Reklama

Gdyby nie istniał

Gdyby nie istniał

17.12.2019
Czyta się kilka minut
BONIECKI | Trudno człowiekowi wierzącemu wejść w sposób myślenia kogoś, kto uważa, że Boga nie ma. To jednak zdrowe ćwiczenie – nie tylko dla duchownego.
Giovanni di Paolo, „Stworzenie świata i wygnanie z raju”, 1445, Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork EAST NEWS
P

Pytanie „co by było, gdyby Bóg nie istniał?” jest dla człowieka wierzącego tak samo trudne, jak pytania z serii „czy da się żyć bez tlenu?”, „bez słońca?”, „bez wody?” – i wszystkie inne pytania dotyczące tego, co przywykliśmy traktować jako warunki naszego własnego istnienia.

Dlatego człowiek wierzący na pytanie „co by było, gdyby Bóg nie istniał” winien odpowiedzieć, że wtedy byłaby tylko nicość. Skoro w Nim widzimy stwórcę wszystkiego, „pierwszą przyczynę”, to bez niego nie byłoby niczego.

Ale to pytanie, jak rozumiem, zakłada istnienie świata i istnienie nas, ludzi, takie, jakie jest obecnie. A więc wierzący (w tym przypadku ja) powinien wejść w sposób myślenia tych, którzy w takim świecie, jaki mamy, rebus sic stantibus (skoro sprawy przybrały taki obrót) w Jego istnienie nie wierzą. Dlatego precyzyjniej sformułowane pytanie powinno brzmieć: „co by było, gdyby teraz się okazało, że Go nie ma?”.

Gdyby nie istniał, to początek wszystkiego, który nazywamy „stworzeniem świata”, i który tak nazwany i tak pozostaje tajemnicą (hipotezą?), nadal by pozostał tajemnicą (hipotezą?). Przedmiotem zaś wiary i nadziei stałaby się nauka, która wreszcie i ostatecznie powie człowiekowi, skąd się wziął on i świat, w którym egzystuje.

Potrzeba transcendencji

Gdyby się okazało, że nie istnieje, to nie wiem, co byśmy zrobili z dziełami ­różnych badaczy i myślicieli głoszących pogląd przeciwny. Nie mówię o dziełach starożytnych, np. św. Augustyna, ale autorów współczesnych, jak ks. Michał Heller, który gdzieś wspominał:

„Kiedyś miałem na ten temat dyskusję ze znanym biologiem Richardem Dawkinsem, który jest autorem bardzo głośnej książki »Bóg urojony«. Książki moim zdaniem bardzo prymitywnej. Kiedy po raz pierwszy ją przeczytałem, to powiedziałem sobie, że ja z tymi problemami, które on tak ostro stawia, uporałem się, gdy miałem 17 lat. Nasza rozmowa miała miejsce kilkanaście lat temu. Jak twierdził Dawkins, Pan Bóg nie jest nam potrzebny, bo wszystkie zjawiska biologiczne możemy wytłumaczyć za pomocą praw fizyki. A ja na to: OK, bardzo dobrze. W jaki sposób w takim razie wytłumaczysz, skąd wzięły się prawa fizyki? No i dyskusja się skończyła”.


Czytaj także: Jan Woleński: Gdyby istniał


Innymi słowy, nawet gdyby się okazało, że nie istnieje, i tak znaleźliby się ludzie, którzy by nie przyjęli tego do wiadomości. Istnieje w człowieku (zgoda, nie w każdym uświadomiona) dziwna potrzeba transcendencji. Gdyby Bóg nie istniał, człowiek by go sobie wymyślił. Jak Żydzi na pustyni, kiedy nie mogąc się doczekać powrotu Mojżesza ze świętej góry, gdzie rozmawiał z Bogiem, doszli do wniosku, że Mojżesz umarł, i że Bóg umarł, i poprosili Aarona „Uczyń nam boga, który by szedł przed nami, bo nie wiemy, co się stało z Mojżeszem”. Aaron „uczynił im” więc wykonanego z dostarczonego przez nich kruszcu złotego cielca. To był gest rozpaczy. Tak jak pełen rozpaczy jest opis ludzkiego losu skreślony przez Sartre’a: „Człowiek wyszedł z nicości i do nicości się przedziera wśród bezsensu i chaosu, walcząc o wolność, której nie ma”.

Ratunek i rozpacz

Zastanawiam się, co by było z moralnością. Religie, nie tylko chrześcijaństwo, odwołując się do Boga – którego, jak się okazało, nie ma – konstruowały systemy moralne o pięknych lub mniej pięknych założeniach, posiadające niekiedy straszne aplikacje szczegółowe. Zawsze jednak mamy tam do czynienia z „Najwyższym Trybunałem”. W systemach etycznych konstruowanych bez tego odniesienia nie ma absolutnego dobra ani absolutnego zła.

Gdyby prawdziwe było zdanie: „nie ma Boga”, to ludzie (trudno powiedzieć dlaczego) z pewnością by go sobie wymyślili. Dla człowieka wierzącego w Jego istnienie ten brak oznaczałby rozpacz. Jak napisał – co prawda o Chrystusie – poeta Marek Skwarnicki:

Gdyby tam było tylko puste miejsce
Gdyby tam było tylko puste miejsce
Nie byłoby ratunku.

Gdyby tam nikt nie krzyczał
Gdyby tam nikt nie krzyczał głosem wielkim

Nie byłoby ratunku.

Gdyby tam byli tylko łotrzy
Gdyby pochylali się nad niczym
Na wonnych drzewach południa
Nie byłoby ratunku.

Gdyby tam było puste miejsce
Gdyby tam nikt nie krzyczał
Gdyby tam byli tylko łotrzy
Nie byłoby ratunku.

Wielu ludzi, także wśród tych, z którymi się spotykam na co dzień, jest żywą odpowiedzią na tę część pytania „co by było, gdyby nie istniał?”, która się odnosi do zachowań ludzkich. Bo, po prostu, Bóg dla nich nie istnieje. Często są oni bardziej prawi, bardziej ofiarni od tych, którzy w istnienie Boga wierzą.

Pozostaje dziwny problem potrzeb religijnych. Leszek Kołakowski, który temat ten zgłębiał i wszechstronnie przestudiował, był przekonany o istnieniu „wiecznotrwałej potrzeby życia we wszechświecie wyposażonym w sens, dającym cel i obdarzonym celem”.

Jak pisał w eseju „Dlaczego cielec? Bałwochwalstwo w obliczu śmierci Boga”: „Potrzeby religijne zapewne nie są doświadczane jako takie przez każdego, wolno jednak przypuszczać, że należą one do antropologicznych inwariantów i nie dają się zastąpić przez teorie naukowe. Gdyby miały naprawdę wygasnąć, oznaczałoby to, że gatunek ludzki przestał być tym, czym jest, i coś innego zajęło jego miejsce...”. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A co jeśli wiara w naukę to nie substytut religijności a właśnie religijność? Tak w nauce jak i w jakiejkolwiek religii potrzebne są aksjomaty. A skąd się wzięły prawa fizyki (oparte, a jakże, na aksjomatach, w dodatku jednak nie potrafiące wszystkiego wyjaśnić vide zlokalizować elektronu)? Otóż z jak najbardziej fizycznego, ograniczonego, zwierzęcego (homo sapiens mieści się przecież w zbiorze "animalia") mózgu. Prawa fizyki to najprawdopodobniej nic innego jak schematy i mapowanie pojęć. Gdyby nie aksjomaty, musieli byśmy się zgodzić z teorią solipsyzmu, który to za teoretycznie możliwy uważał cytowany w artykule Leszek Kołakowski. Pragnę zauważyć również, ze sam już tytuł jest kulturocentryczny. A co by było gdyby Świętowit nie istniał? Albo reszta z ok. 10000 bóstw? Prawdopodobnie niewiele by się zmieniło. Albo wszystko, ale tylko w Pana, panie Adamie, świecie. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłych i pełnych radości świąt, mimo iż sam nie jestem obciążony tym rodzajem religijności.

Dawkinsa uważam raczej za showmena niż myśliciela, jednak nie sądzę aby dał się zagiąć tak prostym trikiem z prawami fizyki. To mi raczej wygląda na ściemę ze strony ks.Hellera. Zresztą nie pierwsza ani ostatnia to ściema kościelnych manipulantów. My na prawdę nie traktujemy Boga jako dawcę praw fizyki, nawet nie traktujemy poważnie praw jakimi kieruje się ożywiona natura, a przecież prawa przyrody też istnieją za Jego przyczyną. To prawda, że Go sobie wymyśliliśmy i to na miarę naszych potrzeb. To taki załatwiacz deszczu gdy nie pada, zdrowia gdy szwankuje, jedzenia i picia gdy burczy nam w brzuchu. O wiele łatwiej byłoby spisać, czego z nim nie załatwiamy, no i te cuda przez niego czynione. Kto się zastanawia, po co miałby łamać prawa przez siebie ustanowione, by zaistniał cud, jakiż cel w tym miałby mieć by wirowało słońce, czy figurka Matki Boskiej zapłakała krwawymi łzami. On stwórca wszechświata, którego nasz umysł nie jest w stanie nawet sobie wyobrazić, zabawiał by się pokazując wybranym ludzikom kuglarskie sztuczki? Tymczasem to dzieje się i potwierdzane jest powagą Kościoła, czyli sprowadziliśmy Go do poziomu naszego wyobrażenia o nim, uczyniliśmy Go na swój obraz i podobieństwo. Moralność zaś nie jest tworem religii i wierzeń, ona wypływa z biologicznych uwarunkowań naszego gatunku, jesteśmy istotami społecznymi i stadnymi i to determinuje nasze zachowania w obrębie naszego stada. Nie jest się dobrym bo wierzę w Boga, jestem dobry bo taką mam naturę, nie potrafię krzywdzić bliźniego. Wśród nas są łotrzy i aniołowie, złodzieje i dzielący się z współbraćmi ostatnim kawałkiem chleba. Im większa różnorodność, tym większa zdolność do przetrwania kryzysowych sytuacji. Każdy monopol w ostatecznym rozrachunku uwstecznia, tak uwstecznił się dzisiaj nasz Kościół, jego etatowe kadry opatentowały Boga i wypowiadają się w jego imieniu, strasząc nas ogniami piekielnymi. Kiedyś to działało, a teraz nie za bardzo, ale oni trzymają się patentu dalej. Jest jednak światełko, wczoraj pierwszy raz usłyszałem w kazaniu, jak kaznodzieja zwraca się do mnie per - Szanowni Państwo. Mało tego mówi do mnie z głowy i przekazuje treści z sensem, oparte na własnej obserwacji, nie na tym czego go nauczono i co wyczytał w mądrych księgach.

a Pan jakiego Boga potrzebuje? No jaka jest miara Pańskich potrzeb?

ksiądz AB próbuje wejść w sposób myślenia niewierzących... a ja ten eksperyment mam za sobą i podzielę się wynikami: z ich punktu widzenia wiara ma generalnie dwa oblicza: jedno egzystencjalnego l ę k u, rzecz jasna przed śmiercią, drugie bezrozumnej t r e s u r y, warto również dodać, że spojrzenie na religię w której się wyrastało z z e w n ą t r z nieuchronnie łączy się z uczuciem ulgi i u w o l n i e n i a ⌛ przy okazji, ja rozumiem pokusę cytowania x. Hellera, oto Ksiądz Profesor z dumą i uśmiechem ogłasza zwycięstwo w debacie nad Ateistą Idiotą - pragnę tylko zauważyć, że takim jak x. Heller triumfatorom, miłośnikom badania związków przyczynowo skutkowych wystarczy na koniec zadać jedno pytanie, mianowicie skąd się w takim razie wziął albo kto stworzył B o g a?...etc., etc. ja znam różne warianty teologicznych wygibasów w temacie - warto sobie jednak uświadomić, że w s z y s t k i e one mogą zostać w całości przypisane do owych praw fizyki czy natury, zwał jak zwał - mało tego, odpada komiczna pokusa dorabiania bogom bród czy ośmiu rąk, przystrajania w korony i złote szaty, obdarzania synem co go później na śmierć posłał - i jeszcze jedno, x. Heller powinien sprawę znać bo naukowiec - pytanie o przyczynę ma sens tylko przy założeni istnienia następstwa wydarzeń w czasie, a więc i czasu samego - dziś naukowcy swobodnie się czują pomijając w swych rozważaniach czas, albo zakładając jego pojawienie się wraz z przestrzenią itede - x. prof. Heller i x. red. AB to z nieco innych bajek ale jednak s t a r e j daty obserwatorzy rzeczywistości, i ja się nie dziwię, że jeśli Boga muszą w niej mieć, to i bez czasu się nie obejdą ㋡

"pragnę tylko zauważyć, że takim jak x. Heller triumfatorom, miłośnikom badania związków przyczynowo skutkowych wystarczy na koniec zadać jedno pytanie, mianowicie skąd się w takim razie wziął albo kto stworzył B o g a?...etc., etc. ja znam różne warianty teologicznych wygibasów w temacie - warto sobie jednak uświadomić, że w s z y s t k i e one mogą zostać w całości przypisane do owych praw fizyki czy natury" nie ma potrzeby żadnych wygibasów bo pytanie jest źle postawione - Bóg jako byt konieczny - czyli niepodlegający przyczynom i taki który nie może nie istnieć - zatem to pytanie jest bezsensu dla teistów

prawa fizyki "jako byt konieczny - czyli niepodlegający przyczynom i taki który nie może nie istnieć"... ja wiem, ze ślepym o kolorach rozmowa ma więcej sensu niż z tzw. wierzącymi o Bogu

To chyba jakiś bull shit. Prawa fizyki jako byt konieczny? Przecież Michał Heluś (pardon: Feluś) dał odpowiedź w kwestii ich konieczności. <<Otóż z jak najbardziej fizycznego, ograniczonego, zwierzęcego (homo sapiens mieści się przecież w zbiorze "animalia") mózgu.>> To mógł być także Twój mózg, Etku :)

ale Pański wpis jako żywo kojarzy się z trzepotem karpiowego ogona na wigilijnym g n o t k u [szacunek dla karpia rzecz jasna ㋡]

z założenia Bóg nie podlega prawom fizyki - może być ich dawcą - ale skąd u licha przekonanie że ma im podlegać w takim wypadku? Logika.

ja wiem, że tzw. wierzący mają ją inaczej - jeśli "Bóg z założenia" to po pierwsze pytam z czyjego, kto tego Boga tak zgrabnie p o z a k ł a d a ł - po drugie, jeśli prawa fizyki byłyby Bogiem, to powinna być Pani w pełni usatysfakcjonowana i zadowolona ㋡ p.s "Na początku było Prawo/Regularności..." - dobrze brzmi?

z założeń tworzonych przez filozofów - choćby św Tomasz z Akwinu po drugie - prawa fizyki pisanej przez małe f -nie, nie są dla mnie satysfakcjonujące - ponieważ zakładają monizm - co jest dla mnie nie do przyjęcia- PS brzmi okropnie naprawdę proszę Pana nie ma co czynić przytyków do logiki wierzących -jak z moich skromnych doświadczeń wynika raczej że to raczej druga strona nie grzeszy logiką a ciągły wywyższający się ton tak bardzo typowy dla wojujących ateuszy jest raczej barierką ochronną niż realną wyższością intelektualną głoszonych poglądów. <szczerze Pani wyznam - kiedy zaczyna Pani m y ś l e ć i rzuca kwestie typu "niektórzy filozofowie postulują..." albo "zatem stwierdzenie...", to już nawet śmiać się nie ma z czego, przykro mi i z Panem Bogiem :(> jakie to merytoryczne ujęcie tematu, naprawdę gratuluję

no cóż ja poradzę... sama Pani dowodzi, że Bóg, w którego jak twierdzi 'wierzy', jest w y m y s ł e m człowieka, to on go p o z a k ł a d a ł i opisał - i na nic tu z pewnością tłumaczenia, że to na pewno nie P a n i Bóg, tylko jego z a ł o ż y c i e l a, że ta 'wiara' została Pani bez pytania na łopacie wychowania, otoczenia, tradycji, od niemowlęctwa prowadzonej indoktrynacji do głowy wrzucona, że gdyby urodziła się i wychowała w innej kulturze i cywilizacji, inne ł o p a t y inne wyobrażenia by niosły albo i wcale, byłaby Pani muzułmanką, buddystką albo niewierzącą - a przy okazji i na koniec, kiedy chce Pani dyskutować o wierze, radzę nie mieszać do tematu l o g i k i, bo ta pasuje do pierwszej jak maggi do zupy mlecznej albo świni krawat; 'wierzy' Pani? - Pani problem, póki tylko innym z tego powodu problemów nie stwarza wszystko jest ok ⛪ p.s. a propos myślenia i meritum - "komedia myślenia" to Pani autorstwa merytoryczne podejście do zagadnienia ㋡

prawa fizyki nie są stosowane zawsze i wszędzie - inna jest fizyka klasyczna a inna fizyka kwantowa - niektórzy filozofowie postulują wręcz że nie istnieją prawa przyrody a jedynie regularności - zatem stwierdzenie że właśnie prawa fizyki są bytem koniecznym to komedia myślenia

szczerze Pani wyznam - kiedy zaczyna Pani m y ś l e ć i rzuca kwestie typu "niektórzy filozofowie postulują..." albo "zatem stwierdzenie...", to już nawet śmiać się nie ma z czego, przykro mi i z Panem Bogiem :(

Dla mnie Bóg jest Nadzieją w pierwszym rzędzie, nie - jak Go przedstawia Kościół rzymskokatolicki - Miłością. Gdy Go brak - Wszystko mógłby teraz trafić przysłowiowy szlag. *rym przypadkowy

ale znacznie lepiej brzmią tak: miłość jest bogiem, nadzieja jest bogiem itede, co komu w duszy bosko gra

bo gdyby istniał, nie pozwoliłby na to co się dzieje a gdyby pozwolił, to lepiej żeby nie istniał

,a pozwalasz. Lepiej żebyś nie istniał?

...jakim o nim piszą, rozpędziłby na cztery wiatry zgraję chciwców i faryzeuszy mieniących się jego 'kapłanami' - w Polsce czystkę zacząłby bez wątpienia w Toruniu i Krakowie

istnieje jak najbardziej. Nawet nie jeden. Tylko trochę są impotentni jak widać po dotychczasowych efektach. Jest takich pełno i na ulicach, i w internecie. Eddie, nie jest znowu z ciebie taki cud (bóg), che…, che...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]