Dwa grzechy Jezusa, czyli klęska zmieniona w zwycięstwo

Jezus prowokował przeciwników, nie liczył się z głosem ludzi. Wszyscy wiemy, jak skończył. Zadziwia jednak to, że zwyciężył.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Tego, co się stało, można było się spodziewać, przecież Jezus przez całe życie z niezwykłym uporem działał kontrproduktywnie. Nawet wielkich sukcesów, jakie niewątpliwie odnosił, nie umiał zdyskontować na własną korzyść. Z przedziwnym uporem psuł to, co zbudował, i się skończyło, jak się skończyło – totalną klęską. 

Czy Jezus umiał łagodzić konflikty

Przykład pierwszy z brzegu. Po nieszczęsnym sporze w Kafarnaum, dotyczącym tożsamości Jezusa, zamiast załagodzić konflikt, Jezus go jeszcze wyostrzył, przez co wielu uczniów rozczarował i wielu z nich odeszło. Ale nawet widząc, co się dzieje, Jezus zamiast spuścić z tonu, postępuje, jakby Mu na nikim nie zależało. Zamiast zadbać o pozostałych, okazać im zrozumienie, serdeczność, bezdusznie pyta: „Czy i wy chcecie odejść?”. 

Podobnie stało się w Jerozolimie, z Jego tryumfalnym powrotem do świątyni. Mając w ręku taki atut jak poparcie społeczne, wprost uwielbienie, i wiedząc, że establishment religijno-polityczny czyha na Jego życie, zamiast wyjść z niechby nawet pozorowaną inicjatywą nawiązania stosunków, decyduje się na działania, które Jego przeciwnikom nie dawały żadnych szans na zmianę stanowiska.

Robi piekielną awanturę, i to gdzie? W domu Bożym, w miejscu najświętszym z najświętszych. „Dlatego też (kapłani i faryzeusze) usiłowali Go pojmać, bali się jednak tłumów, gdyż miały Go za proroka”. Na dobrą sprawę, nawet jeszcze po tym niefortunnym wydarzeniu Jezus mógł się uratować, mógł wykorzystać nadwyrężone przez strach morale przeciwników i dać im szansę na zmianę poglądów. 

Klęska Jezusa okazała sie zwycięstwem

Ale można na działanie Jezusa popatrzeć pod innym kątem. Można powiedzieć, że owszem, unikanie transakcyjności i nieliczenie się z kontrproduktywnością poczynań doprowadziły Jezusa do klęski. Czas jednak taki osąd Jego działalności zweryfikował i okazało się, że ta klęska jest zwycięstwem Jego i tych, którzy Mu zaufali. 

Tym bardziej dziwi fakt, że wciąż pośród Jego uczniów, chrześcijan, są tacy, dla których obawa przed kontrproduktywnością i akceptacja transakcyjności to najważniejsze motywy ich działań. Martwiąc się o przyszłość chrześcijaństwa, my, wyżsi i niżsi stopniem i godnością starsi Kościoła, nie zapominajmy o tych, których Jezus przegonił z domu Bożego, a którzy przecież całym sercem troszczyli się o produktywność i opłacalność służby. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Dwa grzechy Jezusa