Lewis Carroll „Alicja w Krainie Czarów” (1865)

Niewiele jest książek, które podczas lektury pozwalałyby wejść jednocześnie w buty dziecka, psychoanalityka, detektywa, filozofa i konsumenta halucynogennych substancji.
Czyta się kilka minut
 / il. John Tenniel / DOMENA PUBLICZNA
/ il. John Tenniel / DOMENA PUBLICZNA

A następnie zatańczyć w nich coś na kształt „kadryla z homarami”. Trudno też uwierzyć, że w zeszłym roku świętowaliśmy już 150 lat istnienia tego najcudowniejszego w dziejach literatury imaginarium, z Szalonym Kapelusznikiem, Marcowym Zającem i widmowym Kotem z Cheshire w rolach drugoplanowych.

Chyba żadna książka z czasów dzieciństwa nie uzmysłowiła mi tak bardzo, że świat niekoniecznie jest tym, czym się wydaje, i że czasem nawet jego sens nie ma sensu. Kolejne czytania, kolejne odkrywcze przekłady, kolejne ilustracje (moje ulubione, wyraźnie Boschem podszyte, wyszły spod ręki słowackiego grafika Dušana Kállaya w bajecznym wydaniu z 1986 r.) były za każdym razem nową intelektualną gimnastyką, nowym ćwiczeniem wyobraźni i języka. Dwujęzyczna edycja w przekładzie Roberta Stillera stała się dla mnie pierwszą naprawdę ekscytującą przygodą z literacką angielszczyzną. Kolejne filmowe adaptacje za każdym razem przypominały bez litości, że kino (będące od zawsze moją wielką pasją, a potem przedmiotem pracy zawodowej) czasami musi skapitulować w obliczu bogactwa obrazów i skojarzeń, jakie uruchamia w nas słowo pisane. Czytając „Alicję” do poduszki mojej kilkuletniej córce widziałam, z jaką intensywnością „pracuje” w niej ta książka – wyrabiając abstrakcyjne myślenie, wyczucie paradoksu i absurdu. Widziałam też, że po wyjściu z króliczej nory trudno wrócić grzecznie pomiędzy zwykłe bajki.

Bo „Alicja w Krainie Czarów” jest lekturą zbójecką. Uczy, że ciekawość nie jest wcale pierwszym stopniem do piekła, ale do odkrywania świata w całej jego pokręconej nieoczywistości. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01-02/2017