Iberia

Czyta się kilka minut

Carlos Saura to z pewnością jeden z największych patriotów w dzisiejszym kinie. Osobny fragment jego twórczości zawsze stanowiły filmy muzyczne, w których począwszy od lat 80., od pamiętnej trylogii baletowej nakręconej wespół z choreografem Antonio Gadesem, opiewał wyjątkową kulturę swego kraju.

W "Iberii" oglądamy Saurę, którego - jakby się mogło wydawać - doskonale znamy. W tym perfekcyjnie zrealizowanym poemacie muzyczno-wizualnym pobrzmiewają echa wcześniejszych jego filmów: "Sevillanas", "Tanga", "Flamenco", "Salome" (ostatni swój film dla odmiany poświęcił portugalskiemu fado). A jednak ogłada się "Iberię" w niesłabnącym zachwycie.

Film jest hołdem złożonym Isaacowi Albénizowi, kompozytowi na wskroś hiszpańskiemu, który tworzył na przełomie XIX i XX wieku. Saura zaaranżował jego utwory pochodzące ze ­suity fortepianowej "Iberia" na własną modłę, choć jednocześnie z poszanowaniem dla oryginału.

Każdy rozdział to osobna muzyczna i taneczna etiuda, odnosząca się do różnych rejonów Hiszpanii. W ten sposób pokazuje Saura regionalne bogactwo i odrębność Sewilli, Kadyksu, Kordoby…Tę ostatnią wyraża w filmie elektryzujący taniec z woalami w wykonaniu niewiast spowitych w czerń - piękny ślad arabskich wpływów na Półwyspie Iberyjskim.

Najważniejsze, że tradycja u Saury nie jest tworem spetryfikowanym. Ona ciągle żyje: uprawiają ją z równą pasją dzieci i starcy, profesjonaliści i amatorzy, kobiety i mężczyźni. Stąd taniec czy śpiew czasem przybierają u Saury kształt skończonej perfekcji, czasem zaś pozostają spontaniczne i chropawe. Często też mamy wrażenie, jakbyśmy podpatrywali próby do spektaklu.

Artyści ubrani są po cywilnemu, w garnitury lub dżinsy, a my mamy wrażenie, jakby tańczyli tylko dla siebie. Ich taniec wykonywany w skrajnie sztucznych warunkach, nie ma w sobie nic z zimnej scenicznej choreografii. Przywołuje zapachy hiszpańskiej ulicy, zadymionej gospody czy cygańskiej wioski. Znalazło się tu miejsce i na tradycyjne wykonanie, i nowoczesną aranżację - jak w utworze, któremu towarzyszy spazmatyczny taniec kobiety uwięzionej pod przeźroczystą folią.

Film zrealizowany został całkowicie w warunkach studyjnych. Nie po raz pierwszy też reżyser "Krwawych godów" odsłania przed nami swoją filmową "kuchnię": pokazuje ekipę przy pracy i sprzęt operatorsko-oświetleniowy. Za całą dekorację starczają mu kotary, lustra i olbrzymie stare fotografie odnoszące się do czasów mistrza Albéniza. W filmie nie pada ani jedno słowo. Jest tylko czyste piękno hiszpańskiej sztuki w wykonaniu najlepszych z najlepszych.

"IBERIA" - scen. i reż.: Carlos Saura; zdj.: José Luis López--Linares; muz.: Roque Ba?os; prod. Hiszpania/Francja 2005; ­dystryb.: SPInka.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2007