Reklama

Mięso rośnie w lesie

Mięso rośnie w lesie

10.04.2018
Czyta się kilka minut
ANDRZEJ KRUSZEWICZ, dyrektor warszawskiego ZOO: Osiołek nie zakładał związku zawodowego, nie miał roszczeń płacowych. Wystarczyło trochę siana i wody, by dwanaście godzin zasuwał w kieracie.
LESZEK KOTARBA / EAST NEWS
A

ADAM ROBIŃSKI: Po Panu wszyscy spodziewają się książek o zwierzętach. Nowa książka nosi tytuł „Hipokryzja”. Kto jest hipokrytą?

ANDRZEJ KRUSZEWICZ: W relacjach ze zwierzętami wszyscy wykazujemy się hipokryzją. Z różnych powodów i na różne sposoby. Bo jeśli ktoś deklaruje szlachetną postawę wobec zwierząt, jak wegetarianizm, ale nie sprawdza, skąd bierze się mleko, które pije, to jest nie w porządku. Podobnie z kupowaniem produktów na oleju palmowym. Albo śliwek w środku zimy, które pochodzą z Paragwaju. Ta książka nie daje recept. Zostawiam czytelnika z danymi, faktami, myślami. Każdy musi sam sobie to wszystko poukładać, podjąć własne decyzje. Jeśli ktoś nie wyobraża sobie życia bez dużych ilości mięsa, to niech chociaż weźmie pod uwagę, skąd to mięso bierze. Pomysł jedzenia śliwek w środku zimy minie, jeśli dowiemy się, co po drodze działo się z owocami....

20162

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Co jest źródłem tej hipokryzji? Dieta? Urbanizacja? Dobrobyt? Dobrobyt psychiczny. Świadomie zamiatamy pewne sprawy pod dywan, żeby ich nie widzieć. Proszę zwrócić uwagę, jak pakowane jest mięso w supermarkecie. Ono nie może przypominać zwierzęcia"....Amsterdam-stare miasto: zwarta zabudowa stylowych kamieniczek ciągnących się wzdłuż licznych kanałów-mnóstwo sklepików(także z narkotykami), kafejek, hosteli, pub-ów, nad którymi powiewają tęczowe flagi. I domów publicznych, gdzie za wystawową szybą prezentują się roznegliżowane kobiety, w ofercie sprzedaży-skojarzenie z jatką, w której na hakach wisi mięso na sprzedaż-nasuwa się samo. Sprytne opakowanie tego "towaru" w "rajcowną bieliznę", pozwala "zapomnieć", że i kobieta to człowiek, a nawet-żywa, czująca istota. Prawicowa demagogia zarzuca "lewackiej kulturze alternatywnej" humanizację zwierząt i animizację człowieka. Demagogia, czy diagnoza?

jeśli Szanownemu Panu witryny amsterdamskiej dzielnicy kojarzą się z jatką, to zdrowia życze i dużo radości z seksu...;) a może wedłu Sz. P. problem polega na tym, że mięso u rzeźnika jest roznegliżowane? Pan myli kompletnie pojęcia, skutek i przyczynę, i chyba po prostu nie zrozumiał tekstu...

moje prawo do dowolnych skojarzeń. A radość z seksu była kiedyś moim udziałem, ale w partnerskim związku z kobietą, opartym na wzajemnej fascynacji i poszanowaniu-bez potrzeby kupowania "serwisu" dla satysfakcji narcystycznego ego.Tym bardziej, że rzeczywistość ma dla mnie wymiar logocentryczny, a nie egocentryczny-także w kwestii skutku i przyczyny

prosze Pana, rzeźnik stara się udźce i golonka jak najbardziej smakowicie przedstawić, to samo sprzedawca telewizorów, parasolek czy majtek - a po cóż do tego piękne dziewczyny z amsterdamskich witryn mieszać, one jako chyba jedyne faktycznie mają czym się chwalić, wszak piękno ludzkiego ciała itede... ✚✚✚ że na sprzedaż? proszę Pana, że ten akurat aspekt człowieczego wyprzedawania się jest stale pod pręgierzem "świątobliwych" to efekt ich dewiacji na tle seksualnym chyba i nic więcej - ludzie od zarania dziejów [rolnictwa konkretnie] sprzedają swoje nie tylko ciała, ale życie za pieniądze, swój zdawałoby się bezcenny życia czas - a jeśli Pan zerknie w tv czy internet zobaczy Pan prostytutki obojga opłaci, co za polityczne srebrniki sprzedają swój rozum, honor, zasady, moralność, dobre imię - nie uważa Pan, że jeśli już to raczej handel takimi przymiotami i Bożymi darami winien być piętnowany i non stop na tapecie? ✚✚✚ ja się nie dziwię, że Panu prostytutki z Amsterdamu do głowy przyszły, a nie rżnący za pieniądze głupa i łżący w żywe oczy na najwyższych stanowiskach w państwie czy w kościele - wszak tak nas kształtowała od dziecka ta machina cywilizacyjno - religijnej obłudy... ciało za pieniądze - be, rozum za pieniądze - cacy? honor za koryto - ok?... tak mnie z kolei się te sprawy kojarzą

Nierząd, taki czy inny, jest nierządem, czyli łgarstwem i manipulacją. Nie bez kozery o religiach mówi się "nierządne", jeżeli w jej uprawianiu chodzi przede wszystkim o fizyczne korzyści, a nie metafizyczną wartość i dochodzenie prawdy. "Robienie w balona" biźniego, to właśnie ów "najstarszy zawód świata", ale to właśnie sfera seksualności ma tu wyjątkową doniosłość, bo jest związana z prokreacją(przede wszystkim) i także z budowaniem więźi rodzinnych, które są podstawą dla tworzenia cywilizowanego społeczeństwa. Fizyczny seks jest odniesiony do metafizycznej miłości, a fizyczne(biologiczne) życie jest formą metafizycznego istnienia. Kłamstwo nierządu jest absurdem nie-istnienia, które jednak wpływa destrukcyjnie na samo istnienie. Człowiek jako istota duchowo-fizyczna(wegetatywno-zmysłowo-intelektualna) posługuje się w swoim życiu kategorią metafizycznego sensu-o ile realizuje swoje człowieczeństwo. Kobieta ma wyjątkowe wyczucie dla metafizyki sensu i istnienia, dlatego dąży do tego, by być z mężczyzną "jednym ciałem" i matką przekazującą życie na ziemi. Oczyście,że społeczny układ, indoktrynacja głupotą, może z kobiety uczynić nierządnicę z własnego wyboru. Jednak z reguły, prostytutki nienawidzą tego sposobu zarabiania pieniędzy; jak i swoich klientów...

w najmniejszym stopniu niestety ta argumentacja mnie nie przekonuje - dalej uważam, że kupczenie swym rozumem, honorem, przyzwoitością - to najbardziej pożałowania godny rodzaj prostytucji, ta fizyczna przy nich to jak cukierek wobec beki zepsutej kapusty na wiosnę p.s. a co do lubienia albo nie swojej pracy - zaręczam, wielu jest takich na przeróżnych etatach, co jej także nienawidzą, ja na przykład generalnie uważam, że człowiek został u k a r a n y przez PB pracą [niesprawiedliwie, bo za przewiny w ogóle nikomu bliżej nieznanych Adama i Ewy...] i tak ją traktuję - w szczególności KAŻDĄ pracę, którą wykonujemy sprzedając swe życie za pieniądze ( w odróżnieniu od np. zbierania chrustu w lesie, wspinania się po drzewach za bajtla albo zbierania grzybów na kolację) - aby wszystko było jasne, hunters & gatherers - ci byli ostatnimi wolnymi ludźmi, teraz po nich jedynie pojedyncze relikty

z Bogiem. Bo Bóg nie ukarał człowieka pracą "w pocie czoła", tylko go zaprosił do tworzenia Edenu, który dla Boga jest teraźniejszością (jak wszystko, co jest), zaś dla człowieka to najwyżej perspektywa przyszłości, ale przede wszystkim wzorzec, do którego winien człowiek dążyć poprzez pracę dla natury. Wzorzec Edenu najpełniej realizowali chyba w średniowieczu benedyktyni i w Europie tamtego czasu (późne średniowiecze), były realne szanse na stworzenie kooperatywnej wspólnoty społecznej, żyjącej w harmonii z naturą-co prawda przez wytrwałą pracę "w pocie czoła", ale bez niewolniczego przymusu. Wiek XIV przyniósł w Europie ogromne zmiany: społerczne, polityczne i biologiczne-narodził się nowy system oparty na pieniądzu bankowym. To wraz z tym pieniadzem wróciło niewolnictwo i zwierzęca "walka o byt" coraz bardziej zatomizowanego społeczeństwa. No imamy teraz sytuację wysokiej technologii przy jednoczesnym braku jej sensownego zastosowania, co pcha nas w coraz głębszy kryzys cywilizacyjny

"zaprosił do tworzenia Edenu"!?... kopa dał, obciążył ostami, cierniami i bólem rodzenia na drogę i tyle... a pieniądze to podobno Fenicjanie, a nie wiek XIV, i jeszcze wcześniej uprawa i osiadły tryb życia, właściciele i wyrobnicy, koniec ze swobodną wędrówką po stepie, łowieniem i zbieraniem... bajka o benedyktyńskiej drodze do nieba fajna, ale nijak nie pasuje mi do niej ta fraza, "w pocie czoła ale bez niewolniczego przymusu"??.. - to może kołchozy i sowchozy były też takimi rajami, wszak podobnie je opisywano?... Zejdźmy na ziemię, prosze Pana - jedno drugie pożera, każdy rodzi się po to, by się rozmnożyć, odchować i odejść - i tak się to kręci od ameby az po Pana

przygarnął...A w tym dualizmie osądu i kary oraz (bezwarukowego) miłosierdzia, nie ma sprzeczności, czy istotnego dualizmu na wzór manichejski. Dlatego też pisałem: należy zinterpretować biblijny tekst z perspektywy Bożej teraźniejszości, a nie człowieczej historii przyczynowo-skutkowych następstw(to dość trudne). Zaś XIV-wieczne kwity bankowe na pieniądze kruszcowe, to zupełnie nowa kategoria gwarancji dla środka pośrednictwa wymiany(czyli pieniędzy). A to obecnie system globalny, na którym opiera się 90% wszystkich transakcji gospodarczych, który po 1971 roku(wypowiedzenie parytetu złota dla amerykańskiego dolara) zupełnie utracił jakąkolwiek spójność

człowiek sprzedawał się i bez nich, ja nie widzę specjalnej różnicy, narzekanie na teraz i porównywanie z "lepszym" wcześniej to znana i powszechna przypadłość ludzi starszych, co siłą rzeczy nie nadążają za zmieniającym się światem - a ten póki co zamiast stać nad przepaścią jednak dalej kwitnie, parowozy wcale nie odebrały mleka krowom, końskie łajno nie pokryło grubą warstwą ulic Londynu. Na tematy biblijne już nie wchodzę, dla mnie to hucpa, cała ta wydumana, dęta i pusta de facto jak balon teologiczna ściema wokół Biblii, te karkołomne i kompletnie z czapy konstrukcje i uzasadnienia coraz to dziwaczniejszych teorii. Nie wiem, czym dla Pana jest 'spójność systemu globalnego' i co to niby za system' - w każdym razie rynek globalny i gospodarka globalnie mają się tak dobrze, jak nigdy wcześniej - a może właśnie złoto im w tym przeszkadzało?...

głupoty...W jakim celu?

najlepiej jego autor udzieli równie głupiej odpowiedzi

Ruch wegetariański wcale nie jest taki nowy, nawet patrząc z perspektywy tylko Polski - jeszcze przed wojną nawet i ksiądz z Krakowa do niego zachęcał. Psy mogą być na diecie wegetariańskiej. Warto obejrzeć http://kangaroothemovie.com

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]