Koniec formy życia

Bohaterem powieści graficznej Jamesa Sturma jest Mendleman, żydowski rękodzielnik wytwarzający wspaniałe dywany (każdy przedstawia jakąś alegoryczną scenę).
Czyta się kilka minut

Żyje w sztetlu, czyli w miejscu hermetycznym, do którego cywilizacyjne przemiany nie docierają wcale albo bardzo wolno, przybierając inny kształt niż ten znany z centrum nowoczesnego świata. A jednak pewnego dnia wszystko się kończy – właściciel sklepu, który zawsze kupował wyroby Mendlemana, odchodzi na emeryturę, a w jego miejsce pojawia się bezwzględny kapitalista. Sturm portretuje rzeczywistość w przeddzień rewolucji przemysłowej, koncentrując się na jednostkach, które owa rewolucja zmiecie. Tkanie dywanów jest tutaj metaforą opowiadania – czynności, bez której nie byłoby pewnej formy egzystencji. Zmiana kładzie kres opowieści i odpowiadającemu jej sposobowi życia. Sturm ukazuje ten proces bez sentymentalizmu, dając nam zarazem do zrozumienia, że nie da się go usprawiedliwić. Dlatego jesteśmy zobowiązani wobec tych, którzy wpadli w boczną odnogę historii. ©


James Sturm „Dzień targowy”, przeł. G. Ciecieląg, Wydawnictwo Komiksowe 2015.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 20/2015