Reklama

Garstka i większość

Garstka i większość

22.12.2015
Czyta się kilka minut
Gdyby wszyscy byli tacy jak zabici w Grudniu, Polski by nie było, a między Bałtykiem a Tatrami stałoby tylko jezioro krwi. Warunkiem istnienia polskiego ducha są dwa skrzydła: przejmujący głos garstki poległych i bierna uległość „zwykłych ludzi”.
Pomnik Poległych Stoczniowców, Gdańsk Fot. Rafał Malko / AGENCJA GAZETA
I

Ilekroć stoję pod gdańskim Pomnikiem Trzech Krzyży, tylekroć myślę z podziwem i współczuciem o tych, którzy zginęli w zimowych dniach Grudnia 1970 i Grudnia 1981. Sam nie byłem do nich podobny – i dlatego żyję.

Tylko się nie mieszaj

15 grudnia 1970 r. znalazłem się przypadkiem na ulicy Szerokiej w Gdańsku. Od strony skrzyżowania na Hucisku dobiegały okrzyki wzburzonego tłumu, który gromadził się pod Komitetem Wojewódzkim. Tam huczał wzburzony tłum, wybuchały granaty z gazem łzawiącym, wyły karetki pogotowia, tu – jakieś paręset kroków dalej – panował spokój. Przez wystawowe szyby widziałem, co działo się w sklepach. W narożnym, ze słodyczami, stała kolejka po toruńskie pierniki, które właśnie dowieźli, w odzieżowym kobiety przymierzały garsonki i płaszcze. Chodnikiem szła kobieta ze spożywczego: niosła w siatce bułki, warzywa, jakieś owoce, chyba jabłka...

21562

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W końcu bez zadęcia i dogmatu. Bardzo mnie zainteresowało spojrzenie gorszego sortu na historię.

Dziękuję Panu za ten mądry i piękny tekst, nad którym nie da się przejść obojętnie i, podobnie jak przy tylu polskich pomnikach, nie można nie zagłębić się w refleksji o tej kakofonii ludzkich dylematów. I o tym, że świat nie jest czarno-biały, a człowiek jest dobry i zły zarazem. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

Wielce szanowny Panie, Z całego serca dziękuję za mądrość, którą zechciał się Pan z nami podzielić. Z wyrazami najwyższego szacunku, Serdecznie Pana pozdrawiam.

Wyjątkowy tekst. To mądra i poruszająca analiza bolesnych wydarzeń naszej historii. Bardzo dziękuję Autorowi za przedstawienie swojego poglądu. Serdecznie pozdrawiam.

A jednak Panie Profesorze, choć Pańskie słowa są nad wyraz prawdziwe, to czy nie warto rozmyślając o tym, o czy Pan pisze, pamiętać o chwili obecnej w każdym z najmniejszych obszarów naszej zwykłej teraźniejszości? My zwykli ludzie, w naszej obecnej szarej rzeczywistości - przecież nie musimy być nijakimi, letnimi, tchórzami. Przecież każdy z nas ma wybór, nic nie robić czy w jakiś, czasem choć niewielki, sposób zaangażować się na rzecz dobra wspólnego, albo na przykład sprzeciwić się "dziadostwu". Czytając Pański tekst rozmyślałam o tym jak bardzo samotnym się jest w chwili stawiania oporu tym sprytnym karierowiczom, albo wręcz tym zwyczajnym ludziom zgadzającym się na większe lub mniejsze zło w różnym jego przejawach. Zło tak często przez nas zwykłych ludzi nie rozpoznawane, zbanalizowane. Co zrobić, aby nam zwykłym ludziom chciało się angażować, nie zgadzać się kiedy nie powinnyśmy, poprzeć, kiedy wymaga tego nasze wspólne dobro lub na przykład dobro osoby słabszej? W pracy, w szkole, na uczelniach, we wspólnotach religijnych, w stowarzyszeniach. Pan pisze o "rzeczach wielkich" i wyjątkowych chwilach w polskiej historii, a jednak ciągle ja zwykła osoba - przeżywam trudność w rozmowach z moimi dziećmi, kiedy proszę, aby nie były obojętne, kiedy opowiadam im, że rzetelną i solidną pracą i zaangażowaniem będą budowały teraźniejszość i przyszłość swojego kraju, codziennie jako zwykli ludzie, tylko niech nie będą obojętni ... Widzę w ich oczach, dorastającej młodzieży, że to taka niemodna postawa, a jednak ....

Przeczytałem Pana komentarz i od razu zdałem sobie sprawę, że miałem podobne myśli. Rzeczywiście, grzech zaniechania jednak istnieje, właśnie w tych codziennych, zwykłych sprawach. Komuś pomóc, gdy dzieje się krzywda, obronić, gdy szarpią albo znieważają. Bezinteresownie, tak po ludzku. Chociaż dzisiaj "po ludzku" często oznacza zupełnie coś innego :(

Ja bym nie był taki sceptyczny odnośnie odmowy wykonania rozkazu strzelania do rodaków przez Wojsko Polskie. Jakiś czas temu na stronach "Polski Zbrojnej" ukazał się artykuł o ćwiczeniach Grupy Bojowej Unii Europejskiej V4, których scenariusz wyglądał tak: „Tłum lokalnej społeczności zebrał się pod bramą wjazdową do obozu uchodźców. Tłum domaga się sprawiedliwości w stosunku do uchodźców, którzy dopuścili się napadów na sklepy i kradzieży żywności". W komentarzach pod tekstem wypowiadali się m.in. żołnierze z tej jednostki. Często ich pierwszym skojarzeniem była odpowiedź na rozkaz strzelania do Polaków poprzez zastrzelenie oficera, który taki rozkaz mógłby wydać. I przebijał generalnie głos trzeźwości: "Głupich rozkazów nie wykonywać".

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]