Myśl. Działaj. Módl się. Fizyk kwantowy o tajemnicy, z której nie można rezygnować

Andrew Briggs, fizyk kwantowy: Technologie kwantowe mają zbyt wielki potencjał, żeby uciekać od tajemnicy. Podobnie modlitwa – jest zbyt ważna, by ją porzucać tylko dlatego, że jej w pełni nie rozumiemy.
Czyta się kilka minut
Splątanie kwantowe, wizaulizacja // David Parker / Science Photo Library / East News
Splątanie kwantowe, wizaulizacja // David Parker / Science Photo Library / East News

Paweł Puczkarski: Spotykamy się na Northmoor Road. Chyba żadna ulica nie oddaje lepiej ducha Oxfordu.

Andrew Briggs: To wyjątkowe miejsce. Naprzeciwko nas, w ogrodowej szopie przy numerze 27, sir Martin Wood zbudował pierwsze magnesy, które później trafiły do komercyjnych aparatów do rezonansu magnetycznego – wynalazku, który dziś co minutę ratuje komuś życie. Później założył Oxford Instruments – pierwszą oksfordzką firmę notowaną na Londyńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. 

Kolejnym sąsiadem był sir Roger Bannister, pierwszy człowiek, który przebiegł milę w czasie poniżej czterech minut. Rodzina Tolkienów mieszkała najpierw pod numerem 22, zanim przeprowadziła się obok – do numeru 20, gdzie J.R.R. Tolkien napisał „Hobbita” i większość „Władcy Pierścieni”.

Michał Łuczewski: Kultura, biznes i sport. A nauka?

Tuż po drugiej stronie ulicy swoje ostatnie lata spędził sir Rudolf Peierls, który zrewolucjonizował nasze rozumienie niemal wszystkich zastosowań fizyki kwantowej – od nauki o materiałach po energię jądrową. Pod numerem 12 mieszkał też Erwin Schrödinger, gdy otrzymał Nagrodę Nobla. Później przeprowadził się pod numer 24.

To właśnie tutaj powstał jego słynny eksperyment myślowy z kotem, ilustrujący fundamentalne założenie fizyki kwantowej – że obiekty kwantowe mogą istnieć w dwóch stanach jednocześnie. Inspiracją dla tego fikcyjnego kota – zarazem żywego i martwego – był żywy kot Schrödingera. Podobno nazywał się Milton.

PP: Pamiętam twojego kota, Eurypidesa! Twoja miłość do greki przeniknęła nawet do naszych przestrzeni badawczych. Naszą pracownię kwantową nazwałeś Philoponus („miłośnik trudu”), a salę seminaryjną – Phrontisterion („miejsce do myślenia”).

Tak właśnie było!

MŁ: A kim pan jest, panie Briggs?

Ja? Po prostu tu mieszkam. I rozmawiam z sąsiadami.

MŁ: Co jest główną siłą napędową w twoim życiu?

Czysta ciekawość. Fascynują mnie wielkie pytania. Umiejętność życia z nierozwiązanymi wielkimi pytaniami – i jednoczesne zachowanie ciekawości, by je lepiej zrozumieć – to rzecz, której nauczyłem się z czasem. 

Weźmy fizykę kwantową. Wśród naukowców nadal nie ma zgody co do tego, co dokładnie dzieje się w trakcie pomiaru układu kwantowego. A pomiar to przecież podstawowa rzecz, którą robimy w naukach eksperymentalnych. Czy to oznacza, że jesteśmy intelektualnie nieodpowiedzialni?

A teraz przyjrzyj się modlitwie. Myślę, że nawet wśród ludzi, którzy się modlą, nie ma zgody, co dokładnie wtedy się dzieje. Ja sam na pewno nie mam na to w pełni satysfakcjonującej odpowiedzi. Ale tęsknię za lepszym zrozumieniem. Technologie kwantowe mają zbyt wielki potencjał, żeby uciekać od tajemnicy. Podobnie jest z modlitwą – jest zbyt ważna, by ją porzucać tylko dlatego, że nie rozumiemy jej w pełni.

MŁ: Jak rozumiesz modlitwę?

Modlitwa to budowanie relacji z Bogiem – tak jak rozmowa jest częścią budowania relacji z drugim człowiekiem. Oczywiście, relacje to coś więcej niż rozmowa. Ale jeśli z kimś nie rozmawiasz, coś tracisz.

MŁ: Jak jeszcze doświadczasz relacji z Bogiem?

Sposobów na spotkanie z Bogiem jest wiele. To nasza miłość do Niego i doświadczenie Jego miłości. Bycie dobrym dla ludzi też jest częścią tej relacji z Bogiem.

MŁ: Jak to się dzieje, że naukowiec, który zajmuje się materią, tak otwarcie mówi o duchowości i Bogu?

PP: Przypomina mi się historia, która sięga ponad stu lat wstecz. W 1874 r. James Clerk Maxwell założył Laboratorium Cavendisha w Cambridge. Na drzwiach wejściowych kazał wyryć werset z Psalmu 111 po łacinie: „Magna opera Domini exquisita in omnes voluntates ejus” (Wielkie są dzieła Pana, zgłębiać je mają wszyscy, którzy je miłują).

Maxwell osobiście nadzorował każdy szczegół budowy laboratorium. Był człowiekiem głęboko wierzącym. Mówił, że dla tych, którzy mają naukowy umysł, uprawianie nauki jest wyrazem wiary. Tak właśnie było w jego przypadku.

PP: Przeskoczmy do 1973 r. – jako młody doktorant zaproponowałeś komisji wydziałowej, by nad wejściem do nowego budynku Laboratorium Cavendisha wyryć ten sam cytat, tym razem po angielsku: „The works of the Lord are great, sought out of all them that have pleasure therein”.

Ku zaskoczeniu kierownika wydziału, komisja nie tylko nie odrzuciła mojego śmiałego pomysłu, ale z entuzjazmem go poparła. Minęło kolejne pół wieku, a ten cytat wciąż służy jako motto dla przyszłych pokoleń – sugeruje, że ci, którzy pracują w laboratorium, odkrywają, jak Bóg stworzył świat, a to poszukiwanie jest źródłem głębokiej radości.

Jest ogromna radość w zrozumieniu czegoś nowego – czy to dla siebie samego, czy po raz pierwszy w historii ludzkości. Dla tych, którzy mają przywilej pracy naukowej, momenty odkrycia są podwójną radością.

MŁ: Może żeby być szczęśliwym, trzeba zostać profesorem teologii?

Radość odkrywania jest dostępna dla każdego! Nie musisz mieć relacji z Bogiem, by tej radości doświadczyć. Ale jeśli znasz Boga, to dochodzi dodatkowy wymiar – uczysz się o dziełach kogoś, kogo kochasz. Jeśli znasz Stwórcę tych dzieł, odkrywanie, jak działa świat, staje się jeszcze bardziej wyjątkowe.

MŁ: Co zrobić z tą wiedzą?

Jeśli Kościół ma służyć światu, to musi się angażować w świat taki, jaki on jest. Nauka jest darem Boga – zarówno dla wiary, jak i dla misji Kościoła. Na przykład podczas pandemii wiedza naukowa była niezbędna, by chronić zagrożonych ludzi. Z drugiej strony – wiara wnosi mądrość i głos do debaty publicznej.

MŁ: W swojej książce „Odkrywanie nowej mocy” Arthur Brooks pisze, że nasze kariery kończą się znacznie szybciej, niż się spodziewamy – i pyta, jak się do tego przygotować. Ty wyglądasz, jakbyś już to rozgryzł. Odkrywasz „nową moc”.

Arthur to mój przyjaciel. Przemawiał podczas amerykańskiej premiery mojej książki „Human Flourishing” na Harvardzie. I jak pewnie zauważyliście, coraz więcej mówi o roli wiary w ludzkim szczęściu.

MŁ: Uderza mnie jego otwarte świadectwo wiary. W swojej pracy przeżywa coś w rodzaju duchowego nawrócenia. Dla niego ludzkie spełnienie zaczyna się od sensownej pracy, przyjaźni, rodziny – i przede wszystkim wiary. A konkretnie – codziennego, chwila po chwili, czerpania ze swojej katolickiej duchowości.

I mówi o tym w sposób absolutnie autentyczny – prosto z serca.

MŁ: Myślę, że w twoim życiu dokonuje się podobna przemiana, coś w rodzaju akademickiego nawrócenia, w którym chrześcijańska odnowa spotyka się z greckim ideałem kalokagathii – jedności transcendentaliów.

Przeprowadziliście wywiad z Martinem Seligmanem, który wyróżnia pięć aspektów ludzkiego rozkwitu: Pozytywne emocje, Zaangażowanie, Relacje, Sens i Osiągnięcia. Te elementy rezonują z trzema wymiarami, które definiujemy jako warunki ludzkiego spełnienia.

Pierwszy to dobrobyt materialny: żeby rozkwitać, człowiek musi mieć jedzenie, schronienie i opiekę zdrowotną. Drugi to wymiar relacyjny – bo ludzie nie rozkwitają w izolacji. Potrzebujemy współpracy i więzi. A trzeci to transcendencja – bez niej życie staje się duchowo jałowe.

MŁ: Czy otwarcie się na Boga zależy od nas? To nasza wolna decyzja?

W książce „It Keeps Me Seeking” mierzyliśmy się z pojęciem wolnej woli – bardzo trudnym do uchwycenia, bo jesteśmy kształtowani przez otoczenie w sposób trudny do zmierzenia. Pojęcie odpowiedzialności jest znacznie bardziej konkretne. 

Miroslav Volf w „Life Worth Living” wyróżnia trzy aspekty życia godnego: życie, które się udaje (life going well), życie, w którym się dobrze czujesz (life feeling well), i życie, w którym dobrze działasz (life doing well). Odpowiedzialność spina je wszystkie. 

Jeśli nie jestem właścicielem moich myśli, słów i czynów – to kim jestem? I może właśnie to jest właściwa kolejność: działanie jest widoczne, ale nasze myśli i słowa kształtują rzeczywistość w równie realny sposób.

MŁ: To świetna definicja przywództwa – odpowiedzialność za myślenie. A co na to twoja żona, gdy słyszy o twoich niekończących się obowiązkach, pomysłach, książkach, firmach?

Ciągle pyta: „Kiedy ty w końcu przejdziesz na emeryturę?”.

MŁ: A przejdziesz?

Chcę dalej wnosić coś do świata, tak długo, jak starczy mi sił i środków. To się oczywiście zmienia z czasem. Gdy zostałem profesorem emerytowanym w Oxfordzie, niektóre możliwości się zmniejszyły – ale inne się otworzyły.

PP: Jeszcze nie wspomnieliśmy, że jesteś autorem książek dla dzieci i licencjonowanym pilotem.

Wiem, że nie przedstawiłem mojego życia w wystarczająco systematyczny sposób. Ale wiesz co? Życie nie jest systematyczne.

MŁ: To wyzwalająca myśl. Gdy robimy wywiady z menedżerami czy aktywistami, przedstawiają wszystko jako perfekcyjnie zaplanowaną historię sukcesu. A prawdziwe historie są pełne przypadku, wolności i opatrzności.

Święta racja. Wczoraj miałem spotkanie z inwestorami. I oczywiście – dla nich trzeba to przedstawić tak, jakby wszystko było zaplanowane. Ale życie jest nieliniowe i stochastyczne.

MŁ: Panie Profesorze, proszę to rozwinąć!

Podejmujemy decyzje i podlegamy zdarzeniom, z których każde mogło potoczyć się inaczej. Przypadek jest fundamentalny w teorii kwantowej – gdzie niepewność jest ściśle opisana matematycznie. Coraz częściej dostrzega się rolę przypadku również w innych naukach.

Mój sąsiad z Northmoor Road, sir Paul Collier – prawdopodobnie najwybitniejszy ekonomista zajmujący się ubóstwem w Afryce – podkreśla znaczenie losowości w modelach ekonomicznych. Dwóch innych ekonomistów, Mervyn King i John Kay, napisało o tym książkę „Radical Uncertainty”. 

A potem jest jeszcze nieliniowość – drobne wybory i przypadki potrafią się spiętrzyć w potężne konsekwencje. Skutki bywają zupełnie niewspółmierne do przyczyn. Gdyby nie pewne wydarzenia, jak to, że mama uczyła mnie matematyki, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Czasem zastanawiam się, czy dzisiejsze pokolenie młodych ludzi nie cierpi na nadmiar stresu częściowo dlatego, że oczekuje nierealnej kontroli nad własnym losem.

MŁ: Jak to się ma do wiary?

Tu właśnie wchodzi Opatrzność. To, co tradycyjna duchowość angielska nazywa Providence – od tego samego rdzenia co provide (zapewniać) – jest, moim zdaniem, kluczem do zrozumienia świata, który jest zarówno stochastyczny, jak i nieliniowy. To zaufanie do Opatrzności, do idei, że możemy nawigować po chaotycznym świecie i mimo to rozkwitać. 

Popatrz na Ewangelię – gdy Jezus powoływał uczniów, oni podejmowali ryzyko. Mogli się mylić, podążając za kimś, kto mógł okazać się oszustem. Ale podjęli decyzję. Okazało się, że była słuszna.

I myślę, że tak samo jest z naszą decyzją, by iść za Jezusem Chrystusem. Czy mogę się mylić? Chyba tak. Przynajmniej teoretycznie. Bo nie mam absolutnej pewności. Ale wybieram.

MŁ: Dlaczego?

Pomyśl o lataniu. Przygotowujesz się jak najlepiej, ale niespodziewane sytuacje zawsze się zdarzają. Nie możesz się wahać, kiedy pilotujesz samolot. Nie możesz po prostu powiedzieć: „Nie podejmę decyzji”. Nie ma takiej opcji. Musisz podjąć decyzję.

Starasz się oczywiście, by były bezpieczne i mądre, ale musisz je podjąć. Tak samo jest w życiu. Myślenie jest dobre. Ale myśl musi prowadzić do działania. Niektórzy mówią, że transferuję moje umiejętności z pilotażu do życia naukowego.

MŁ: Jaki jest twój następny cel podróży?

We wrześniu lecimy na Orkady, gdzie wystąpię na Międzynarodowym Festiwalu Nauki. Jeden wykład będzie o „Obietnicy komputerów kwantowych”, a ostatniego dnia wygłoszę drugi – o The Penultimate Curiosity (Przedostatniej ciekawostce). 

Potem lecę do Dublina, żeby dać jeszcze dwa wykłady na 11. Międzynarodowym Sympozjum Dialogue for Global Innovation na Trinity College. Moje główne przesłanie brzmi: w erze sztucznej inteligencji i komputerów kwantowych technologie powinny ostatecznie służyć ludzkiemu rozkwitowi. A w drodze powrotnej – zatrzymam się w Aberporth, żeby zabrać brata na lunch...

MŁ: A ostateczna destynacja?

Mam nadzieję, że niebo. Wierzę, że to życie nie jest wszystkim. Wierzę w przyszłość z Trójcą – Ojcem, Synem i Duchem Świętym – wolną od bólu i cierpienia. Problem polega na tym, że często zbyt bardzo skupiamy się na „pójściu do nieba”.

A myślę, że akcent powinien być odwrotny: niebo przychodzi do nas. Przyjdź Królestwo Twoje! To daje godność temu światu.

MŁ: Jak w naszej rozmowie. Była przedsmakiem niebiańskich godów!

Bardziej przypominała hiszpańskie tapas. Raczej małe porcje niż wielką ucztę. Ale kiedy będziecie ją spisywać, zróbcie tak, by wyglądało, jakby wszystko było zaplanowane.


Prof. Andrew Briggs // archiwum prywatne

Prof. ANDREW BRIGGS – jeden z pionierów w dziedzinie technologii kwantowych, pierwszy profesor katedry nanomateriałów na Uniwersytecie Oksfordzkim, założyciel firmy QuantrolOx. Autor książek The Penultimate Curiosity, It Keeps Me Seeking oraz Human Flourishing. 

W lipcu br. prof. Briggs zainaugurował na Uniwersytecie Oksfordzkim projekt Oxford Leadership Experience dla 15 wybranych polskich liderek i liderów. Program organizowany przez LEAD. School of Experiences zakończy się w Krakowie w grudniu br.

Michał Łuczewski / Fot. Archiwum prywatne

MICHAŁ ŁUCZEWSKI – psycholog, przedsiębiorca akademicki, profesor socjologii na UW, kierownik IDEAS Lab, współzałożyciel LEAD. School of Experiences. Zajmuje się przywództwem i związkami duchowości z rzeczywistością społeczną.

Paweł Puczkarski // Fot. Archiwum prywatne

PAWEŁ PUCZKARSKI – fizyk i ekspert ds. Innowacji i Przedsiębiorczości na Uniwersytecie Oksfordzkim.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Kwant bożego królestwa