Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →
W dyskusji o naturze przyszłości nie mogło zabraknąć literatury fantastyczno-naukowej. Dlatego też trzeci dzień Festiwalu rozpoczęło spotkanie z Magdaleną Świerczek-Gryboś i Michałem R. Wiśniewskim, którzy nie tylko tworzą prozę tego gatunku, ale również mają doświadczenie jako redaktorzy i osoby zaangażowane w środowisko fandomu. Podstawowe pytanie, powracające w różnych odsłonach, brzmiało: jaką rolę literatura SF zajmuje w debacie nad współczesnymi problemami politycznymi i społecznymi? Goście byli zgodni, że tego typu fikcja pełni funkcję poligonu doświadczalnego dla naszej wyobraźni, gdyż przy pomocy kuszących metafor pozwala zwięźle opisywać wrażliwe miejsca naszej rzeczywistości. Problematyczny okazał się natomiast jej aspekt futurologiczny – wszystkie wizje przyszłości, szczególnie te dystopijne, są przede wszystkim odbiciem lęków epoki, w której powstają. Dlatego też trudno traktować je jako instrukcje czy prognozy. Stanowią natomiast bezcenne archiwum niepokojów nawiedzających naszą wyobraźnię w kolejnych dekadach.
CZYTAJ WSZYSTKIE MATERIAŁY I RELACJE Z FESTIWALU
Następne spotkanie, również odbywające się na żywo w Pałacu Potockich przy krakowskim Rynku, dotyczyło ewolucji myślenia o seksualności i cielesności. Marta Dzido, pisarka i reżyserka, od lat walczy z traktowaniem kobiecego ciała jako produktu marketingowego. Seksualność, wprzęgnięta w kapitalistyczną logikę ciągłego ulepszania, staje się źródłem opresji – prowadzi do uprzedmiotowienia i wyobcowania z własnej cielesności. Odbiera też możliwość pełnego doświadczania zmysłowych przyjemności i zadowolenia z tego, kim się jest. Wyzwolenie spod tego jarzma nie jest jednak proste. „Napisałam o tym kilka książek, ale wciąż brakuje mi języka, aby stworzyć konkurencyjną opowieść o naszych ciałach”, mówiła autorka. Pojawił się także inny wątek, równie ważny w jej działalności artystycznej, czyli przywracanie pamięci o kobietach kształtujących historię. Wieczorem w Kinie Pod Baranami zobaczyć można było jej najnowszy film „Siłaczki”, opowiadający o XX-wiecznych emancypantkach, które nie chciały niepodległej Polski bez wolnych Polek.

Bohaterem środowego odcinka „Światów literackich” był poeta i performer Adam Kaczanowski, a po jego twórczości oprowadzała Anna Kałuża. Wesołe miasteczko, zwierzęce maski i muzyka jednocześnie radosna i niepokojąca – od pierwszego kadru widz zostaje wrzucony w sam środek mroczno-karnawałowej estetyki autora. Jej znakiem rozpoznawczym jest bowiem komizm, który jednak nie ma nas rozbawić, ale raczej zaniepokoić, zburzyć bezpieczny dystans między twórcą a odbiorcą. Śmiech, podobnie jak krzyk, Kaczanowski wykorzystuje do burzenia świata powagi i konwenansów, do przypomnienia o naszym cielesnym zakotwiczeniu w rzeczywistości. „Zawsze podobał mi się śmiech Jokera, który bierze się z szaleństwa umysłu i okaleczenia ciała”, mówił ukryty za dziwaczną maską poeta.

Petra Hůlova, dobrze już znana festiwalowej publiczności czeska prozaiczka, powróciła z kolejną prowokacyjną powieścią. „Krótka historia Ruchu” opowiada o nieodległej przyszłości, w której w wyniku rewolucji społecznej i politycznej udało się wprowadzić w życie wszystkie feministyczne postulaty. Problem w tym, że seksizm, dyskryminacja i wykluczenie wcale nie zniknęły – ich ofiarami stali się mężczyźni, konsekwentnie reedukowani do swoich nowy ról. Hůlova nie pierwszy raz wykorzystuje literaturę do socjologicznych, nierzadko kontrowersyjnych eksperymentów. Wielu krytyków, także w Polsce, doceniło tę zjadliwą ironię, wyrażając jednocześnie wątpliwość, czy w obecnych czasach feminizm potrzebuje przeglądać się w tak krzywym zwierciadle. Autorka, sama określająca się jako feministka, zdecydowanie odpierała te zarzuty, twierdząc, że dojrzałość każdej idei wyznacza właśnie umiejętność zachowania dystansu wobec krytyki czy żartu. Sprawa jest jednak poważna – dla Hůlovej literatura służy bowiem przede wszystkim niuansowaniu i zagęszczaniu zjawisk znanych z rzeczywistości. Dobra fikcja powinna zatem wytrącać z poczucia komfortu i bezwarunkowej słuszności wyznawanego światopoglądu – jakkolwiek szlachetny by się nie wydawał.
Przeczytaj także tekst „Skandalistka” Aleksandry Hudymač o Petrze Hůlovej
SPOTKANIA DO OBEJRZENIA NA: