Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Uzbrojeni hobbyści

Uzbrojeni hobbyści

14.01.2019
Czyta się kilka minut
Czym stało się w Polsce myślistwo? Odpowiedzi trzeba szukać z dala od miast i facebookowych profili ozdobionych zdjęciem dzika. W małych miejscowościach widać ją jak na dłoni.
Zbiorowe polowanie na dziki w ramach odstrzału sanitarnego. Las Karolewski w powiecie pabianickim, 12 stycznia 2019 r. ADAM STASKIEWICZ / EAST NEWS
P

Perspektywa pierwsza: duże gospodarstwo rolne w Beskidzie Niskim. Hodowla bydła. Gospodarstwem kieruje Marcin Wójcik. Kiedyś polował, ale zrezygnował, bo nie chciał być łączony z tym środowiskiem: – Nie mam o nim dobrego zdania – mówi. – Duża część myśliwych nie powinna być myśliwymi.

Perspektywa druga: powiat sąsiedni, oklejone piórami ptaków i fotografiami przyrody ściany mieszkania Tomka (imię zmienione na jego prośbę) – biologa, który w lasach montuje foto­pułapki rejestrujące m.in. podejrzaną działalność myśliwych. Trudno je wykorzystać w sądzie, ale nie trzeba kamer, aby zobaczyć skalę problemu: – Granica parku narodowego przebiega niedaleko, wzdłuż ściany lasu. Po drugiej stronie polany stoi dziesięć ambon. Zimą w górach zwierzęta schodzą w dół szukając jedzenia. Prosto pod muszki sztucerów, jak na strzelnicy – denerwuje się Tomek.

I wreszcie perspektywa trzecia...

18079

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Artykuł jednostronny, ale w sporej części niestety prawdziwy. Widać tylko niekompetencję choćby po błędach w używaniu pojęć z języka łowieckiego. A zdanie o "nielicznych na szczęście strefach zagrożonych ASF" woła o pomstę do nieba, kiedy choroba objęła już jakieś 1/3 powierzchni Polski.

Szanowny Panie (Pani), nie wiem skąd czerpie Pan(i) informacje o 30 proc. powierzchni kraju objętych ASF. na stronie https://www.wetgiw.gov.pl/nadzor-weterynaryjny/asf-w-polsce znajdzie Pan najświeższe dane nt ognisk występowania choroby. Obszary zagrożenia zaznaczono na niej na fioletowo, obszary żółte i czerwone to odpowiednio tereny ochronne i objęte ograniczeniami. Ogniska ASF też ma Pan(i) tam zaznaczone i nie wiem, jakiej trzeba lunety, by całość zinterpretować jako "jedną trzecią kraju" objętego chorobą.

do Pani/a to nie dociera - zarazę przenoszą głównie ludzie, właśnie myśliwi w tym przypadku, a nie dziki - one nie zaglądają do chlewni +++ [a co do "błędów z języka łowieckiego" - ja też jestem za tym, że by krew nazywać krwią, a patologicznego rzeźnika - patologicznym rzeźnikiem]

Zamurujmy drzwi chlewn. Wtedy świnie będa bezpieczne. Tylko czy można będzie im przez okno podać kukurydzę w której łaziły chore dziki, lub kartofle z kartofliska przez które przelazły te dziki i "użyźniły" naturalnym nawozem wzbogaconym wirusem. I jak mieć pewność na temat tego czy one tam łaziły, czy nie łaziły. NI i jak wtedy z tej chlewni wywieźć świński "nawóz". A co do bycia "rzeźnikiem". Czyż to nie Bóg uczynił nas mięsożercami? Gdyby chciał byśmy byli roślinożerni, mógł nas stworzyć krową. Ale widać miał w tym jakiś zamysł. Może świadomość mięsożerności uczy pokory i pogardy dla doczesnego ciała? uczy o konieczności ofiary z samego siebie dla życia innych? ...

to takie proste - jest o l b r z y m i a różnica pomiędzy zabijaniem dla zaspokojenia głodu, a hobbystycznym mordowaniem dla przyjemności - naprawdę Pan/i nie zauważa? i ta uwaga o kształtowaniu pokory przez zabijanie!?... byłoby śmiechu warte, ale w kontekście zorganizowanych imprez miłośników zabijania w lasach to wręcz okrutny żart, tyle +++ [a z tą kukurydzą... no niech Pan/i nie straszy ludzi, bo nam w końcu zbanują całe polskie rolnictwo na całym świecie - i już całkiem na marginesie: człowiek jest w s z y s t k o ż e r n y, co szkodzi się dowiedzieć?...]

Nie wiem jak Pan, ale ja ostatni raz dla zaspokojenia głodu, ale tak naprawdę tylko z uwagi na glód, to jadlem na wczasach w mlodości. O jakaż tam byla kuchnia! Potrafili sknocić każde danie. Teraz już chyba nikt nie jada tylko dla zaspokojenia głodu. A wiec wszyscy jesteśmy kanaliami? A szczury w piwnicy trujemy po to, by zaspokoić głod, czy hobbystycznie? Zresztą, mowiliśmy o "rzeźniku" o ile pamiętam. A on w definicji ma przygotowanie miesa do zjedzenia, a nie działania hobbystyczne. Co do pokory przez zabijanie. Jest pokora marności życia ktore może być tak łatwo odebrane. Jest pokora bezsilności i nieodwracalności czynu. Jest pokora marnosci, a nie świetosci, ciala którym dysponujemy na tyn świecie. To co ta cholubimy i pilengnujemy prawie nie rużni sie od tego co smażymy, przypiekamy, jemy, wyrzucamy do kosza. Tymczasem kukurydz juz w sichrzu. Czeka na wiosne. Straszyć nikogo nią nie trzeba. Kto umie liczyc, zdaje sobie sprawę z problemu. Takim gadaniem, "cicho, cicho, moze się nie zoriętuja i uda się im ją opchnąc" i tak problemu nie rozwiążemy.

no nie, nie mogę - sugeruje Pan, że je, chociaż nie musi?.. co ma trucie szczurów do wycieczek "na zabijanie"?.. słowo rzeźnik ma wiele konotacji, Pan wybiera nie tę, o której w sposób oczywisty pisałem i całkiem niepotrzebnie pomija określenie patologiczny - itede, itepe, jednym słowem Daż Bur

Oczywistym jest, że każdy z rozmówców rozwija wątki które mu odpowiadają. To i ja rozwijam te wątki i te znaczenia ktore mi odpowiadają. Co do jedzena, które ma miejsce jedynie w celu zaspokojenia głodu, to intryguje mnie tu koncepcja tortu. Dlaczego zamiast kromki chleba posmarowanej margaryną, posypanej cukrem i z odrobiną jajecznicy wybieramy do kawy drożdżówkę. Z punktu widzenia głodu oba warianty powinny być identyczne (te same składniki, inaczej wymieszane). A skoro wybieramy drożdżówki, to w jedzeniu chodzi nie tylko o zaspokojenie głodu. I w tym się z Panem zgodzę, jem nie tylko po to by zaspokoić głód. I robie to,choć tego nie rozumiem i nie jest to mi potrzebne ani do życia, ani do zbawienia. Pozwoli Pan, ze zakończę tym samym pozdrowiniem co Pan. Musi mieć dla Pana dużą wartość sentymentalną, Baż Bóg.

Potrzeba demonstracji siły i władzy – jest stara i dzięki temu dogłębnie rozpoznana. Tworzenie wokół kwestii moralnie wątpliwych uzasadnień ideologiczno-filozoficznych – również rozpoznane. Diagnoza – patologia. Uważam że z tytułu szacunku dla potencjału człowieka, do walki z lochą taki chętny powinien stawać bez strzelby na własnych raciczkach. Ciekawe ilu byłoby wtedy odważnych. A przedstawiona tutaj teoria dotycząca nauczania pokory i pogardy dla doczesnego ciała – pasuje również do kanibalizmu. Dla mnie rzeźnik wyposażony w tą filozofię to patologia ukierunkowana na kanibalizm.

Bardzo spodobał mi się Pani przykład przyłkad demonstracji siły i władzy. Pragnienie wykazania komuś swojej przewagi i władzy moralno/intelektualne. Jestem pod wrazeniem. Zgodze się z Panią, że w koncepcji równości wszystkich istnień, jedzenie mięsa jakiegokolwie zwierzęcia, jest odbierane jako kanibalizm. (Ale ta koncepcja nie należy chyba do idei Chrześcijaństwa). Zapewniam jednak, że Pani wniosek o chęci spróbowania ludzkiego mięsa jest bezpodstawny. Wątpie, by miało jakiekolwiek niepowtarzalne walory smakowe, a szacunek do swiątyni Boga, napawa mnie wstrętem na myśl o jakimkolwiek jej zbrukaniu. Wątpie też bym to ja, pomimo Pani teorii, miał tą nieodpartą potrzebę intelektualnego zdominowania świni przez brutalne zademonstrowanie jej, że wymyślony przez człowieka kij z dodatkim kilku substancji chemicznych jest skuteczniejszy od jej raciczek. Wolałbym zrozumieć czy w zaprezentowanej przez Panią koncepcji sprawiedliwości, bezsensowny czyn polegający na wykręceniu głowy kurze byloby sprawiedliwsze tylko dlatego, że odbyłoby się raciczka w raciczkę? Moim zdaniem nie. Ale zaczynam zbędnie odchodzic od głównego postawionego przezemnie pytania (na które absolutnie nie znaj odpowidzi, wbrew temu co Pani mi przypisuje). A pytanie to brzmi: Skoro w swej absolutnej władzy wyboru, Bóg mając do wyboru uczynienie z nas potulnych roślinożerców, zdecydował się na dopuszczenie mięsożerności, to co chciał nam przez to powidzeć o tym kim tu jesteśmy i do czego powinniśmy dążyć, by osiągnąć życie wieczne? Zwrotu "wszystkożercami", nie uzyje świadomie. Gdyby więc zamiast pruby zdominowania mnie intelektualni/moralnie, zechciała Pani wyrazic swoją opinię w tym temacie, byłbym wdzięczny.

Napisałam co myślę o takich domorosłych, jak dla mnie, teoriach. Moim zdaniem wypaczają one sprawy istotne i to jest clou sprawy, wątki poboczne uznaję za prezentację emocji. Czuję pewną niestosowność w propozycji rozmowy (przy tej okazji) na temat cyt. "do czego powinniśmy dążyć aby osiągnąć życie wieczne". Nie jestem teologiem, ale nie chciałabym zostawiać Poszukującego bez pomocy , więc jeśli się to do czegoś przyda to na mój "chłopski rozum" to dążenie powinno koncentrować się wokół życia zgodnego z Dekalogiem i ze świadomością, że do zbawienia łaska Boska jest konieczna. Rozumiem że moja odpowiedź może Pana nie satysfakcjonować, ale w tej kwestii ode mnie innej już nie będzie.

..

Skoro innej odpowiedzi juz nie będzie, to po co te trzy kropki. A skoro dodatkowo zna juz Pani drogę dla Poszukującego, to i pytania niepotrzebne. Co do roli dekalogu w zbawieniu i jego wypełniania, to pozwoli Pani, ze pomine przemyslenia własne, poleca jedynie list sw Pawla do Rzymian. Chyba znajdzemy tan najtrafniejsze rozważania na temat roli dekalogu. Tylko prosze o rozwage przy czytaniu. Wybiorcze podejście moze grozic herezją. Artykul spadł juz z czołowki i nikt tu juz nie zajrzy. Ja też juz tu nie zajrzę. PROSZE JUZ NIE ODPOWIADAC. Pozwoli Pani, ze wrocę do moich rozważań nad kondycją czlowieka, i planu Boga, który uznal, ze takie rozpiecie go pomiędz czystością lotosu i brudem grzezawiska, pomiedzy sokim owocu a oddawaniem mo..u do rzeki z ktorej pije wode, to najlepsza dla niego droga do zbawienia. I ze nalezy pozwolić czlowiekowi na zadanie sobie pytania na ktore nigdy nie znajdze odpowiedz, więc tym bardzej nic sobie nim nie uzasadni. Uchodzą ze strachem w strone własnych spraw, chory czlowiek i głupi kanibal, z którego zdarto maskę obludy, którego skarcono prostotą odpowidzi, i zmuszono do przyznania się do blędu. tttt

...

Jest Pan bliski prawdy. Kpię. Lecz nie z Boga. Z Pana. Lubi Pan kpić z innych, czego dowodow na tym forum duzo (... co szkodzi się dowiedzić ...). To i ja sobie troche poużywam. Zwlaszcz, ze uwielbia Pan bez zastanowienia powtarzac, oklepane frazesy (...jeść jedynie dla zaspokojenia glodu ...), uzywajac ich jako sztachety do okładania "ofiary". Prosze więc uznać, ze czuję się pokonany. Ze ugiąlem sie pod silą Pana argumentów i z podkulonym ogonem ucieklem. Prosze nie odpowiadac, pod tym artykule juz się nie pojawie. I tak poza nami nikt tego nie czyta.

jednak tak żałosna jak Pan ją prezentuje próba tłumaczenia swoich poglądów na zabijanie dla przyjemności boskimi zamiarami świadczyć może jedynie o celowym pokpiwaniu z Boga - albo o pospolitej głupicie

Wiast, jak mniemam jesteś myśliwym? Jeśli tak, to jesteś tutaj ostatnią osobą, która może pisać o czyjejś stronniczości.

Brawo! Wpisuje to sobie do osobistego slownika. Wprost idealne.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]