Książka tygodnia: „Małe cnoty” Natalii Ginzburg

Z tej w istocie wspaniałej książki chciałoby się cytować i cytować. „Syn człowieczy” „Mój zawód”, „Milczenie”, „Relacje międzyludzkie” – cóż to za krystalicznie czyste teksty!
Czyta się kilka minut
Natalia Ginzburg, Małe cnoty, Warszawa 2025 // materiały prasowe
Natalia Ginzburg, Małe cnoty, Warszawa 2025 // materiały prasowe

Po wspaniałym „Słowniku rodzinnym” (nieustannie polecam!) kolejna książka Natalii Ginzburg (1916-1991). Czwarta po polsku, bo przełożono jeszcze późną powieść „Drogi Michele” i poprzedzające „Słownik...” (rok 1963) „Nasze dni wczorajsze”. Tym razem tom esejów – szczupły, ale gęsty, zbierający utwory powstałe w różnym czasie, opublikowany w 1962 r. Znów bogaty w tropy autobiograficzne, przede wszystkim jednak dający się czytać jako mądrościowa refleksja nad światem i wartością życia, z której każdy coś wyniesie.

Co do autobiografii – otwarciem tomu jest „Zima w Abruzji”. Ten szkic napisany został w 1944 r. i odnosi się do wydarzeń niewiele wcześniejszych. W 1940 r. mąż Natalii (córki anatoma i histologa prof. Giuseppe Leviego, który wychował troje noblistów), uczony i antyfaszysta Leone Ginzburg, trafił na „wewnętrzne zesłanie” do miasteczka Pizzoli w Abruzji, a żona z dziećmi wkrótce doń dołączyła.

Po wkroczeniu Niemców Leone, już z powrotem w Rzymie, został aresztowany i zamordowany przez SS-manów w więzieniu. O jego śmierci dowiadujemy się jednak dopiero z ostatniego akapitu, bo „Zima...” to przede wszystkim czuły portret zamkniętego prowincjonalnego świata – czuły, choć ten świat budził czasem u zesłańców irracjonalny odruch nienawiści. No i ważne ostatnie zdania: „Wierzyłam wtedy w łatwą i szczęśliwą przyszłość pełną zaspokojonych pragnień, doświadczeń i zwyczajnych spraw. Ale to był najlepszy czas mojego życia i dopiero teraz, kiedy uciekł mi na zawsze, dopiero teraz to wiem”.

Piękny jest „Portret przyjaciela” – to wybitny pisarz Cesare Pavese – napisany po jego samobójczej śmierci. Wrażliwego i ciepłego portretu doczekał się też, jeszcze za życia, drugi mąż autorki, anglista Gabriele Baldini (w szkicu „On i ja”). Pobytom na wyspach zawdzięczamy między innymi „Pochwałę i opłakiwanie Anglii”, która nie wiem czy zachwyci anglofilów, ale jest chwilami niezmiernie zabawna. 

No a z drugiej części tej książeczki, w istocie wspaniałej Książki, chciałoby się cytować i cytować. „Syn człowieczy” „Mój zawód”, „Milczenie”, „Relacje międzyludzkie” – cóż to za krystalicznie czyste teksty! A tytułowe „Małe cnoty”, które tłumaczą, czemu na ich wpajaniu nie należy opierać wychowania dzieci? I czym jest powołanie? Natalia Ginzburg wysoko ustawiła tutaj poprzeczkę. Zresztą przekonajcie się sami.  

Natalia Ginzburg, Małe cnoty. Przeł. Weronika Korzeniecka. Wydawnictwo Filtry, Warszawa 2025, ss. 142.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Mądrość i prostota