Na 15 sierpnia

Od VI wieku na Wschodzie i od VII na Zachodzie obchodzono Święto Zaśnięcia Maryi.
Czyta się kilka minut
 / GRAŻYNA MAKARA
/ GRAŻYNA MAKARA

Na Zachodzie święto nazywano Assumptio Mariae (Wniebowzięcie Maryi). Panujące przekonanie było takie, że „ciało Maryi, które nosiło Słowo i było świątynią Ducha, nie mogło dzielić powszechnego losu zepsucia spowodowanego przez grzech pierworodny” (św. Tomasz). Wiele stuleci później, 1 listopada 1950 r., po korespondencyjnym zasięgnięciu opinii wszystkich katolickich biskupów, papież Pius XII ogłosił konstytucję apostolską „Munificentissimus Deus” o Wniebowzięciu Maryi: „Powagą Pana Naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą ogłaszamy, wyjaśniamy i określamy jako dogmat przez Boga objawiony, że Niepokalana Bogarodzica Zawsze Dziewica Maryja, po zakończeniu biegu życia ziemskiego, została z ciałem i duszą wzięta do niebieskiej chwały”. Żeby nie było wątpliwości, dodał: „Dlatego też, gdyby ktoś, nie daj Boże, dobrowolnie odważył się temu, cośmy określili, przeczyć, lub o tym powątpiewać, niech wie, że odstąpił zupełnie od wiary Boskiej i katolickiej”.


Czytaj także: s. Barbara Chyrowicz: Wniebowzięta i wniebowzięci


Określenie „dogmat” nie brzmi dobrze, budzi skojarzenia z „dogmatyzmem”, zdaje się ograniczać wolność w poszukiwaniu prawdy. Chociaż sam termin „dogmat” jest w Kościele używany dopiero od XIX w., to w chrześcijaństwie zawsze dążono do jasnego sformułowania prawd wiary, twierdzeń przyjmowanych przez całą wspólnotę chrześcijańską. Tym były symbole wiary pierwszych synodów i soborów, tym były średniowieczne „artykuły wiary”. Zawsze opierały się na Piśmie Świętym, zawsze były twierdzeniami wiary, wynikającymi z wiary i prowadzącymi do Misterium, którym jest Bóg. Wyrażone ułomnym, ludzkim językiem, nimi ograniczone, usiłują wyrazić niedostępną rzeczywistość Boga. Można rzec, że są na granicy mówienia i milczenia, gdyż Boga raczej można kontemplować, niż wypowiedzieć. Dogmaty, jak i cała doktryna to nic innego niż katolicki sposób mówienia o Bogu.


Czytaj także: ks. Grzegorz Strzelczyk: Kopia bezpieczeństwa


Dziś wiadomo, że nie wszyscy chrześcijanie muszą wyznawać doktrynę katolicką posługując się identycznymi sformułowaniami. Jan Paweł II w niektórych ekumenicznych liturgiach odmawiał wyznanie wiary (Credo) opuszczając kwestionowane przez Kościoły Wschodu Filioque, wyrażające wiarę, że Duch pochodzi od Ojca i od Syna. A przecież rozpoczęty w IX w. spór o Filioque był jedną z przyczyn schizmy wschodniej. Papieska liturgia wskazywała na to, że jedność doktrynalna nie musi oznaczać jedności sformułowań. W sferze dogmatów Kościół wciąż szuka takich sformułowań, które w danym czasie przybliżają człowieka do tajemnicy Boga. Jest świadom, że wszystkie jego definicje, nawet te nieomylne, są prawdziwe, lecz jak każda prawdziwa wypowiedź, są ograniczone. Teksty z przeszłości zawsze mówią więcej, niż autor chciał powiedzieć. Studiowanie dogmatów z przeszłości wymaga zrozumienia całego życiowego kontekstu, w którym dogmat się pojawił, ustalenia konwencji literackiej użytej w jego sformułowaniu, także tego, jaką wizję świata zakładał, jakimi pojęciami filozoficznymi się posłużono, na jakie pytania miał odpowiedzieć. Sformułowanie dogmatu (artykułu wiary, wyznania wiary) to zawsze etap zbliżania się do Misterium Boga. Dogmat etap zamyka, ale także otwiera nowy etap odkrywania, jakie jest znaczenie wiary w tym nowym sformułowaniu. Ogłoszenie dogmatu o wniebowzięciu dało impuls do odejścia od starej kosmologii z niebem jako najwyższą częścią świata w kierunku rozumienia go jako nowego sposobu bycia, wejście w wieczność Boga.


Czytaj także: Edward Augustyn: Ostatni dogmat


Historia dogmatów to fascynująca historia naszej wiary. By zrozumieć Katechizm Kościoła Katolickiego, warto prześledzić drogę dochodzenia do znanych nam dziś sformułowań. Zanim zaczniemy się krzywić na dogmaty, poznajmy ich historię. Polecam np. czterotomową „Historię dogmatów” pod redakcją o. Bernarda Sesboüégo SJ (Kraków 2003). Życzę miłej lektury. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 34/2018