Gdy babcia umarła, przyszła do mnie żaba. Jak rozmawiać z dziećmi o śmierci

Najtrudniej zrozumieć nieodwracalność. Babcia nie „odeszła”, tylko „umarła” na zawsze – mówi Roksana Jędrzejewska-Wróbel, pisarka i popularyzatorka literatury dziecięcej.
Czyta się kilka minut
Cmentarz Ruda w Łodzi. 19 września 2024 r. // Fot. Piotr Kamionka / Reporter
Cmentarz Ruda w Łodzi. 19 września 2024 r. // Fot. Piotr Kamionka / Reporter

Anna Goc: Zaprasza pani dzieci do rozmowy o śmierci?

Roksana Jędrzejewska-Wróbel: I dzieci, i dorosłych. Nie dlatego, że o śmierci trzeba rozmawiać, tylko dlatego, że my tych rozmów potrzebujemy.

Z moimi dziećmi i znajomymi stworzyłam nasze własne domowe zaduszki. Siadaliśmy w ciemnym pokoju, na środku taca, obok teelighty. Każdy po kolei brał jeden, zapalał, stawiał na tacy i opowiadał o swoim zmarłym. Świec przybywało, a z nimi światła. Robiliśmy tyle okrążeń, aż wszystkie opowieści wybrzmiały. Bliscy, przez chwilę znowu byli z nami. Przypominaliśmy sobie smutne i zabawne zdarzenia. Dzieci opowiadały o dziadku, cioci, ale też o pani, która sprzątała w szkole i nagłe zmarła, albo o ukochanym chomiku.

Którego chorowanie i umieranie obserwowały.

Dla dzieci doświadczenie umierania zwierząt bywa nierzadko pierwszym, dzięki któremu orientują się, na czym polega śmierć.

W rozmowach o tym, co przeżywają, bardzo pomaga dobra literatura dziecięca. W książce „Żegnaj panie Muffinie!” Ulfa Nilssona i Anny-Clary Tridholm dzieci towarzyszą przygotowującej się na śmierć śwince morskiej. Muffin jest coraz starszy, boli go brzuch, robi więc rachunek życia. Miał dobrą i mądrą żonę, domek ze skrzynką na listy i sześcioro dzieci. Był trzy razy dziennie przytulany, a więc 7665 razy w życiu. Zjadł 728 ogórków i 2555 garści trawy, siana i mleczy. Miał dobre życie – podsumowuje. I umiera, a dzieci robią mu piękny pogrzeb i piszą list pożegnalny. Rytuały są ważne.

Dlaczego tak trudno rozmawiać o śmierci?

To naturalne, że jako rodzice często próbujemy ochronić nasze dzieci przed tym, co trudne. Traktujemy dziecięcy pokój jak miejsce zarezerwowane wyłącznie dla radości, do którego smutek, złość czy żałoba nie powinnym mieć wstępu. Ale przecież dzieci i tak czują, jeśli dzieje się coś niepokojącego, przeżywają związane z tym emocje i potrzebują w tym wsparcia dorosłych.

Szukajmy języka, który pozwoli dzieciom zrozumieć, że śmierć choć jest procesem nieodwracalnym, jest też czymś naturalnym. Jednym słowem mówmy im prawdę, ale w sposób dostosowany do ich wrażliwości.

Babcia nie „odeszła”, tylko „umarła”.

Tak myślę. Moja studentka napisała pracę na podstawie wspomnień z dzieciństwa. Gdy miała pięć lat, zmarła jej babcia. „Babcia odeszła” – powiedzieli rodzice. Myśleli, że tak będzie łagodniej, tymczasem dziewczynka zaczęła czekać na powrót babci, bo przecież skoro odeszła, to w końcu wróci. Babcia oczywiście nie wracała, wnuczka czuła się porzucona i zaczęła podejrzewać, że babcia przestała ją kochać.

To nie są łatwe rozmowy, dlatego warto pomóc sobie literaturą. W przepięknej szwedzkiej książce „Esben i duch dziadka”, której autorami są Kim Fupz Aakeson i Eva Eriksson, towarzyszymy chłopcu przeżywającemu żałobę po śmierci dziadka.

Mama mówi mu, że dziadek jest aniołem, tata, że zmienił się w proch. Esben nic z tego jednak nie rozumie. Dopiero duch dziadka, który odwiedza go nocami, sprawia, że chłopiec zaczyna pojmować na czym polega śmierć.

Co mu pomaga?

To, że duch dziadka też ma z tym problem. „Tak jakoś smutno być tutaj, a jednocześnie tak naprawdę… nie być” – mówi Esbenowi, a potem razem oglądają zdjęcia i wspominają najlepsze momenty z życia dziadka. Czerwony rower, który dostał, gdy był mały. Pierwszego całusa od babci. I narodziny taty Esbena, który od razu obsikał dziadkowi letnią marynarkę.

Przypominają sobie rzeczy, które robili razem – sadzenie drzewa i wspólne spanie na nudnym filmie. Niektóre wspomnienia są piękne, jak budowanie zamku na plaży, inne gorsze – jak to, że dziadek śmierdział czasem papierosami. Po nocnych rozmowach i spacerach z duchem dziadka, chłopiec jest zmęczony, więc rodzice pozwalają mu nie iść do przedszkola.

Dają chłopcu czas na smutek.

Tak, bo niezależnie od wieku przeżywamy żałobę, która jest ceną za to, że kochaliśmy i byliśmy kochani. Dziadek wraca kilkakrotnie, ale właściwie sam nie wie, po co. W końcu sobie przypomina. Zmarł nagle i nie pożegnał się z ukochanym wnuczkiem. Dopiero po tym, jak sobie razem popłakali, i obiecali, że będą o sobie pamiętać, choć nie każdego dnia, duch dziadka znika, a Esben wraca do przedszkola. Prosta historia, mogąca być świetnym pretekstem do łagodnej, a nawet żartobliwej rozmowy z dzieckiem o śmierci.

Podobnie jak wydana niedawno książka, która pozwala zrozumieć dzieciom, czym jest żałoba. „Kiedy zmarła moja babcia, stało się coś dziwnego. Przyszła do mnie żaba” – pisze Anja Franczak w „Żaba. Mała opowieść o żałobie”. Gdy dziewczynka pyta żabę, co tu robi, ta odpowiada, że odtąd będzie jej towarzyszyła. I choć dziewczynka wcale nie jest zadowolona z obecności żaby, bo ta zasłania jej świat, to właśnie dzięki niej zaczyna rozumieć, że łzy w brzuchu nie muszą zamieniać się w kamienie. I że wcale nie musi być dzielna. Że może płakać ze smutku i krzyczeć ze złości. Żaba daje jej prawo do przeżycia żałoby.

Okazuje się, że inni ludzie, ale i zwierzęta, też mają swoje żaby.

I to odkrycie sprawa, że dziewczynka przestaje czuć się odmieńcem. Rozumie, że żałoba zdarza się każdemu. I że się nieustannie przemienia. Żaba dziewczynki to się chowa, to znów wyskakuje w najmniej spodziewanych momentach. W końcu staje się przeźroczysta i zamienia się w przyjaciółkę, na którą dziewczynka zawsze może liczyć. Bo kiedy tęskni za babcią, to właśnie żaba przypomina jej piękne wspólne wspomnienia.

Roksana Jędrzejewska-Wróbel // archiwum prywatne

Roksana Jędrzejewska-Wróbel - pisarka, doktora nauk humanistycznych. Autorka ponad czterdziestu wielokrotnie nagradzanych książek dla dzieci i młodzieży. Ostatnio zadebiutowała powieścią dla dorosłych „12 dni. Patchwork rodzinny". Jest także członkinią Instytutu Dobrej Śmierci i celebrantką świeckich ceremonii pogrzebowych. W Gdańsku, gdzie mieszka prowadzi Death Cafe czyli spotkania dla osób, które chcą porozmawiać o tematach związanych ze śmiercią.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”