Rewolucyjny kot: kwantowa fotografia na odległość

W dobie Facebooka i internetowych memów oczywiste jest, że domyślnym obiektem każdego zdjęcia powinien być kot. Ale tym razem ani kot, ani zdjęcie nie były zwyczajne. To fotografia wykonana przez austriackich fizyków.
Czyta się kilka minut
„Kot Schrödingera” na zdjęciu wykonanym przez austriackich naukowców / Fot. Gabriela Barreto Lemos
„Kot Schrödingera” na zdjęciu wykonanym przez austriackich naukowców / Fot. Gabriela Barreto Lemos

Rzecz w tym, że fotony, które na matrycy aparatu cyfrowego stworzyły obraz kota, nie są tymi fotonami, które wcześniej z kotem miały styczność. One nawet nie były blisko tego kota.
Wszystko dzięki tzw. splątaniu kwantowemu, czyli jednemu z najbardziej osobliwych zjawisk przewidywanych przez teorię kwantową. Dwie cząstki elementarne mogą być ze sobą „splątane”, czyli zawsze „wiedzieć”, w jakim stanie jest „bliźniaczka”, i to bez względu na dzielącą je odległość. Choćby były po przeciwnych stronach galaktyki.
W tym przypadku „splątano” dwa strumienie fotonów, z których jeden skierowano w stronę sylwetki kota, drugi – w stronę odbiornika. W rezultacie udało się zarejestrować obraz, choć ani jeden z zarejestrowanych fotonów nie miał styczności z oryginalnym obiektem!
Swojego czasu Albert Einstein uważał możliwość „splątania” cząstek za poważną dziurę w teorii kwantowej, nazywał ją „upiornym działaniem na odległość” i uważał, że to dowód, iż cała teoria wymaga poważnego dopracowania. Bo podobnych „upiornych działań” tam pełno. Stąd kot.
W 1935 r. Erwin Schrödinger zaproponował nieco sarkastyczny eksperyment myślowy. Zamykamy kota w pudełku. Wewnątrz umieszczamy zbiornik z trującym gazem sterowany zapalnikiem, który uwolni go, gdy pojedynczy atom nietrwałego pierwiastka się rozpadnie. I teraz: czy kot w danej chwili jest żywy, czy martwy? I jedno, i drugie, przynajmniej zdaniem fizyków kwantowych. Bo w świecie w skali kwantowej cząstka może jednocześnie mieć kilka różnych stanów. Dopóki nie spróbujemy stanu cząstki zbadać, np. otwierając pudełko i sprawdzając, czy kot ma się dobrze, atom znajduje się w tzw. superpozycji dwóch stanów. Czyli rozpadł się i nie rozpadł. A w związku z tym kot, dopóki ktoś nie otworzy pudełka, żyje i nie żyje jednocześnie. Od tej pory „kot Schrödingera” stał się maskotką fizyków kwantowych. I dlatego właśnie trafił na „kwantowe” zdjęcie.
W niewiele ponad pół wieku od zastrzeżeń Einsteina wiemy już, że nie tylko splątanie cząstek jest wykonalne, ale i zaczynamy poważnie się zastanawiać nad jego praktycznymi zastosowaniami. Efekt ten daje nadzieję na stworzenie systemów kryptograficznych niemal niemożliwych do złamania. A splątane cząstki reagują szybciej, niż pozwalałyby na to reguły fizyki w makroskali. Choć to na pierwszy rzut oka kłóci się z prawami fizyki, naukowcom udało się zarejestrować reakcję splątanej cząstki na zmianę stanu jej bliźniaczki w czasie 10 tysięcy razy krótszym niż ten, w który światło pokonałoby odcinek między nimi. Nielogiczne? Dziwne? Teoria kwantowa tak ma. Efekt splątania można też wykorzystać w mikroskopii, elektronice i pewnie jeszcze w setkach innych dziedzin. Kot ze zdjęcia może patronować prawdziwej technologicznej rewolucji.
Ale, jak to kot, nie wygląda na przejętego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2014