Reklama

Moja mapa Krakowa

Moja mapa Krakowa

08.07.2019
Czyta się kilka minut
Duża część mojego życia naniesiona jest na plan starego Krakowa, który w świetle księżyca, o świcie, w śniegu i w wiosennej zieleni – wygląda zawsze jak wysmakowana dekoracja teatralna.
Z

Z ulicy Wenecja do Sukiennic / prowadził mnie Artur i Ronard, / a to nie takie proste, gdy jest tyle kamiennic / i gdy noc zielono-szalona, / bo trzeba, proszę państwa, przez cały nocny Kraków: // Nocne WYPYCHANIE PTAKÓW, / nocne KURSY STENOGRAFII, / nocny TEATR KRÓL SZLARAFII, / nocne GORSETY KOLUMBIA, / nocny TRAMWAJ, nocna TRUMNA (...) // nocna strzałka: PRZY KOŚCIELE! / nocny szyld: TYBERIUSZ TROTZ, // słowem, nocni przyjaciele, / wieczny wiatr i wieczna noc”.

Kiedy słyszę o „subiektywnej mapie Krakowa”, natychmiast przypomina mi się ten fragment „Zaczarowanej dorożki” Gałczyńskiego. Każdy, kto choć trochę zna to miasto, wie, że z ulicy Wenecja do Sukiennic wcale nie trzeba iść przez „cały nocny Kraków”. Ale mapa ma być subiektywna.

Urodziłem się w Warszawie. Ale ważna część mojego życia (od 1965 r.) to Kraków (gwoli ścisłości: odjąć od tego muszę lat 20 we Francji i w Rzymie, a więc 34 lata w Krakowie). Moja mapa miasta powstała ze wspomnień i spotkań. I z rozkoszowania się ciągłością. W „moim” kościele św. Floriana, kiedyś na peryferiach, dziś w centrum miasta i wciąż tym samym, przechowywano ciała zmarłych królów w oczekiwaniu na wykonanie grobowca. Nie wiem, czy zwłoki składano w dużej sali-zakrystii, czy może były wystawiane w kościele. Z Kleparza, od świętego Floriana, wędrowały na Wawel.

Kleparz. Tu tracono skazańców. Tu, w okolicy skrzyżowania ulic Długiej i św. Filipa, znajdowało się leprozorium. Dziś, nieco dalej, jest zakład Helclów, w którego dormitoriach wysłuchiwałem opowieści ojców i matek, których umieściły tu dzieci, a teraz nie mają czasu ani chęci ich odwiedzać. Dzieje Kleparza opisał mieszkający przy kościele św. Floriana ks. Jan Kracik („Ludzie z przedmieścia historii. Kleparzanie czasów staropolskich”, 1993), który stąd robił wycieczki rowerowe na Bielany. Tam też chciał być pochowany – na zwykłym cmentarzu, nie u kamedułów.

Bielany... Klasztor mnichów eremitów istniejący od początku XVII w., w którym kilkakrotnie odprawiałem rekolekcje. Przez swą anachroniczność pustelnia dobrze odpowiada naszym czasom. Milczenie, nocne modły, samotność, ascetyczne posiłki, odcięcie od gwaru migającego w nocy światłami pobliskiego miasta to przedmiot tęsknoty wielu z nas. Bielany modlą się za miasto. Tam żył (wcześniej benedyktyn z Tyńca) o. Piotr Rostworowski, mnich – mędrzec, kamedulski pustelnik. Człowiek o oczach, które zawsze się śmiały.

Wracam do centrum. Kościół Mariacki z ołtarzem Wita Stwosza, który oglądałem z bliska, szczegół po szczególe, kiedy przywrócony Krakowowi, odrestaurowany, był wystawiony w salach Wawelu.

Święta Anna – ze spoczywającym tam pod posadzką bp. Janem Pietraszką, na którego msze i kazania ludzie ciągnęli z najdalszych krańców Krakowa. Święty ksiądz, z którym żyłem na co dzień. Odwiedzam go tam czasem. Nie proszę o radę, bo rad nie lubił udzielać. Proszę, by się za mnie pomodlił tam, gdzie jest. Drugim świętym punktem na mojej mapie jest Franciszkańska. Dom arcybiskupa Karola Wojtyły był dla wszystkich otwarty. Dla „Tygodnika” szczególnie. Co miesiąc zapraszał nas na ważne debaty, a raczej przyjacielskie rozmowy. Trzecim świętym punktem jest „Trumna”, dom profesorów UJ, przy alei Słowackiego. Tu mieszkała Hanna Chrzanowska, dziś błogosławiona. W „Trumnie”, przy kieliszku białego wina omawialiśmy sprawy zaangażowania duszpasterstwa akademickiego w prowadzone przez nią dzieło opieki nad chronicznie chorymi w domach.

Nigdy nie przechodzę objętnie w okolicach ulicy Lenartowicza przy Siemiradzkiego. Tu, pod trójką, na trzecim piętrze mieszkali Turowiczowie. Tu przyjęli mnie pod swój dach, stąd codziennie chodziłem do św. Anny i do redakcji na Wiślną. Mieszkanie Turowiczów żyje we mnie, choć go już dawno nie ma.

Wiślna 12, redakcja „Tygodnika”, jest środkiem mojej mapy Krakowa. W latach PRL ciągnęli tu wszyscy, także zagraniczni przyjaciele Polski. Idąc przez sień na Wiślnej 12, wstępując na drewniane, łagodne schody, oczyma wyobraźni wciąż widzę Jerzego Turowicza spieszącego do redakcji.

Kiedy to piszę, subiektywna mapa Krakowa w mojej głowie robi się coraz gęstsza. Miejsca pamiętają wydarzenia i ludzi. Mógłbym więc dodać: dominikanie z duszpasterstwem akademickim, którego nie było, i które – pamiętam dobrze – nagle eksplodowało energią o. Tomasza Pawłowskiego. Z innej kategorii ważnych wspomnień choćby miejsca esbeckich przesłuchań. Na przykład przy placu Szczepańskim...

Wszystko to jest naniesione na mapę starego Krakowa, który w świetle księżyca, o świcie czy przy zachodzie słońca, w śniegu i w wiosennej zieleni wygląda jak wysmakowana dekoracja teatralna. Może inni podobnie myślą o swoich miastach. Dla mnie Kraków jest miastem, z którym można się zżyć, które można pokochać. W jego mapę wpisany jest wielki szmat historii, ale dla mnie ważne, że także wielki szmat mojego życia. Właśnie dlatego ta prywatna mapa jest tak beznadziejnie subiektywna. ©℗


Dodatek do „Tygodnika Powszechnego” 28/2019         

REDAKCJA: Anna Niedźwiedź, Marcin Żyła | FOTOEDYCJA: Grażyna Makara
SKŁAD: Anna Prusiewicz / DoLasu | KOREKTA: Sylwia Frołow, Grzegorz Bogdał, Maciej Szklarczyk
NA OKŁADCE: Widok z wieży Mariackiej na Rynek Główny | FOT. BEATA ZAWRZEL/REPORTER

Publikacja powstała dzięki współpracy z polskim zespołem międzynarodowego konsorcjum HERILIGION w ramach programu HERA Uses of the Past. Projekt jest finansowany przez sieć HERA, NCN, AHRC, FCT, DASTI, NWO oraz Unię Europejską w programie Horyzont 2020 w zakresie badań naukowych i innowacji, na podstawie umowy nr 649307. Polska część projektu jest realizowana w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej na Wydziale Historycznym UJ. Fundacja Tygodnika Powszechnego jest partnerem projektu. |  www.heranet.info

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]