Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Planowy odstrzał sumień

Planowy odstrzał sumień

28.08.2017
Czyta się kilka minut
W ubiegłym tygodniu mój redakcyjny kolega Paweł Bravo pisał na łamach „Tygodnika” o swej dorocznej sierpniowej przemianie z mięsożercy w weganina, polecając przy okazji przepisy na doskonałe dania z dyni i innych darów późnego lata.
Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
P

Przemiana u Pawła nietrwała, ale jak wiadomo: lepszy rydz niż nic i nawet bezmięsny sierpień to już sukces w skali mikro i makro – i dla świata, i dla Pawła.

Zaś zupełnie à propos – tak się dobrze złożyło, że moja cicha, ale uparta krucjata przeciwko diecie opartej na schabowym i kurczaku zyskała niedawno kolejny oręż. Do zestawu lektur dla każdego, którego jako niejedząca mięsa od ponad czterech lat pragnę zindoktrynować, dołączam nową pozycję. Obok „Zjadania zwierząt” Jonathana Safrana Foera – książki przez którą na zawsze porzuciłam wędliny i kotlety, oraz „China Study” Campbellów – biblii wszystkich wegan, stawiam wstrząsającą książkę (również znanego z łamów „TP”) Zenona Kruczyńskiego, „Farba znaczy...

5354

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pani Dziewit-Meller w ostrych słowach skrytykowała Bronisława Komorowskiego. Zachowała się jak nie przymierzając PiSior.

Nie przesadzaj. Stwierdziła tylko fakt, że był myśliwym. Na tym polega uczciwe dziennikarstwo, że trzyma się faktów, nawet momentami niewygodnych.

Zwierzę, roślina co za różnica co mordujemy by przetrwać? Zakładamy z typową dla naszego gatunku pychą, że to co nam bliższe mentalnie to bardziej warte tego by żyć, a skąd pewność, że rośliny nie odczuwają? nie mają jakiejś nieznanej nam formy samoświadomości? ba! pojawiają się coraz liczniej opinie, że tak właśnie jest. Niemniej by trwać musimy konsumować, żywność nie jest produkowana w supermarketach, tam tylko sprzedaje się efekt masowego unicestwiania wszelkich form życia po to byśmy mogli sobie trwać, konsumować, tuczyć się. Myślistwo to tylko drobna fanaberia w bezmiarze mordu obecnego w przyrodzie (bo nie tylko my zabijamy, wszystko zabija, wchłania, unicestwia, by żyć, by trwać, by obieg natury trwał). Co do sumienia to i owszem, można je gdzieś tam wpleść, że nie należy zabijać tego czego nie zamierza się zjeść, hmmm a co z kwiatami? Piękny bukiet róż, martwych róż (a właściwie powoli konających), po co? ku uciesze? w imię ludzkich rytuałów godowych? cóż za dziwaczne okrucieństwo! Ps. Jeden z moich krewnych to wegetarianin, ale jego postawa mi się podoba, stwierdził, że nie je mięsa bo uważa, że w obecnej sytuacji to niepotrzebne, ale gdyby jego byt był zagrożony bez problemów zje, hmmm ja na to, że nie mam zwyczaju wartościować życia ze względu na formę i jem co popadnie, ale nie jadam dzikich zwierząt, bo według mnie jest ich zbyt mało. Oboje też stwierdziliśmy, że w razie jakiegoś "armagedonu" i kryzysu żywnościowego pierwsi pod nóż pójdą "grubi hamburgerożercy", czy dla kogoś podlega wątpliwości, że gdyby nasze rolnictwo padło na skutek jakiegoś mega kataklizmu to zaczniemy zjadać się wzajemnie? Reasumując, bawmy się w weganizm, wegetarianizm, co tam jeszcze kto chce, ale jakimś tam sumieniem proszę ściemy po oczach ludziom nie rzucać. Z dobrobytu ludziom się w łbach przewraca, no i w "sumieniach" też.

czy to dobry pomysł rezygnować z kwiatów dla żony, ale sprawdzę :) Natomiast nie zgadzam się z tym "rzucaniem ściemy ludziom po oczach" w sprawie sumienia. Zbyt daleko posunięte uogólnienie. Przecież słusznie napisał Szanowny Pan, że dzikich nie je, bo jest ich mało (zwierząt :) Myślę, że właśnie sumienie pozwala, na szczęście, rozpoznać czy zjadanie takich czy innych bytów jest jakoś usprawiedliwione w sytuacji, gdy nauka jeszcze dylematu nie rozstrzygnęłą. Niemniej podoba mi się postawa obu Panów :) Pozdrawiam serdecznie.

My z krewniakiem mamy swoje przekonania, te nasze przekonania mogą się różnić, ulegać przemianom, nie mają w sobie "dogmatu" nieomylności. Z sumieniem jest inaczej, ono jest jak "dogmat", ma być twarde, niezmienne, u wszystkich takie samo, albo się je ma, albo nie ma, w sumie jedna wielka ściema, według mnie sumienie to społecznie narzucone uwarunkowanie(na ogół). Może tak jak w Archiwum X "gdzieś tam daleko jest..." i takie sumienie które jest głosem uniwersalnego Absolutu (jestem przekonany, że jest, ale w bezmiarze "ludzkich ściem i uwarunkowań" jest trudne do dostrzeżenia), ale na ogół to uwarunkowanie. Nie lubię takich manipulacji, stąd też mój apel o "nie rzucanie ściemą po oczach", wolę argumenty niż tanie granie na emocjach. Oczywiście też pozdrawiam, na tyle serdecznie na ile potrafię :))) problem serdeczności mam ten, że mentalnie kojarzy mi się nie tyle z intelektualnością (a tylko na takiej płaszczyźnie się znamy) ile raczej z poznaniem osobowym. Niestety nie ma róży bez kolców, osobowość sprawia, że wymiana intelektualna przestaje być płynna, obawa by nie urazić kogoś znanego, bliskiego, utrudnia nieskrępowaną wymianę myśli.

Przepraszam. Chcę tylko napisać, że inaczej niż Szanowny Pan postrzegam sumienie. Nie badałem tego tematu głębiej, więc opieram się tylko na swoim doświadczeniu. A ono mi podpowiada, że sumienie się ma i już :) Nie jest to rodzaj uwarunkowania społecznego albo, nie daj Boże, jakiejś socjotechniki. Ale podkreślam - to jest wiara a nie pewnik naukowy. I druga sprawa - serdeczność. Zapewniam, że w moim przypadku wymiana intelektualna nie ma na nią wpływu :) W ogóle uważam, że powinno się zachowywać zdrowy dystans emocjonalny przy rozważaniu zagadnień intelektualnych. Mogę tutaj podać przykład Jędrzeja Śniadeckiego, który wprowadził do polskiej matematyki nazwę "całka" (wówczas oznaczało to dziewicę :) Ale przytakuję, obawy Szanownego Pana w tym względzie są uzasadnione. Pozdrawiam jeszcze serdeczniej :)

Przykład gajowego Komorowskiego pokazuje dobitnie,że są to ludzie upośledzeni umysłowo (np zachowanie w Parlamencie Japoni) Tylko szeroka edukacja społeczna może coś zmienić w postępowaniu tego zboczonego gatunku homo sapiens

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]