Milcząca polityczność

Gdy chce się napisać powieść polityczną, można przyjąć dwie strategie:
Czyta się kilka minut

albo naszpikować swoją prozę do granic możliwości zaangażowanymi tyradami, stworzyć całe uniwersum głosów, pejzaż poglądów, albo można, tak jak to zrobił w „Mezopotamii” Serhij Żadan, świadomie przemilczeć kluczowe kwestie i pozwolić, aby cisza znacząco wybrzmiała. Nie ma tu żadnych odniesień do wojny czy aneksji Krymu. Co więcej, w całej powieści właściwie nie pojawiają się żadne nazwy geograficzne – mimo to nie mamy wątpliwości, że tytułowa Mezopotamia to oczywiście Charków, rodzinne miasto autora. Jego mieszkańcy, a zarazem bohaterowie kolejnych rozdziałów, to ludzie zajęci swoimi codziennymi sprawami. Błąkają się po przedmieściach tej gigantycznej metropolii, nieustannie czegoś szukając, ale ich chaotyczne wędrówki najczęściej kończą się bolesnym rozczarowaniem. Niektórzy z nich pragną miłości, inni bardziej banalnego spełnienia zawodowego, jeszcze inni po prostu uciekają przed samotnością, a po drodze wdają się w bójki, romanse i pijatyki. Ich losy wiążą się na moment – mijają się w najmniej oczekiwanych miejscach i sytuacjach, krążąc nieustanie po swoich orbitach. Żadan bardzo konsekwentnie odmawia swoim bohaterom prawa do spełnienia, a rzeczywistość, w której żyją, odcina od reszty świata,a tym samym od „wielkich” problemów i „wielkiej” historii, która przecież tak dotkliwie dzieje się na jego oczach.

„Mezopotamia” daleka jednak jest od tego, co w polskiej prozie nazywa się czasem banalizmem. Napięcie jest tu wyczuwalne na każdym kroku. Jeden z bohaterów, gdy opowiada dalekiej rodzinie mieszkającej w USA o sytuacji w mieście, mówi: „Wzmocniono mury miejskie, szczególnie ze wschodniej strony, stamtąd zwykle oczekuje się niebezpieczeństwa w postaci koczowniczych plemion przygranicznych”. Nie ma wątpliwości, że Charków-polis jest oblężone, choć wróg pozostaje cały czas niewidzialny i, co może ważniejsze, nie tak oczywisty, jak by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Tytułową Mezopotamię, czyli kolebkę cywilizacji, można tu rozumieć jako próbę przerwania tego coraz mocniej uściskającego pierścienia – nowego początku, ucieczki do przodu. Żadan zdaje się ewakuować swoje rodzinne miasto z Ukrainy, przenosi je w przestrzeń częściowo abstrakcyjną, częściowo mityczną. Ale czy mu się uda?Tak radykalne gesty polityczne czasem najłatwiej przeoczyć, szczególnie gdy opierają się na milczeniu. ©


Serhij Żadan „Mezopotamia”, przeł. Michał Petryk, Adam Pomorski, Czarne, Wołowiec 2014

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2015

Artykuł pochodzi z dodatku Angelus 2015