich ma być głoszenie kerygmatu [orędzia zbawczego – red.] i inspirowanie się katechumenatem realizowanym w starożytności chrześcijańskiej”.

Kto poprowadzi katechezę parafialną

Katecheza parafialna z założenia pozostaje więc ściśle związana z wtajemniczeniem chrześcijańskim i udzielaniem sakramentów. Co się zatem zmieni? Przede wszystkim ludzie: zajęcia mają prowadzić nie tylko księża, ale i osoby świeckie. Bp Wojciech Osial, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP, wskazuje, że mogą to być nauczyciele religii, animatorzy i katecheci, i że szkoły dla nich tworzone już są w wielu diecezjach.

To jednak niewystarczająca odpowiedź na pytanie o kadrę. Proboszcz dużej parafii w akademickim mieście zapewne nie będzie miał problemu z jej znalezieniem. Co innego taki z małej wsi na Pomorzu. A jeśli zadanie głoszenia katechez w parafii przejmie szkolny katecheta, trzeba zapytać, kto i jak mu za to zapłaci; trudno budować system na darmowej posłudze. Prawdopodobnie w wielu miejscach proboszcz uzna, że najlepiej będzie, jak katechezę poprowadzi sam.

Świeża wizja czy stare przyzwyczajenia?

Co z wartością merytoryczną i kontrolą nad projektem? Skład Zespołu Roboczego daje pewne nadzieje, bo spotkamy w nim osoby nowe (teolożka Magdalena Jóźwik), jak i od lat zajmujące się katechezą (Aneta Rayzacher-Majewska). Czy ich współpraca przyniesie nową jakość i świeżą wizję, czy może wygra doświadczenie – niepodważalne, ale też niemogące się pochwalić spektakularnymi efektami?

Nawet jeśli materiały do katechezy spełniać będą oczekiwania, pozostanie praktyka: umiejętność dostosowania treści do odbiorcy, kompetencje interpersonalne czy zwyczajne zaufanie do człowieka głoszącego katechezę.

Duże zapotrzebowanie na katechezę dorosłych

W proponowanej formie katechezy dotyczą niemal wyłącznie przygotowań do sakramentów. Nie ma niezwykle potrzebnej oferty dla dorosłych – nie licząc przygotowań do małżeństwa i ujętej ogólnie „ewangelizacji”. Tymczasem postulat katechezy dla dorosłych pojawiał się często w syntezach synodalnych. Wierni, nawet mający wielokierunkowe wykształcenie, swoją wiedzę na temat wiary oceniają nisko: edukację religijną zakończyli na poziomie szkoły średniej.

W Polsce formalnie do katolicyzmu przyznaje się około 70 proc. społeczeństwa. Jednocześnie badania wskazują, że w niebo wierzy 54 proc. Polaków, a w zmartwychwstanie Chrystusa – 47 proc. Co oznacza, że nie wierzy w nie co trzeci z tych, którzy deklarują katolicyzmu. Niezależnie od pytań o metodologię tych badań – proporcji nie da się oszukać.

Masowe wydarzenia religijne nie wystarczą

„Jestem chrześcijaninem. Nie wierzę, że Jezus zmartwychwstał”. W pierwotnym Kościele taka deklaracja byłaby nie tylko niezrozumiała, ale i szydercza. Chrześcijaninem nie był ten, kto się zapisał do organizacji, wybrał nowy sposób życia, a nawet nie ten, kto się modlił. Był nim ten, kto uwierzył, że Jezus Chrystus powstał z martwych. Nie ma innego kryterium. Cała reszta – forma życia, obrzędy, relacje, są tylko skutkiem przyjęcia tej wiary.

Można tej istotowej niewiary w Kościele w Polsce nie dostrzegać. Zwoływać ludzi na wydarzenia i utwierdzać w rytualnych gestach. I cieszyć się, że całość jakoś się trzyma. Dziwi brawurowa wręcz odwaga tych, którzy za taki stan odpowiadają: jakby sami nie wierzyli, że kiedyś przyjdzie im zdać z niego sprawę. Misją Kościoła nie jest praktykowanie religijnych gestów, ale głoszenie Zmartwychwstałego. A skoro tak, to Kościół w Polsce poniósł klęskę.

Katecheza potrzebuje zrozumiałego języka

Katecheza jest potrzebna. Skoro tę szkolną Kościół przegrał, musi się skupić na parafialnej. Tyle że dziś potrzeba kroków po stokroć odważniejszych niż przymusowe pogadanki przed chrztem i ewangelizacyjne poruszenia. Trzeba tworzyć miejsca, w których wolno zadać każde pytanie bez obaw, że biskup się zdenerwuje. Trzeba nieustannie wkładać do głów i serc systematyczne, uporządkowane treści, choćby w formie krótkich, kilkuzdaniowych mini-katechez przed każdą mszą. Wychodzić do ludzi, a nie czekać, aż sami przyjdą.

A wszystko to robić na poziomie i z klasą, żeby nie nudzić, a zadziwiać. Mówić językiem zrozumiałym dla dzisiejszego świata. Nie usypiać wątpliwości, ale się z nimi mierzyć. Doceniać intelekt odbiorców. Prowadzić głębiej tych, którzy są na to gotowi.

Chrześcijaństwo jest piękne – i rozumne. Chodzi o to, by Kościół przestał się tej rozumności bać.

 

MONIKA BIAŁKOWSKA jest doktorem teologii fundamentalnej. Do końca marca tego roku pracowała jako dziennikarka w „Przewodniku Katolickim”. Prowadzi w internecie autorski program „Reportaż z wycinków świata”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Głód katechezy