Miejsce z duszą

Miejscowości Żelary nie znajdziemy na żadnej mapie. Maleńka wioska, a właściwie kilka drewnianych chałup, gdzieś wysoko w górach. Ludzkie losy zmienione przez historię. Miłość, nienawiść, śmierć i narodziny splecione razem. To mogło zdarzyć się wszędzie, ale jest rok 1943 w Czechach.

08.02.2004

Czyta się kilka minut

Ania Geislerová w filmie "Żelary" /
Ania Geislerová w filmie "Żelary" /

Młoda, wyemancypowana dziewczyna z miasta - zaangażowana razem z przyjacielem w ruch oporu - po wpadce musi znaleźć sobie nowy dom i nową tożsamość. Przyjaciel gdzieś znika, a Eliszka trafia do górskiej wioski na końcu świata. Nie ma bieżącej wody ani wanny, nie ma prądu. Jest Joza, ponury góral, który pośpiesznie się z nią żeniąc, zapewnia schronienie. To świat, w którym przemoc stanowi nieodłączną część rzeczywistości: ojczym katuje pasierba, pijany mąż bije żonę w ciąży, ojciec nie waha się strzelać do syna. W tym świecie jest jednak miejsce na czułość i solidarność, radość z nowej drewnianej podłogi i śpiew przy ubieraniu choinki. Tam Eliszka staje się Haną, Jozową Haną.

Los uczucia dwojga zupełnie różnych ludzi w świecie rządzonym przez równie proste, co okrutne zasady opisała Kvieta Legátová, teraz ponad 80-letnia pani, która życie spędziła, ucząc dzieci w górskich wioskach. Prawa do sfilmowania tej historii kupiła słynna wytwórnia filmowa Barrandov, ale kilka kartek papieru zapadło wśród sterty innych papierzysk, scenariuszy i propozycji. Pod koniec lat 90. znalazł je scenarzysta Petr Jarchovský. “Kurczę blade, z tym powinno się coś zrobić" - pomyślał i pokazał swoje odkrycie znanemu czeskiemu producentowi, Ondrzejovi Trojanovi.

W Brnie odnaleźli mieszkającą samotnie z kotami Legátovą, która pokazała im jeszcze osiem innych opowiadań, których akcja rozgrywa się w Żelarach. Filmowcy postarali się, by materiał o niewątpliwej wartości literackiej trafił do wydawcy. W 2001 r. osiem opowiadań wydano w zbiorze “Żelary", zaś historię Hany i Jozy osobno, w tomie pt. “Jozova Hanule". Wkrótce potem nieznana wcześniej nikomu Kvieta Legátová odebrała państwowe odznaczenie w dziedzinie literatury. We wrześniu 2003 r. miał swą premierę film w reżyserii Ondrzeja Trojana, zatytułowany “Żelary". 27 stycznia amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła, że “Żelary" będą ubiegać się o Oskara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny.

To pierwsza od trzech lat nominacja dla czeskiego filmu. Poprzednio szansę na Oskara miał film “Musimy sobie pomagać", wyreżyserowany przez Jana Hrzebejka, a wyprodukowany przez Ondrzeja Trojana. “Żelary" zbierają w amerykańskiej prasie dobre recenzje i szanse na statuetkę mają: pięknie sfilmowane, ze znakomitą obsadą i uniwersalną ludzką historią. W tym jednak część czeskiej krytyki upatruje słabości filmu, sugerując, że został zrobiony pod amerykańskie gusta. “Wszystko jest tu precyzyjne, profesjonalne, ale zbyt kulturalne i gładko oszlifowane" - pisał recenzent dziennika “Lidove Noviny". O “Żelarach" pisze się też, że jest zbyt długi (trwa 150 min.) i pojawia się w nim za dużo wątków odciągających uwagę od głównej historii miłosnej. Innego zdania są widzowie, bo dotychczas film obejrzało aż 400 tys. Czechów.

Faktem natomiast jest, że ze względu na opublikowaną wcześniej książkę, “Żelary" stały się sensacją już przed premierą. Rosły oczekiwania, a mało który film wytrzymuje porównanie z literackim oryginałem - i to tej klasy, co opowiadania Legátovej. Pod wieloma względami Trojan poszedł jednak w ślady sędziwej pisarki: cechami obydwu dzieł są bezpośredniość i prostota w opowiadaniu, jak informuje podtytuł, “okrutnej historii czułej miłości".

W związku Hany i Jozy nie ma zbędnych słów, ich porozumienie jest ponad różnicami, poza tradycyjnymi wyznaniami i deklaracjami. Być może przypadkiem pomocne stało się obsadzenie w roli Jozy aktora węgierskiego, György Cserhalmiego, który w czasie kręcenia filmu najczęściej mówił w swoim ojczystym języku. Czeska aktorka grająca Hanę, Ania Geislerová, mówi, że rozumieli się nawet wtedy, kiedy się nie rozumieli. Chodzi tu nie tylko o język, ale także o to, że kiedy zaczęły się zdjęcia, nic o sobie nawzajem nie wiedzieli i o nic się nie pytali. Tak, jak para głównych bohaterów. To porozumienie, zauważalne bardziej w spojrzeniu i geście niż w słowach, znakomicie widać w filmie.

Widać też, jak mijają miesiące, nadchodzi kolejne lato, kolejna jesień. Zamknięta, górska wioska niepostrzeżenie staje się dla Hany całym światem - dzięki uczuciu Jozy ciepłym i bezpiecznym (i tym bardziej tragicznie wkracza w ten świat wojenna rzeczywistość). Wszystko jest oczywiste - miłość, ale też i inne elementy ludzkiego losu: cierpienie, zemsta, gniew. Hana płacze tylko pierwszej nocy w górach, nigdy potem. Dojrzewa, wrasta w małą społeczność. “Eliszka jest panną z miękkimi piętami, co to lubi teatr i kapelusze. Hana biega po górach boso, uczy się słuchać, nie sprzeciwiać się, ale przyjmować i tym samym dawać" - mówi o swojej bohaterce Ania Geislerová. Żeby pokazać związek Hany i Jozy, konieczne było umieszczenie go w kontekście relacji z innymi mieszkańcami wioski, a każda postać jest na tyle intrygująca, że zasługuje na własną, osobną historię (przyczynili się do tego znakomici czescy aktorzy, jak Miroslav Donutil czy Iva Bittová). Trojan pokazuje to wszystko niespiesznie, nienatarczywie, pozwalając czasowi i uczuciom płynąć swobodnie. Nie ma tu sentymentalizmu ani patosu, jest życie, w żaden sposób nie retuszowane: miłość jest prosta, przemoc straszna.

Kvieta Legátová przyznaje, że opisując bohaterów “Żelar", sięgnęła do prawdziwych historii ludzi, których spotkała w czasie, kiedy pracowała jako wiejska nauczycielka. Jako osoba, która zwykła mieć swoje zdanie, zawsze szybko była uznawana przez władze za “problemową" i przenoszona z posady na posadę. W końcu trafiła do Starego Hrozenkova, tuż przy granicy słowacko-morawskiej. Tam znalazła klimat fikcyjnych Żelarów. “Tak naprawdę nie piszę opowiadań, tylko obrazki. Zawsze najbardziej interesował mnie krajobraz, bo współtwórcą historii są miejsce i jego dusza" - mówi. Mieszkając w Hrozenkovie, przemierzyła na piechotę całą okolicę.

Widziała z bliska trudne życie ludzi uprawiających małe poletka na górskich stokach, zaharowane dzieci, zasypiające w szkolnych ławkach. Nie uważa jednak, by w takim świecie istniało tylko okrucieństwo. “Z punktu widzenia ludzi, którzy to życie prowadzili, to nie było okrucieństwo. Na życie patrzyli globalnie i okrucieństwo w nim nie przeważało. Na przykład, zupełnie nie przeszkadzało im, że są biedni. Bieda to zresztą sprawa względna, bogactwo niszczy człowieka tak samo, jak nędza i głód" - mówiła w jednym z wywiadów.

Życie samej pisarki zmieniło się gwałtownie po opublikowaniu opowiadań żelarskich. Stała się sławna i nawet w Pradze trzeba się teraz sporo nachodzić, żeby gdzieś jeszcze kupić jej książkę. A przecież pisała już dużo wcześniej. Jej pierwsza książka została wydana w 1957 r., choć pod pseudonimem. Legátová posłużyła się wtedy nazwiskiem szkolnej koleżanki, Viery Podhornej (Legátová to też zresztą pseudonim - autorka naprawdę nazywa się Viera Hofmanova). Potem jeszcze jedna książka, kilka opowiadań w czasie Praskiej Wiosny i przymusowe milczenie aż do lat 90.

I może dalej nikt by o niej nie słyszał, gdyby nie Petr Jarchovský i Ondrzej Trojan. Dzięki nim zyskujemy trzy piękne opowieści: książkę, film, a także historię pewnego rękopisu, który przez lata leżał przykryty kurzem, a potem przewrócił do góry nogami literackie Czechy.

"Želary". Reż.: Ondřej Trojan, scen.: Petr Jarchovský (na podstawie opowiadania Kviety Legátovej "Jozova Hanule"), muz. Petr Ostrouchov, prod.: Czechy/Austria/Słowacja.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach dokumentalnych (np. „Zdobyć miasto” o Powstaniu Warszawskim). Autorka… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2004