Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

¡Hasta la vista, America!

¡Hasta la vista, America!

13.07.2015
Czyta się kilka minut
„Słowo centralne w duchowości chrześcijańskiej, to gościnność” - powiedział Franciszek. To słowa znacząco brzmiące w Polsce.
Papież Franciszek w Bañado Norte, dzielnicy nędzy na obrzeżach Asunción. Paragwaj, 12 lipca 2015 r.
Papież Franciszek w Bañado Norte, dzielnicy nędzy na obrzeżach Asunción. Paragwaj, 12 lipca 2015 r. / fot. AFP / East News
O

Ostatni dzień papieskiej pielgrzymki po krajach Ameryki Łacińskiej rozpoczął się od wizyty w Bañado Norte, dzielnicy nędzy na obrzeżach Asunción. Kolejny raz papież, który wzywa chrześcijan do wyjścia, aby nieść słowo Boże na „peryferie”, sam daje przykład, kierując swe kroki do peryferii „peryferyjnych krajów”. Papież udał się do ubogiego domu Doñi Asunción. Została wybrana, aby przyjąć niecodziennego gościa w imieniu mieszkańców dzielnicy i na tę okazję specjalnie przygotowała typową paragwajską mbeju (placek z manioku i sera) oraz zupę. Nie mogło oczywiście zabraknąć mate. "Ndaikuai mbaerepa la Papa oguaheta che rogape, tuichaiterei mbae, tuichaiterei ñandejara che rovasa" [“Nie wiem dlaczego papież mnie wybrał, to jest wielkie błogosławieństwo i coś naprawdę wielkiego”] - mówi w guaraní Doña Asunción, wielka czcicielka Mateczki z Caacupé, która wzruszała się, widząc jak poprzedni papież modlił się przed tym wizerunkiem.

„Witamy Cię jako naszego ojca i brata – przywitał Franciszka proboszcz parafii św. Rodziny w Bañado Norte – Witamy cię, jako brata kobiety, która zbiera kartony, brata chłopaka myjącego szyby samochodów. To jest twój dom, ty jesteś jednym z nas”.

Papież w swoim przemówieniu odniósł się do tytułu parafii. „Przybywając do Was myślałem o Świętej Rodzinie. Także Maryja i Józef znalazłszy się w Betlejem, nie mieli niczego, nie mieli domu, nie znali tam nikogo. I właśnie w takiej sytuacji przyszedł na świat Jezus. Byli sami, w obcej ziemi, ich troje. Niespodziewanie przybyli pasterze, ubodzy tak jak oni, niemający nic. Kiedy zdali sobie sprawę z narodzin Jezusa, przyszli i stali się sąsiadami. Stali się rodziną Maryi i Józefa. Oto co się dzieje. – mówił Papież – kiedy Jezus pojawia się w naszym życiu. On jest tym, który daje wiarę. Wiara czyni z nas bliźnich, otwiera nas na drugich. Wiara inspiruje nas do zaangażowania, pobudza solidarność. Narodziny Jezusa budzą w nas życie. Wiara, w której nie ma solidarności, jest martwa. Och, ja jestem katolikiem, chodzę w każdą niedzielę na mszę, modlę się. Ale czy wiesz, co dzieje się na twym osiedlu? czy wiesz, że twój sąsiad cierpi? odwiedzasz go? pomagasz mu? Jeżeli tego brakuje, to taka wiara jest bardzo słaba. Jest to wiara bez Chrystusa, wiara bez Boga. Bóg w Chrystusie stał się solidarny z ludem. Jeżeli wiara nie prowadzi do solidarności między nami, to jest karykaturą wiary. Nie jest to wiara w Jezusa.”

Papież zaapelował o solidarność: „Diabeł chce, abyście żyli w niezgodzie, podzieleni. W ten sposób odbiera wam wiarę. Bądźcie solidarni, aby bronić wiary”.

Owoce ziemi

O godz. 10.00 rozpoczęła się msza św. w wojskowej bazie lotniczej Ñu Guasu. Papież celebrował ją przy majestatycznym ołtarzu, który z pewnością przejdzie do historii. Do wykonania tego dzieła użyto płodów ziemi: nasion kukurydzy i palmy motacú. Jest to dzieło wielu paragwajskich rodzin, które w ciągu dwóch miesięcy stworzyły gigantyczną mozaikę, używając blisko 32 tys. kukurydzianych kolb oraz około 200 tys. nasion motacú. „Poprzez to dzieło pragniemy wskazać na bogactwo, jakim obdarza nas ziemia – tłumaczył artysta Delfín Roque Ruiz, autor projektu. Jest to także oddanie czci ludności guaraní i pracy tych ludzi. Na pewno nie możemy mówić o marnotrawieniu żywności, gdyż ilość produktów, które daje ziemia, a których nie jesteśmy w stanie zebrać, jest ogromna. Poza tym wartość użytego materiału nie przekracza ceny telefonu komórkowego. Jest to jednak dzieło nietrwałe, przetrwa w aktualnej formie co najwyżej dwa miesiące”.

W pierwszym zdaniu homilii, cytując słowa psalmu 85, papież nawiązał do tego ołtarza: „Pan sam ześle deszcz i nasza ziemia wyda swój owoc. Oto jesteśmy zaproszeni do świętowania tej tajemniczej komunii między Bogiem a Jego Ludem, między Bogiem a nami. Deszcz jest znakiem Jego obecności na ziemi uprawianej naszymi rękoma. Jest to komunia, która zawsze przynosi owoce, która zawsze daje życie. Ufność ta wypływa z wiary, z wiedzy, która liczy na Jego łaskę, która zawsze przemieni i nawodni naszą ziemię.” Następnie Papież, komentując tekst ewangelii, powiedział, że oto przedstawiony nam został „dokument tożsamości chrześcijanina, jego dowód osobisty, jego uwierzytelnienie. Słowo centralne w duchowości chrześcijańskiej, w doświadczeniu bycia uczniem, to gościnność – kontynuował papież. – Jezus, jak dobry nauczyciel, pedagog, wysyła uczniów, aby żyli gościnnością. Nie wysyła ich jak możnych, jak panów, szefów, specjalistów w dziedzinie prawa i przepisów; ale przeciwnie – pokazuje im, że droga chrześcijanina polega na przemianie serca... Jest to przejście od logiki egoizmu, zamknięcia, walki, podziału, wyższości, do logiki życia, bezinteresowności, miłości; od logiki panowania do logiki przyjmowania, otrzymywania, opieki. Chodzi tu o dwie logiki, o dwa sposoby stawiania czoła życiu, misji”.

Jak znacząco brzmią słowa o gościnności w naszym kraju, gdy tak wiele grup – często tych najsilniej odwołujących się do chrześcijańskiej tożsamości narodu – zamyka drzwi przed uchodźcami i emigrantami z innych krajów.

„Kościół – mówił dalej papież – jest matką o otwartym sercu, która umie gościć, przyjmować, zwłaszcza tych, którzy potrzebują większej troski, którzy przeżywają największe trudności... Oczywiście, nie możemy nikogo zmusić do przyjęcia nas, do goszczenia nas; jest to oczywiste i jest to część naszego ubóstwa i naszej wolności. Ale jest również pewne, że nikt nie może zmusić nas, byśmy nie byli gościnni i nie przyjmowali życia swego ludu. Nikt nie może prosić nas, abyśmy nie przyjmowali i nie troszczyli się o życie naszych braci, szczególnie tych, którzy stracili nadzieję i smak życia. Jakże pięknie jest wyobrazić sobie nasze parafie, wspólnoty, kaplice, miejsca, gdzie są chrześcijanie, nie z drzwiami zamkniętymi lecz jako prawdziwe ośrodki spotkania między nami i Bogiem, miejsca gościnności i przygarnięcia przybysza”.

Do młodych

Msza św. zakończyła się południową modlitwą „Anioł Pański”, a następnie papież udał się do Nuncjatury, gdzie miało miejsce spotkanie z episkopatem Paragwaju.

W godzinach popołudniowych papież spotkał się z młodzieżą na terenach przy brzegu zatoki Asunción. Papież w całości improwizowanym i chwytającym za serce przemówieniu, [„odczyty są nudne” - powiedział na zakończenie], odniósł się do pytań i świadectw Liz i Manuela. Tych dwoje młodych osób przybliżyło dramatyczną sytuację swojego dorastania: bycie wykorzystywanym, zetknięcie się ze światem przestępczym (Manuel) i konieczność wzięcia, w wieku kilkunastu lat, odpowiedzialności za całą rodzinę, gdyż w rodzinie nie ma ojca, a matka i babcia są ciężko i obłożnie chore (Liz).

Odnosząc się do tych świadectw, papież powiedział, że oto płynie tutaj dla nas nauka: „Liz uczy, aby nie zachowywać się jak Piłat i nie umywać rąk. Liz mogła oddać swoją matkę i babcię do przytułka i żyć pełnią młodości. Nie zrobiła tego, gdyż postanowiła stać się sługą dla swoich najbliższych, czyniąc to do tego stopnia, że odwróciły się rolę; stała się opiekunką i mamą własnej mamy. Doświadczyła jednak – kontynuował papież, nawiązując do świadectwa Liz – przyjaźni i bliskości. Odnalazła ciepło i wspólnotę w grupie rówieśników gromadzących się w parafii. To jest właśnie solidarność, kiedy bierzemy na swoje barki ciężar naszych przyjaciół i wspólnie z nimi go niesiemy”.

„Manuel natomiast uczy nas - papież przywołał świadectwo chłopca - aby mieć serce wolne. Życie jego nie było łatwe. Był wykorzystywany, maltretowany, zetknął się ze środowiskiem, gdzie mógł wpaść w nałóg. Czuł się całkowicie osamotniony. Jednakże udało mu się zwyciężyć. Zamiast kraść, zaczął pracować. I nie ma w nim chęci zemsty w stosunku do tych, którzy go wykorzystali. Ma serce wolne”.

„Iluż młodych może spokojnie uczyć się i nie brakuje im tego co niezbędne? – pytał papież. – Umiemy za to dziękować? Życie wielu młodych osób nie jest łatwe – mówił, i widać było jego silne wzruszenie – i potrzebujemy młodych jak Liz i Manuel, młodych, którzy są silni i żyją nadzieją. Nie chcemy młodych słabiutkich, którzy ani tak, ani nie. Nie chcemy młodych, którzy łatwo się poddają, wiecznie zmęczonych, ze znudzonymi twarzami”.

Żegnając się z młodymi, papież przywołał swój apel ze Światowych Dni Młodzieży w Río de Janeíro: „Hagan lío” („róbcie raban”): „Dwa dni temu – żartował Bergoglio – jeden z księży mi powiedział.- »Tak, Ojciec święty powtarza ciągle, aby młodzi robili raban. Ciągle do tego wraca. Ale później to my zostajemy z tym bałaganem i musimy ponosić wszystkie konsekwencje«. Tak więc mówię wam: róbcie raban, ale pomagajcie w parafiach organizować to wszystko, co wyniknie z tego zamieszania. Nie zostawiajcie waszych księży samych. Pomagajcie im”.

Taniec, nie parada

W drodze na lotnisko papież zatrzymał się przy gmachu domu handlowego „Ycuá Bolaños”, miejsca jednej z największych tragedii przemysłowych Paragwaju w ostatnich latach. 1 sierpnia 2004 r. w budynku tym doszło do dwóch wielkich eksplozji. W wyniku pożaru śmierć poniosło 396 osób, a dalszych 500 zostało ciężko rannych. Właściciel sieci sklepów został uznany winnym zaniedbań i skazany za spowodowanie śmierci.

Pełen kolorów spektakl taneczno-muzyczny nawiązujący do historii Paragwaju i jezuickich redukcji – a nie ceremoniał wojskowy – uświetnił moment pożegnania. O godz. 19.37 czasu lokalnego papieski samolot oderwał się od płyty lotniska w Asunción. Zakończyła się papieska pielgrzymka, która z pewnością przejdzie do historii jako jedno z ważniejszych wydarzeń obecnego pontyfikatu.


Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

bywamy daleko, daleko nam do siebie. Papież Franciszek witany jest 'u siebie' goszczony jak Jan Paweł II w Polsce. Dziś patrzę na to wszystko z innej perspektywy. To, co nam pozostało z tamtym lat to tylko obnoszenie się z osoba świętego. Jasna Góra to miejsce 'zlotów', wieców politycznych, afer, pokazywania palcem kto jest dobry, a kto zły, wiecznego dzielenia ludzi, siania nieprawdy...Owszem można poszukać innej wspólnoty, może nawet poza ojczyzną,a prawdziwą wszak mamy w Bogu, domu Ojca, niemniej to nie zmienia faktu, ze jest jak jest...Na nic zdają się próby obłaskawienia po chrześcijańsku. Nie można wciąż widząc, co widzimy mówić Kościół jest Kościołem grzeszników...Misję mamy tu...Polski Kościół potrzebuje misjonarzy, apostołów, takich co niczego nie biorą dla drogę, Pan jest ich Pasterzem...I nie chodzi o to, aby władać, wydawać sądy, rozporządzenia, udawać znajomość przepisów wszelakich w tym najbardziej prawa Bożego, chodzi o to, aby jednać ludzi a tym co nie potrafią, jątrzą powiedzieć; dziękuję, być może niewłaściwie rozpoznali swoje powołanie...Nie przypominam sobie, aby Jezus kogo trzymał 'na siłę'. Człowiek jest człowiekiem wolnym, niczego nie musi, ale jeśli chce może, dużo...i na tym myślę polega całe powołanie, powołanie do wolności. Dziękuję za ciekawe relacje. Pozdrawiam .

Zostaliśmy mocno pokaleczeni, zranieni. Dziś myślę sobie, ze władza i Kościół to bardzo zły związek, Związki Kościoła z tym, co nie leży w jego misji zawsze kończą się tak samo, kolejnymi podziałami wspólnot, narodów, ziemi...Powiadają, ze świat bez Boga nie byłby światem, a ja myślę że tej Obecności wciąż nie rozumiemy, jest inna, niźli się nam zdaje.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]