Manewr bez głowy

Czyta się kilka minut

Premier zmienił skład rządu w czasie rekordowego spadku społecznego poparcia, co sugeruje zamiar uzyskania poprawy notowań. Nie osiągnie jej jednak, bo nie usunął powodów zastrzeżeń. Więcej: dołożył nowych wątpliwości.

Dymisje nie objęły bowiem najbardziej kompromitujących ministrów: zdrowia i edukacji. Odwołany minister gospodarki prowadził kunktatorską i pokrętną politykę, bo taki był i jest gospodarczy kurs rządu. Połączenie resortów gospodarki i pracy nie jest, wbrew zapewnieniom, wariantem sprawdzonym w innych krajach, bo raptem kilka tygodni temu wprowadzono go w Niemczech i za wcześnie na ocenę efektów. Posunięcie takie ma wyeliminować nieliczenie się koordynatora polityki społecznej ze stanem gospodarki, ale o to akurat ministra Hausnera nie można było oskarżać. Minister skarbu był kontrowersyjny, ale nie bardziej niż strategia prywatyzacyjna rządu, która taką pozostaje i wymaga jasnej deklaracji woli. Weteran PRL-owskiego aparatu i tajnych służb, powołany na to stanowisko, był od poprzednika mniej politycznie kontrowersyjny, dopóki nie ujawniono jego życiorysu. Jeśli szef kampanii informacyjnej o UE się nie sprawdził, to nie wiadomo dlaczego został pomocnikiem jej nowego koordynatora. Uczynienie najbliższym współpracownikiem szefa rządu osoby obsesyjnie forsującej ustawę skierowaną przeciw mediom prywatnym, to sposób na pogorszenie relacji z dziennikarzami i uwikłanie urzędu premiera w konflikt ze środowiskami opiniotwórczymi, co na dobre mu nie wyjdzie. Krok taki w sytuacji, gdy ustawa ta stała się tłem bulwersującej afery korupcyjnej, to wręcz prowokacja.

Kraj potrzebuje gruntownej reformy finansów publicznych i to jest obecnie pierwszoplanowe zadanie rządu. Roszadami personalnymi nie uda się tej potrzeby zagłuszyć.

 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 3/2003