Reklama

Idź i patrz

Idź i patrz

17.12.2019
Czyta się kilka minut
Caravaggio i Bernini, dwie wielkie „marki” sztuki, spotkały się na jednej wystawie w Kunsthistorisches Museum w Wiedniu. Zaiskrzyło! Stawką w grze jest życie, śmierć i zbawienie.
Caravaggio „Narcyz”, 1599 r. // Caravaggio „Chłopiec ugryziony przez jaszczurkę”, 1594 r. ENRICO FONTOLAN / MATERIAŁY PRASOWE // GIUSTI / MATERIAŁY PRASOWE
K

Każda epoka ma swoich „geniuszy przeszłości” – ulubionych artystów, do których szczególnie chętnie wraca, których szczególnie wielbi, których prace uznaje za arcydzieła, nawet jeśli nie tak dawno jeszcze za arcydzieła uznawane nie były. Dziś trudno sobie wyobrazić, że „uniwersalny i ponadczasowy” Szekspir niewiele ponad dwa wieki temu uważany był za barbarzyńcę nieznającego podstawowych zasad sztuki. Oczywiście grają tu zawsze rolę osobiste gusta i kulturowe mody, ale też właśnie dlatego fakt, iż jakiś artysta zostaje szczególnie wyróżniony, przyciągając uwagę ludzi danej epoki, jest tak interesującym symptomem. Gdy patrzę na śliczne obrazy Rafaela, nie tyle dziwię się, co widzieli w nich romantycy, ile usiłuję wychwycić i wysłowić niejasne wrażenie, że to ich uwielbienie mówi mi o nich coś, co inaczej zrozumieć będzie trudno.

Jeśli przyjdzie po latach zrozumieć komuś...

16313

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dobra recenzja, zachęcająca i wnikliwa. Tylko trochę przesadnie zapowiada na samym początku "niewypowiedzianą prawdę o naszej epoce", o której po latach świadczyć będzie obecne zainteresowanie Caravaggiem (w domyśle: przeciwstawionym Rafaelowi). Można było to zostawić jako zagadkę, ale jak czytelnik ma się nad tym zastanowić bez podpowiedzi, czym dla Autora jest "nasza epoka". To znaczy, jak dawno temu jest jeszcze "obecnie". W kolejce do "Złożenia do grobu" stałem ponad godzinę na dziedzińcu Muzeum Narodowego w latach dziewięćdziesiątych, a przecież nie byliśmy pierwszymi wielbicielami mistrza, choć o nawrocie "kultu" możemy mówić dopiero od jakichś stu lat. Zbyt dużo się od tamtej pory wydarzyło, żeby ów kult cokolwiek w tym względzie wyjaśnił. Przy okazji, uwaga do zdania: «Dziś trudno sobie wyobrazić, że „uniwersalny i ponadczasowy” Szekspir niewiele ponad dwa wieki temu uważany był za barbarzyńcę nieznającego podstawowych zasad sztuki». Nadmierna generalizacja, moim zdaniem. Przez kogo był, to był, ale w Anglii jego status jako poety narodowego był oczywisty już 300 lat temu. "Niewiele ponad dwa wieki temu" to już nie było uznanie, tylko kult, a w Europie krytycy twardo obstający przy arystotelesowskich trzech jednościach reprezentowali już tylko zapyziałe resztki dawnej estetyki. Z tą etykietą "barbarzyńcy" to też nie do końca tak. Szekspir zawdzięcza ją Wolterowi, który Hamleta określił jako sztukę "grubiańską i barbarzyńską, niezdolną zadowolić nawet najbardziej niewybredną publiczność Francji i Włoch", co wraz z paroma innymi, wyrwanymi z kontekstu cytatami miałoby świadczyć o jednoznacznie negatywnej opinii Oświecenia o Szekspirze. Jednakże Francuzi mogli po raz pierwszy przeczytać słynny monolog księcia we własnym języku dzięki... Wolterowi, którego dziełem jest również pierwszy pełny przekład szekspirowskiego dramatu ("Juliusza Cezara") na francuski. Trudno to interpretować jako wyraz lekceważenia marnego, zagranicznego pisarza, do tej pory nieznanego własnej publiczności. Wolter był w równym stopniu zafascynowany geniuszem Barda, jak i zaniepokojony jego dziką energią, rozsadzającą formę, do której był wraz z całą epoką tak przywiązany. Szekspir i Caravaggio to niegasnące gwiazdy, mimo zmieniających się gustów.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]