Niedziela z marszami Trzaskowskiego i Nawrockiego. Kto zdobył Warszawę?

Sztaby przyjęły odmienną taktykę. Trzaskowski z Tuskiem jeszcze raz próbują zmobilizować koalicję z 2023 roku i odzyskać rozczarowanych wyborców. Nawrocki z Kaczyńskim ukryli wszystkie twarze epoki PiS, ich kampanię tworzy samodzielnie TV Republika.
Czyta się kilka minut
Rafał Trzaskowski i Donald Tusk podczas Wielkiego Marszu Patriotów. Warszawa, 25 maja 2025 r. // Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
Rafał Trzaskowski i Donald Tusk podczas Wielkiego Marszu Patriotów. Warszawa, 25 maja 2025 r. // Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Obywatele wykazali w niedzielę wyższą kulturę sporu niż politycy, którzy zwołali ich na marsze do stolicy. Biorąc pod uwagę, że manifestowało ponad 200 tys. osób (niemal 150 tys. u Trzaskowskiego, zwolenników Nawrockiego pojawiło się mniej, ok. 70 tys.), było bardzo spokojnie. Zwaśnione grupy spotykały się w setkach miejsc, a jednak nie doszło do rękoczynów, mimo że politycy codziennie nas do nich prowokują.

Taktyka Trzaskowskiego

Sztaby przyjęły odmienną taktykę. Trzaskowski i jego ludzie próbują odtworzyć emocje z wyborów w 2023 r. i wzmocnić choć na chwilę rdzewiejący sojusz. Przed marszem przemawiali wszyscy liderzy koalicji, łącznie z premierem Tuskiem, zostawiając finał samemu Trzaskowskiemu. Próbował on przekonać wyborców, że zadba tak samo o tradycjonalistów, jak o ludzi skupionych na ukrytej w kampanii agendzie progresywnej.

Wyraźnie zależało mu, by zmobilizować tę część elektoratu, która rozczarowała się koalicją z powodu rosnących kosztów życia (Tusk obiecywał w 2023 r. złote góry, jeśli pozbędziemy się „nieudaczników” z PiS, blokujących nasze miliardy z KPO). Przypominał też, jaki skok cywilizacyjny jest za nami, obiecywał popędzanie rządu i kusił „lotem na Księżyc”. Mamy przestać lać tylko beton, ale uwolnić energię dla prawdziwych projektów przyszłości.

Ludzi na wiecu kandydat PO porwał, ale czy poszerzył elektorat? W jego kampanii brakowało mi konkretnych pomysłów, o których mówiłby z pasją, zamiast wciąż straszyć Nawrockim.

Taktyka Nawrockiego

Kandydat PiS i jego sztab zastosowali odmienną taktykę. Nawrocki aż przytłaczał patriotyzmem (mamy być Witoldami Pileckimi czasu pokoju), zarazem obiecywał mieszkania i obronę przywilejów socjalnych. Na scenie i na czele pochodu nie było liderów partyjnych; Kaczyński nie wierzy, by on i inne twarze ośmioletniej epoki PiS mogły być wartością dodaną. To ryzykowna taktyka w kontekście ciągłych zarzutów, z którymi musi mierzyć się kandydat, ale skuteczna. TV Republika stała się mistrzem w manipulacji, przykrywając choćby nałóg Nawrockiego (niepotrafiącego przetrwać debaty bez wspomagania się nikotyną na wizji) czerwonymi paskami, przez całą niedzielę sugerującymi narkomanię konkurenta.

W sondażach mamy remis ze wskazaniem na zapewne lekko niedoszacowanego Nawrockiego. Czeka nas teraz tydzień obrzucania błotem, choć sądzę, że więcej głosów dałoby się wycisnąć z pozytywnej agendy. Trzeba tylko ją mieć.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Kto zdobył Warszawę