W pierwszym odcinku serialu „Na całego” – napisanym i wyreżyserowanym przez Lenę Dunham – trzy pokolenia kobiet oglądają jedną z filmowych adaptacji powieści Jane Austen. To, co mówią podczas seansu, komplementując z kanapy pana Darcy’ego, jednoznacznie wskazuje na dystans, jaki dzieli nas od bezgranicznej wiary w możliwość nawiązania prawdziwie romantycznej relacji. Wystarczy spojrzeć tylko na tytuły kolejnych odcinków sezonu („Rozważna i chaotyczna”, „Nieczułe słówka”, „Cztery wesela i oblech”), by przekonać się, że Dunham postawiła sobie za cel rekonstrukcję komedii romantycznej.
Relacje romantyczne? To wszystko przez literaturę!
Trwa ona zresztą od dobrych kilku lat. Prekursorem tego procesu może być niemiecki socjolog Niklas Luhmann (1927-1998), autor słynnej „Semantyki miłości”, który przeanalizował francuską i angielską literaturę wydawaną między wiekiem XVII a XIX, udowadniając, że pisane wówczas utwory nie odzwierciedlały romantycznych relacji między ludźmi, ale je kreowały (sama Austen np. tworzyła inspirowana powieścią gotycką).
To za sprawą zyskującej popularność i coraz dostępniejszej literatury idee romantyzmu rozpowszechniały się wśród klas wyższych, by z czasem dotrzeć pod strzechy. Pomógł im rozwój kolportażu oraz druk prasowych powieści w odcinkach, uzależniających równie mocno, co dzisiejsze seriale.
O ile jeszcze pod koniec wieku XVII słowo „romantyczny” znaczyło w niemczyźnie tyle, co „sztuczny”, dwieście lat później zatraciło swoje pejoratywne znaczenie – aż do dziś. Obecnie stawką najpopularniejszych tytułów produkowanych w Hollywood (nawet tak różowych jak „Barbie” Grety Gerwig) nie jest zdobycie wymarzonego partnera bądź partnerki, ale zyskanie przez kobietę autonomii. Jakie są powody tej zmiany?
„Miłość nie istnieje”: Tomasz Szlendak rozprawia się z mitem
Socjolog Tomasz Szlendak w książce „Miłość nie istnieje” stawia tezę, że za upowszechnianiem mitu romantycznej miłości krył się bardzo pragmatyczny cel: kobiety miały nie dostrzegać wykonywanej bezpłatnie pracy. Miłość, sprzedawana przez fabrykę snów, była rodzajem waluty, którą płaciło się płci pięknej za opiekę nad domem i dziećmi. W skrócie: znalazłaś swojego księcia z bajki, więc nie narzekaj, że musisz ugotować mu obiad i wyprać skarpety.
Cytowana przez Szlendaka socjolożka Mira Marody ujmuje to wprost: „dyskursy miłosne służą temu, by usunąć wymiar ekonomiczny i wymiar władzy z naszych wyobrażeń o byciu razem”.
Czy taka odpowiedź nam się podoba, czy nie, dzisiejsza popkultura intensywnie zgłębia tę tezę. Do kin wchodzi właśnie ekranizacja bestsellera Amerykanki Freidy McFadden. Jej „Pomoc domowa” to thriller korzystający z klasycznych wątków romansu.
Oto małżeństwo na pozór idealne: garderoba pełna markowych ubrań, szybki samochód, perfekcyjny mąż. Jednak w cieniu spełnionych kapitalistycznych snów o długim i szczęśliwym byciu razem kryją się kłamstwo i przemoc, które odkrywa tytułowa pomoc domowa.
„Lalka” Prusa, czyli witamy w świecie singli
By unaocznić tezy Miry Marody, autorka powieści wprowadza do domu jednego mężczyznę i dwie kobiety, z których jedna jest żoną i kochanką, a druga ucieleśnieniem niewidocznych, nieodpłatnych prac wykonywanych w domu. Nic dziwnego, że właśnie ta druga pomoże właściwej pani domu odzyskać kontrolę nad swoim życiem – oczywiście kosztem przemocowego małżeństwa.
Skoro zaczynamy rok tak mocnym antyromantycznym akcentem, nie powinno dziwić, że czekają nas w ciągu najbliższych miesięcy aż trzy nowe ekranizacje powieści Jane Austen oraz dwie „Lalki”. Wszak zarówno powieści słynnej Angielki, jak i arcydzieło Prusa są właśnie o tym, o czym opowiadają współczesne bestsellery – pokazują splot władzy, pieniędzy i pożądania, ale też moment, gdy romantyczna miłość staje się dopiero produktem na sprzedaż. Prus doskonale antycypował zresztą kształt współczesnych relacji – proszę się przyjrzeć: wszyscy bohaterowie i wszystkie bohaterki „Lalki” są singlami i singielkami.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















