Demony życia

Pojęcie informacji będzie kluczowym elementem nowej fizyki. Takiej, która wyjaśni fenomen życia. Jej cień może już nawet widać na horyzoncie.

Reklama

Demony życia

Demony życia

02.12.2019
Czyta się kilka minut
Pojęcie informacji będzie kluczowym elementem nowej fizyki. Takiej, która wyjaśni fenomen życia. Jej cień może już nawet widać na horyzoncie.
fot. ART-TOWER / PIXABAY
D

Demon nie jest zły. Ani nawet złośliwy. W gruncie rzeczy jest trochę naiwny. Zwłaszcza jeśli jego ambicje mierzyć jego wiedzą i umiejętnościami – bo potrafi bardzo niewiele. Wie, jak zmierzyć prędkość nadlatującej cząstki i potrafi odpowiednio szybko uchylić zasuwę, by cząstkę przepuścić do sąsiedniej komory.

Jeżeli cząstka porusza się wolniej niż wyznaczona prędkość krytyczna, nie robi nic; pozwala cząstce odbić się od zam­kniętej zasuwy i pozostać w swojej komorze.

Wywrotowa działalność

Chociaż może nie doceniłem przebiegłości demona, gdyż skutki jego działalności są drastyczne. Gdyby nie demon, ciśnienie gazu w obu komorach, przy otwartej zasuwie, wyrównałoby się i układ osiągnąłby stan równowagi, niezależnie od tego, w której komorze ciśnienie na początku było większe. Tak nakazuje prawo fizyki – druga zasada termodynamiki. Zgodnie z tą zasadą entropia...

15785

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

no nie za bardzo - z tego, co mi wiadomo owszem, zjawiska na poziomie k w a n t o w y m swoimi się rządzą regułami, to jednak nie mają one żadnego odzwierciedlenia w m a k r o ś w i e c i e, a ten opisany jest dokładnie tak jak to sformułował Laplace - inaczej mówiąc, mieszanie tych dwóch porządków może niektórym daje chwilę oddechu przed ostatecznym przyznaniem, iż wolna wola to h u m b u g, ze wszystkimi tego konsekwencjami, ale tylko chwilę i do tego kompletnie brak t l e n u w tym oddechu

Przepraszam, że nie odniosę się do artykułu, ale co może laik dodać do tego, co mniej więcej zgodnie mają do powiedzenia fizycy? Mianowicie, że teoria kwantowa opisuje najgłębsze fundamenty naszego świata, a wszelkie wcześniej odkryte prawa rządzące makroświatem (czyli światem w skali, w której elektron jest całkiem sporym obiektem) mogą być tylko manifestacją praw kwantowych lub ich zgrubnym przybliżeniem. O wiele bardziej inspirujące jest to, co można znaleźć na obrzeżach naukowego rozumu albo zgoła poza nim ("W zielonych dolinach głupoty rośnie dla filozofów więcej trawy niż na łysych wyżynach rozsądku", L. Wittgenstein). Takim wydaje mi się pomysł, że świat na poziomie kwantowym jest właściwie alternatywną rzeczywistością, a nie fundamentem, i nie ma ŻADNEGO ODZWIERCIEDLENIA w prawach rządzących przyrodą w skali nieco i dużo większej, mając się do naszego świata tak, jak wydarzenia w uniwersum Gwiezdnych Wojen do tego, o czym czytamy na pierwszych stronach gazet. Oczywiście działa to w jedną stronę, bo wpływ obserwatora na zjawiska kwantowe jest niejako w samych założeniach odnośnej teorii. Co więcej, prawa niekwantowego świata zostały DOKŁADNIE poznane na początku XIX wieku i pod tym względem Lord Kelvin ze swoim poglądem na możliwość szybkiego ukończenia gmachu fizyki był raczej spóźniony niż nadmiernie optymistyczny. Wychodzi na to, że nie tylko Schroedinger i Heisenberg, ale Einstein, Maxwell i nawet poczciwy Faraday dodali do wiedzy o świecie dużo mniej niż się im przypisuje. To jest właśnie nadzieja dla teologii w dobie scjentyzmu! Łatwo sobie wyobrazić, że tak jak nasz makroświat ma pod sobą poziom kwantowy, którego prawa go nie dotyczą (ale nie na odwrót!), tak też ma nad sobą jakiś megaświat rządzący się osobnymi prawami i analogicznie nie podlegający naszej fizyce, choć wywierający na nią wpływ przemożny. Bóg jest ponoć duchem, lecz może Tertulian słusznie sądził, że duch to też ciało tyle że "sui generis"? Jesteśmy może wobec niego jak wobec nas subatomowe cząstki, które "czują", że obserwator miesza się do ich życia samym tylko przyglądaniem się, podczas gdy one dla niego są tylko praktycznie zbędną, lecz mniej lub bardziej interesującą post-laplace'owską fantazją. I oczywiście trudno oczekiwać, żeby jakiś bozon czy inny mion miał blade pojęcie, o co naprawdę chodzi ludziom w laboratoriach. A idąc dalej: może nad megaświatem jest hyperświat i tak ad infinitum? Co prawda jest takie niepokojące powiedzenie chyba Schroedingera, że kiedy dojdziemy do przekonania, iż wreszcie zrozumieliśmy mechanikę kwantową, możemy mieć pewność, że jej zupełnie nie rozumiemy. ;)

aleś się Pan nagimnastykował - a przecież wystarczy wyeliminować z n i e n a u k o w e g o rozumu byty w nim na siłę wmontowane, i świat stanie się prostszy, i może nawet te kwanty Pan zacznie powoli pojmować ;)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]