Dzień Judaizmu

Brałem udział w Dniu Judaizmu w Poznaniu. Sala w pałacu Działyńskich pełna była słuchaczy.

21.01.2013

Czyta się kilka minut

Przybył postawny arcybiskup Stanisław Gądecki, a dyskusja krążyła wokół zasadniczych słów: „Jam jest Jakub, brat wasz”. Te słowa wypowiedział biblijny Józef. Pytanie, które konferencji w Poznaniu towarzyszyło, to: dlaczego te słowa zostały uznane za motto Dnia Judaizmu?

Pierwszy mówił prof. Jan Grosfeld. Józef w tradycji chrześcijańskiej jest prefiguracją Chrystusa – to był najważniejszy punkt jego wypowiedzi. Mówiąc: jestem waszym bratem, Józef był jednym ze swoimi prześladowcami. Wybaczył im, a wybaczając, podniósł ich ze stanu grzesznego i upodlenia, w jakie sami popadli. Ocalił ich przed nimi samymi i przed Bogiem. Tak zrozumiałem wypowiedź Janka.

Ja pozostałem z pytaniami. Nie jestem pewien, czy te słowa są właściwym wstępem do arcyważnych uroczystości i spotkań. Słowa Józefa są umieszczone w szerszym kontekście. Powiada on: „Jam jest Józef, brat wasz, którego sprzedaliście do Egiptu. Lecz teraz nie trapcie się ani nie róbcie sobie wyrzutów, żeście mnie tu sprzedali, gdyż Bóg wysłał mnie przed wami, aby was zachować przy życiu. Tak więc nie wyście mnie tutaj posłali, ale Bóg...”.

Dwie kwestie wydają się wyjątkowo znaczące.

Pierwsza to kwestia boskiej opatrzności. W tej historii wszystko jest nie tak. Jakub wysłał syna w pięknej tunice, by dowiedzieć się, jak się mają jego synowie. Niepokoił się o nich, bo mieli wypasać stada koło Sychem, którego mieszkańców ci sami bracia zatłukli mieczami. Troska ojca zamieniła się wbrew jego intencji w wyrok. Bracia, widząc pięknie odzianego Józefa, chcieli go ukarać za pychę, za sny, które rozpowiadał. Przedstawiał się w nich jako przyszły władca rodu. Nie zabili go, ale wtrącili do pustej studni, zwykle pełnej skorpionów i węży. Ocalał, dotarł do Egiptu, ale tam, nim wspiął się na najwyższe stanowisko państwowe, przechodził upadki. Lata spędził w więzieniu. Ocalił go dar czytania snów. A sny, jak w żadnej innej opowieści, odgrywały tu rolę zasadniczą. Wyglądało to tak, jakby rację miał Platon, pisząc, że człowiek jest tylko marionetką w rękach Boga. Gra swoją rolę w dramacie, którego sensu nie pojmuje, nie wiedząc w istocie, kim jest (bardzo się Jan Grosfeld denerwował na ten cytat z Platona...).

Druga to rodzina. Pierwsza Księga Tory jest księgą formowania się rodziny Jakuba-Izraela. Z niego narodzi się naród, który wyjdzie z Egiptu. Uderzające jest, że Józef przez te wszystkie lata pobytu w Egipcie nie próbował nawiązać kontaktu z ojcem i rodziną. Zdaje się, że nic nie wiedział o tym, czy Jakub jeszcze żyje. Dlaczego? Możliwe są dwie odpowiedzi. Może miał powody po temu, by sądzić, że ojciec celowo wysłał go na zatracenie, a bracia byli wykonawcami wyroku? Druga odpowiedź jest radykalnie odmienna: Józef nie chciał dawać ojcu do zrozumienia, że bracia skłamali, podsuwając ojcu poplamioną krwią suknię. Gdyby ujawnił przedwcześnie prawdę o sobie, okazałoby się, że bracia są kłamcami, że z premedytacją pogrzebali ojca żywcem w straszliwym smutku i odrętwieniu. Ojciec z pewnością by ich w takiej sytuacji przeklął. Rozpadłaby się rodzina. Nie byłoby komu wejść do Egiptu.

Józef poddał próbom swoich braci. Chciał najpierw się dowiedzieć, czy ich niechęć do niego jest związana z zazdrością synów Lei wobec synów Rachel. Dlatego zażądał, by mu sprowadzili do Egiptu Benjamina, a potem, podrzucając srebrny kubek do jego bagażu, chciał zobaczyć, czy będą go solidarnie bronić przed oskarżeniem o kradzież, czy też odwrócą się od niego jako od syna Rachel. Zachował się Józef wobec braci z wyjątkową szorstkością. Zepchnął ich w bezsilny gniew. Zarzucał im szpiegostwo, kłamstwo, a oni nie mieli sposobu udowodnienia, że zarzuty są nieprawdziwe. Zmusił ich do tego, by przez moment przeżyli te same emocje, co on zamknięty w studni. Dopiero wtedy padają słowa: „Jam jest Józef”.

Tak rozdziały o Józefie stają się opowieścią o tym, jak możliwe jest spotkanie i pojednanie między dawnymi wrogami i w jakiej sytuacji możliwa jest pełna skrucha. Józef wybacza, ale czy rzeczywiście wybaczają sobie swoje winy jego bracia? Nie wiemy. Wiemy, że bali się go i oczekiwali, że zemści się na nich po śmierci Jakuba.

Co więc znaczą słowa: „Jam jest wasz brat” w kontekście Dnia Judaizmu? Nie wiem. Bardzo to trudny i niezwykły fragment Tory. Motto święta jest piękne, ale jak się ma do pojednania chrześcijan i wyznawców judaizmu?

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
(1951-2023) Socjolog, historyk idei, publicysta, były poseł. Dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego. W 2013 r. otrzymał Nagrodę im. ks. Józefa Tischnera w kategorii „Pisarstwo religijne lub filozoficzne” za całokształt twórczości. Autor wielu książek, m… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2013