Kim są dla Kościoła

Już apostołowie naukę Jezusa o nierozerwalności małżeństwa przyjęli z głębokim sceptycyzmem: „Jeśli tak ma się sprawa z mężem i żoną, to nie warto się żenić”. Jednak doktryna o sakralności i nierozerwalności małżeństwa weszła w życie społeczeństw Europy.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
/ Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP

Już Karol Wielki będzie się starał – nie całkiem skutecznie – wprowadzać zakaz rozwodów. Na Soborze Laterańskim IV (1215 r.) Kościołowi udało się w życie całej chrześcijańskiej Europy wprowadzić kościelną formę zawarcia małżeństwa, jego naturę konsensualną (Consensus facit nuptias, „porozumienie narzeczonych czyni małżeństwo”), charakter sakramentalny oraz nierozerwalność.

Nie miejsce tu na streszczanie historii prawa małżeńskiego. Dość, że od XIII do XV wieku instytucję małżeństwa regulowało prawo kanoniczne (i sądy kościelne). Zaczęło się to zmieniać od wystąpienia Marcina Lutra, który uznał małżeństwo za zwykłą umowę cywilną podlegającą ustawodawstwu świeckiemu, dopuszczającą możliwość rozwodu. Z czasem wprawdzie uznał, że małżeństwo jest instytucją boską, i widział potrzebę udziału władz religijnych w obrzędzie ślubu, negował jednak sakramentalność małżeństwa, dając doktrynalne podstawy ingerencji władz świeckich w regulacje prawne.

Dalsze etapy laicyzacji małżeństwa to oświeceniowa zmiana austriackiego prawa małżeńskiego przez Józefa II w 1783 r., będąca pierwszą państwową ustawą małżeńską, przyjmującą jego laicką koncepcję. W jej stosowaniu jednak należało brać pod uwagę wyznanie zainteresowanego. Pełną laicyzację prawa małżeńskiego (obowiązkowe śluby cywilne, prawo do rozwodu dla każdego bez względu na wyznanie) wprowadziła rewolucja francuska. Laicki system prawa małżeńskiego całkowicie utrzymał kodeks cywilny Napoleona (1804 r.).

W Polsce, po 1918 r., starano się zunifikować prawo małżeńskie, inne w każdym zaborze. W 1929 r. komisja kodyfikacyjna przygotowała projekt prawa małżeńskiego zwany projektem Lutostańskiego. Przeciw projektowi długo i skutecznie protestowała hierarchia i organizacje katolickie, gdyż przewidywał on rozwody. Projekt przepadł. Podobno stanowił podstawę dekretu z 29 maja 1946 r. o małżeńskim prawie majątkowym.


Czytaj także: Marek Rabij, Przemysław Wilczyński: Partia władzy nad rodziną


Ideał katolickiego małżeństwa i rodziny mocno wrył się w społeczną świadomość. Większość osób zawierających małżeństwo o takiej rodzinie marzy i wiele rodzin je realizuje. Na obchodach jubileuszowych dziękujemy małżonkom, że przez 25 czy 50 lat wspólnego życia udowodnili, że mimo trudności jest to możliwe. Jednocześnie liczba rozwodów w Polsce stanowi jedną trzecią liczby zawieranych małżeństw. Kościół szuka wyjścia z sytuacji w stwierdzaniu nieważności małżeństwa. Choć wyroki zawsze opierają się na formule si res ita est, vel si preces veritate nitantur („jeżeli prośba opiera się na prawdzie”), to i tak budzą zdziwienie lub są wykpiwane, gdy po kilku lub więcej latach pożycia nagle orzeka się, że małżeństwo nie było „ważnym” małżeństwem. Jan Paweł II postąpił inaczej. W adhortacji „Familiaris consortio” (1981 r.) pocieszał rozwiedzionych i powtórnie poślubionych, że choć nie mogą przystępować do sakramentów, to nadal pozostają w Kościele. Poświęcił też sporo miejsca różnym niekanonicznym formom współżycia. Papież Franciszek poszedł dalej, stawiając pytanie, czy na pewno każdy związek rozwiedzionego należy uznać za grzech ciężki?

Gdzie są – pyta dziś człowiek wierzący – w oczach Boga te wszystkie niekanoniczne formy życia rodzinnego, z którymi musi sobie radzić społeczeństwo cywilne? Kim są dla Kościoła ci, którzy wybrali taki sposób życia? ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2020