Królik o imieniu Łuka

"Czytam to, co piszesz o moim kraju, i myślę: to chyba piekło! Ja mieszkam w piekle! - zdumiewa się Anna, jedna z bohaterek zbioru reportaży Artura Pałygi "Kołchoz imienia Adama Mickiewicza.
Czyta się kilka minut

Choć Anna uczy się w Polsce i widziała inny od białoruskiego świat, nie może uwierzyć, że w jej kraju ludzie żyją właśnie tak. Przepełnieni strachem. Do strachu przyzwyczaili się tak bardzo, że jest on częścią ich codzienności, nie zauważają go.

Pałyga stawia sobie reporterskie zadanie, i odnosi sukces - przekonuje zwykłych Białorusinów, żeby z nim usiedli i porozmawiali. Nie opisuje kraju z perspektywy stolicy. Wyjeżdża do innych miast, poznaje obyczaje mieszkańców Białorusi. Odwiedza okolice rosyjskiej granicy, prowadzi czytelnika do miejsc znanych z twórczości Mickiewicza, udaje się na zapomnianą prowincję. Taką, jak wieś Szkłów w obwodzie mohylewskim, skąd pochodzi prezydent Łukaszenka. Tam o przeszłości dyrektora sowchozu, który stał się głową państwa, niebezpiecznie mówić. Zakaz kontaktowania się z dziennikarzami otrzymała nawet jego żona mieszkająca samotnie w Szkłowie. Ale o wiele więcej mówi ich milczenie.

Książka Pałygi pomaga zrozumieć fenomen kraju naszych sąsiadów, których część marzy o wolności, a część nie zauważa, że mieszka w państwie totalitarnym. Ze swych podróży Pałyga tworzy przejmujący obraz Białorusi. Maleńkiego, zapomnianego - choć leżącego w Europie - kraju, w którym ludzie żyją jak na początku ubiegłego stulecia. Tworzy ich krótkie portrety. Rozmaite i wiele mówiące o narodzie i o tym, co go spotyka. Jak historia bohatera o pseudonimie "S", bojownika o wolną Białoruś, nienawidzącego prezydenta-dyktatora. "S" hodował królika, któremu dał na imię Łuka - tak w żargonie nazywa się Łukaszenkę. Zamknął Łukę w skrzynce, zakrył deskami. Obiecał sobie, że zarżnie Łukę na święta i usmaży. Nie zrobił tego, ale tylko dlatego, że Łuka uciekł i zagryzły go psy.

Artur Pałyga, "Kołchoz imienia Adama Mickiewicza", Wydawnictwo Buffi, Bielsko-Biała 2005.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2006