Nowe tomy czarno-białej serii „Sulina” ukazują się nadzwyczaj często. No i co za różnorodność – jak pisze wydawca, „historia, antropologia, proza podróżna, reportaże, eseje”... Bywają rzeczy niezmiernie ważne (choćby „Śmierć w bunkrze” Martina Pollacka), zdarzają się rozczarowania. Jak można napisać książkę o Morawach, pomijając Ołomuniec! – jako zaprzysięgły miłośnik tego miasta poczułem się dotknięty.
Na Sardynii nie byłem nigdy, ale książka Biggersa (Amerykanin, rocznik 1963) mnie zafascynowała. Jest w niej wszystko: i historia, i kultura, i portrety ważnych postaci wywodzących się z tej wyspy, i krajobraz, a wszystko to z bardzo osobistej perspektywy, poza przewodnikowym schematem. I tak nasycone treścią, że często trzeba cofać się w lekturze, by nie pogubić wątków. Ale też jest o czym opowiadać: miejsce, gdzie rozwijały się przedrzymskie cywilizacje w epoce brązu, kraj zagadkowych kamiennych wież, nuraghes, i splątanej historii, przy całej swej odrębności odgrywający istotną rolę w powstaniu państwa włoskiego.
Kraj z własnym językiem, a właściwie językami, z pisarzami tworzącymi po sardyńsku i po włosku. Wśród tych ostatnich jest noblistka Grazia Deledda, jest Giuseppe Dessì, autor „Krainy cieni”, Salvatore Satta, autor „Dnia sądu” i Gavino Ledda, autor „We władzy ojca” – by wspomnieć tylko tych, których możemy czytać po polsku, podobnie jak Antonia Gramsciego, komunistę i wybitnego myśliciela, ofiarę faszyzmu. Nazwisk – także nieznanych u nas poetów, także plastyków i muzyków, jak wspaniała pieśniarka Maria Carta – jest tutaj mnóstwo.
Ten portret Sardynii ma też wymiar polemiczny. „Teza, że Sardynia jest »pustą sceną«, wysunięta przez Greków i Rzymian oraz nowożytnych pisarzy, budzi śmiech – pisze Biggers. – Potrzeba kilku muzeów, żeby odpowiednio wyeksponować pozostałości dynamicznych cywilizacji, nieustannie ewoluujących, o niezwykle bogatej kulturze, które rozwinęły się na wyspie”. I obrona, zrodzona z uczucia, dotyczy także współczesności. Bieda, okrucieństwo (tak dobitnie pokazane w ekranizacji powieści Leddy autorstwa braci Tavianich), porwania – owszem, także. Latem 1979 r. porwano dla okupu mieszkającego na Sardynii, a pochodzącego z Genui sławnego pieśniarza folkowego Fabrizia De André. Uwolniony (po niemal pół roku!), pozostał jednak na wyspie, jak pisze Biggers, „nieodmiennie nią zafascynowany”...
Jeff Biggers, Sardynia. Podróż w czasie. Przeł. Barbara Gadomska. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025, ss. 440.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















