Jezus w zakładach Kruppa

Uroczystość Narodzenia Pańskiego całkiem spokojnie można nazwać świętem pisarzy, poetów, dziennikarzy, aktorów, pieśniarzy i kaznodziejów – jednym słowem ludzi, którzy pracują ze słowem, marząc o tym, żeby ich utwory nie zawisły w próżni.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca /
O. Wacław Oszajca /

Chcą odzewu ze strony czytelników i widzów; reakcji, która wskazywałaby, że korzystanie z ich utworów sprawia, iż na rzeczywistość patrzy się uważniej. Sztuka ukazuje bowiem, jak bardzo nasz świat jest wciąż nieznany – dla umysłu nieprzenikniony, dla serca nie do ogarnięcia. Nie ma się czemu dziwić. Świat wyszedł, wciąż wychodzi spod ręki Niepojętego i dlatego też jest nie do pojęcia.

Bogactwo świata odsłania się pełniej w święta i dni wolne od pracy. Pod jednym wszak warunkiem: że nie zredukujemy ich do miłego spędzania czasu w religijnej otoczce. Święta bywają jednak niebezpieczne. Przez to, że są źródłem pokoju, radości, a czasem i szczęścia, choć niekoniecznie takiego, o jakim się marzy. Nic w tym dziwnego. Jezus mówi: „Pokój wam zostawiam, pokój mój wam daję. Ja daję go wam nie jak świat daje. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka”.

Miłą, świąteczną atmosferę może łatwo popsuć np. taki wiersz: „W Essen, w zakładach Kruppa, (...) właśnie gwiazdka zabłysła / pierwsza – tak jak w Betlejem (...) Dziecko leżało na hali / śród brudnych kombinezonów / i ludzie się dziwowali, / aż ktoś wyszeptał – jak Jezus... (...) i się przerwała na chwilę / produkcja w zakładach Kruppa”. I dalej: „Nagle uderzył w ciszę / z głównej centrali megafon – / Trzej przyjeżdżają królowie (...) Królom potrzebne bomby, / miny, kartacze, szrapnele... (...) i zapomniany został / Jezus w zakładach Kruppa...”.

Władysław Szlengel pisał ten wiersz w warszawskim getcie, gdzie w 1943 r. zginął wraz ze swoją rodziną. Był Żydem, pisał tylko po polsku. Straszne to były czasy, ale po co przypominać je teraz? Po co popiołem posypywać wigilijną kapustę i opłatek, choinkę i prezenty, betlejemską szopkę, jezuskowy żłóbek i sianko? Jak można mówić o pokoju, radości i szczęściu – a jednocześnie przypominać o wojnach i innych nieszczęściach?

Paweł Apostoł mówi: „Radujcie się zawsze w Panu. Powtarzam raz jeszcze: radujcie się. (...) A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, niech strzeże w Chrystusie Jezusie serc i myśli waszych”. Ale czym tu się radować, skoro wokół tyle krzywdy, niesprawiedliwości, biedy? Paweł radzi: „Bracia, niech myśli wasze zwracają się ku temu wszystkiemu, co prawdziwe, godne, sprawiedliwe, czyste, miłe i chlubne, co cnotliwe i zasługujące na pochwałę”. A zatem nie wystarczy zadać pytanie i nadal bezradnie cierpieć, czekając, aż świat się zmieni na lepszy. Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie – nawoływał Mahatma Gandhi. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2015