Gdyby trzy ubiegłotygodniowe debaty prezydenckie porównać do meczów piłkarskich, to piątkowy pojedynek między Rafałem Trzaskowskim a Karolem Nawrockim należałoby potraktować jak mecz o bardzo dużą stawkę, w którym obie drużyny koncentrują się głównie na tym, by nie popełnić błędu, licząc raczej na wpadkę przeciwnika. Mecze tego typu są na ogół nużące dla widzów i nie przynoszą rozstrzygnięcia.
Tak było również tym razem. Debata, przez wielu oczekiwana jako game changer, nie spełniła swej funkcji i zakończyła się remisem. Trzaskowski nie zdecydował się na frontalny atak, w rodzaju epatowania czarnymi kartami w biografii rywala, obawiając się zapewne, że to może mu tyleż zaszkodzić, co pomóc. Nawrocki był bardziej ofensywny, ale jego ataki okazały się nieskuteczne.
Nawrocki i Trzaskowski u Mentzena
Czwartkowa rozmowa kandydata PiS ze Sławomirem Mentzenem mogła być sporo ciekawsza, bo dużo bardziej bezpośrednia. Nawrocki nie wyszedł jednak na boisko, by toczyć ostrą rywalizację, wyglądał, jakby zależało mu głównie na tym, aby ładnie przegrać.
Kandydat PiS płaszczył się przed Mentzenem, we wszystkim mu przytakiwał i szybko podpisał ośmiopunktową deklarację. Czy zyskał tym szacunek?
Sobotnia rozmowa Mentzena z Rafałem Trzaskowskim była natomiast meczem, w którym obie drużyny grały bez obciążeń, przez co mogły pokazać wyższy poziom, a spotkanie mogło podobać się widzom. Obie drużyny zyskały, choć Trzaskowskiemu na pewno nie pomogły zarzuty o finansowanie brudnej kampanii internetowej z zagranicy.
Mimo że Trzaskowski nie podpisał deklaracji Mentzena i w kilku sprawach fundamentalnie się z nim nie zgodził, zarówno poziom debaty, jak i jej forma zdecydowanie górowały nad rozmową Mentzen–Nawrocki. Nie wiadomo, czy lider Konfederacji wypowie się, jak zagłosuje. Programowo bliżej mu do Nawrockiego, jednak inne czynniki, choćby frontalny atak pisowców za słynne już piwo z Trzaskowskim i Sikorskim, mogą skłaniać go do innych wniosków.
Przebieg debat – nie bez znaczenia była chronologia – pozwala na stwierdzenie, że za kandydata, dla którego ich bilans jest korzystniejszy, należy uznać Rafała Trzaskowskiego.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















