Komunia barbarzyńców

Po 30 latach ocaleli z katastrofy lotniczej w Andach opowiadają o spotkaniu ze śmiercią. Powstał wybitny dokument nie tylko o instynkcie przetrwania, ale i walce o człowieczeństwo. Zamiast hollywoodzkiego filmu przygodowego i heroicznych sylwetek dostajemy wstrząsające wyznanie ludzi, którzy musieli zakwestionować cały swój dotychczasowy porządek, przełamywać największe tabu, dokonywać wyborów, o których nawet nie śniło im się w codziennym życiu.
Czyta się kilka minut

Pozostawieni sami sobie w śnieżnej pułapce, przez wiele tygodni testowali swoją psychiczną i fizyczną siłę, swoje zasady, wiarę i stosunek do drugiego człowieka. Kwiat młodzieży: sportowcy, studenci, dzieciaki z dobrych domów i elitarnych katolickich szkół stworzyły jeden restrykcyjnie kontrolowany ludzki organizm, bo tylko w ten sposób były w stanie przeżyć jako jednostki. Decyzja o spożywaniu mięsa nieżyjących współtowarzyszy była najtrudniejszą ze wszystkich i to ona de facto uratowała im życie. Próbowali ją tłumaczyć na różne sposoby: długiem wobec swoich najbliższych, wierzących mimo wszystko w ich powrót, albo symboliką religijną, wedle której barbarzyński akt zamieniał się w rodzaj komunii. Nigdy jednak, nawet zyskując rozgrzeszenie ze strony rodzin zmarłych, nie osiągnęli spokoju. Dziś jako mężczyźni w sile wieku dokonują przed kamerą osobliwego rachunku sumienia i oczyszczenia z ciężaru wspomnień.

Mistrzowski film Arijóna toczy się na trzech planach. Intymnym wyznaniom głównych uczestników zdarzeń z 1972 roku towarzyszy bardzo dyskretna filmowa rekonstrukcja dramatu w Kordylierach Andyjskich: przymglona, jakby utkana ze strzępów pamięci, albo fragmentów złego snu. Obok tego toczy się historia współczesna: wyprawa jednego z ocalałych Urugwajczyków do miejsca dawnej tragedii. Tak naprawdę ta podróż przypomina pielgrzymkę; ma być złożeniem hołdu tym, którym nie udało się przeżyć, ale którzy dali życie innym. Towarzysząca bohaterowi córka, licząca sobie tyle lat, ile on miał w momencie katastrofy, usłyszy z ust ojca zdanie: "Wyszło nas z tego szesnastu, teraz jest nas setka". Dziewczyna jest częścią tego rozległego drzewa. I ma pełną świadomość, komu pośrednio zawdzięcza fakt swoich urodzin.

Arijón korzystając z rozmaitych środków wyrazu, również tych zarezerwowanych zwykle dla kina fabularnego, nadał filmowi intensywność przeżyć i narracyjny nerw, które rzadko udaje się osiągnąć twórcom kina dokumentalnego.

"Rozbitkowie - jestem z samolotu, który spadł w górach" - reż. Gonzalo Arijón, Francja 2007, Canal +, piątek 19 XII, 21.00

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”