Religia zmienia człowieka, a duchowość poprawia mu samopoczucie” – powiedział kiedyś rabin Jonathan Sacks. Może dlatego rozmowy o duchowości poza kontekstem religijnym są tak ryzykowne. Najczęściej brakuje im spojrzenia, które nie redukowałoby duchowości wyłącznie do dobrostanu i samoaktualizacji.
W naukach o zdrowiu dominuje ujęcie duchowości jako czegoś uniwersalnego, a więc inkluzywnego („dla wszystkich religii i żadnej”), a zarazem na wskroś zindywidualizowanego i osobistego („moja duchowość”). W takim ujęciu duchowość to zdolność i możliwość dokonywania wyborów dotyczących tego, co ma „ostateczny sens i wartość”, ponieważ bycie w pełni człowiekiem staje się synonimem bycia sobą.
Na tej zasadzie duchowość staje się nowożytną strategią zaspakajania swoich potrzeb i realizacji własnych celów. Kwestia Boga jest w niej dopiero kolejną opcją. Nie ma większego znaczenia, czy Bóg istnieje – liczy się to, że mogę wybrać Boga jako opcję dla siebie samego. Do kogo ten „Bóg” jest wtedy podobny, nietrudno się domyślić.
Gdzie zatem jest tu miejsce na „ducha i psyche”, które nie są różnymi określeniami tego samego, a więc ludzkiego potencjału i ludzkich projekcji, ale wskazują na coś poza nim samym? Z tym problemem mierzą się rozmówcy Dominiki Tworek, dobrze znani czytelnikom „Tygodnika Powszechnego” – prof. Bogdan de Barbaro (psychiatra i psychoterapeuta) oraz ks. dr Grzegorz Strzelczyk (teolog i duszpasterz). Rozmawiają zarówno o miejscu duchowości w psychoterapii, jak i o roli psychoterapii w rozwoju duchowym. Zastanawiając się, czy wiara może pomagać w osiąganiu dobrostanu, a terapia leczyć „chorą” wiarę.
Psychoterapia a rozwój duchowy: napięcie między dobrostanem a dojrzałością
Rozmowa toczy się wokół kilku centralnych zagadnień na styku psychologii i wiary, psychoterapii i kierownictwa duchowego. Wiedza i doświadczenia obu rozmówców zachęcają do głębszego przyjrzenia się kilku pewnikom, jak i kilku uprzedzeniom.
Myślę, że obaj podpisaliby się pod deklaracją Dietricha Bonhoeffera: „Boskość, której nie towarzyszy rozkwit człowieczeństwa, nie zasługuje na to, aby się jej oddawać. Nie interesuje nas boskość, która nie prowadzi do rozkwitu człowieczeństwa”.
Jak jednak zdefiniować ten „rozkwit człowieczeństwa”? W tym miejscu pojawia się rzeczywiste napięcie pomiędzy psychoterapią a duszpasterstwem, widoczne miejscami także w dyskusji obu rozmówców: psychologiczny dobrostan i dojrzałość to odmienne osiągnięcia rozwojowe, jedynie umiarkowanie ze sobą połączone. Podobnie jak dobrostan i dojrzałość duchowa oraz ich obustronne interakcje.
Duch i psyche: jak zintegrować porządek ziemski z niebiańskim
Relacyjny paradygmat rozwoju ludzkiego, pod którym obaj rozmówcy się podpisują, pozwala jednak na zbliżenie perspektyw. Dojrzałość emocjonalna i duchowa wymagają poszukiwania, eksplorowania i tolerowania napięć, prowadzących do przemian rozwojowych. Nie oznacza to, że święty musi być w pełni dojrzały, albo że dojrzały człowiek to niekanonizowany święty.
Duch i psyche mają swoje prawa, ale ani psychoterapia, ani kierownictwo duchowe nie zastąpią działania „siły wyższej”, o ile tylko nie utożsami się jej błędnie z efektem placebo. Jak powiedzieliby analitycy jungowscy, powtarzając za mistykami, istnieje „duchowe libido”, które popycha nas w kierunku stania się tym, kim „w głębi najskrytszego jestestwa mamy się stać”.
Udana psychoterapia, jak i skuteczne kierownictwo duchowe mogą pomóc nam odkryć, że mamy „podwójne pochodzenie”. „Uczestniczymy – jak wyraził to kiedyś Karlfried Graf Dürckheim – w porządku ziemskim i niebiańskim. W obydwu musimy wypełnić swoje obowiązki (...) Jesteśmy rozciągnięci pomiędzy obejmującymi naszą całość sprzecznościami. Integracja to nasza odpowiedzialność i życiowe zadanie”.
Skoro tak, to „siłowe” rozdzielanie ducha od psyche nikomu nie wyjdzie na dobre, ale ich integracja nie jest sprawą prostą, o czym świadczą objawy pacjentów w gabinetach psychoterapeutów i grzechy penitentów w zaciszu konfesjonałów. „Zamieszkując obie rzeczywistości, ducha i psyche, musimy zachować – jak mawiał Abraham Heschel – podwójną wierność”.
Współpraca duszpasterza i psychoterapeuty: nowe podejście do duchowości
Jeśli szukać będziemy w tej rozmowie odpowiedzi na pytanie, jak terapeuci i duszpasterze mogą współpracować, żeby pomóc człowiekowi zmierzyć się z wyzwaniami współczesności, to odpowiedź może pójść w dwóch kierunkach zarysowanych przez rozmówców.
W odpowiedzi na „głód Boga po poście od Boga” nie chodzi o powtórne i powierzchowne „zaczarowanie świata duchowością”, powiązane z „uzależnieniem od duchowości” albo zdominowane przez religijny fundamentalizm. Chodzi o świadome wejście w „przestrzeń przejściową” tego „królestwa pomiędzy”, gdzie nie jest się już tym, kim się było, ani jeszcze tym, kim można się stać.
Krakowski psychiatra i psychoterapeuta oraz śląski teolog i duszpasterz dzielą się z czytelnikiem swoimi pomysłami na to, jak to zrobić, by żaden z tych światów reprezentowanych przez ducha i psyche nie był ucieczką od drugiego, ani jego substytutem.
Bogdan de Barbaro, ks. Grzegorz Strzelczyk, DUCH I PSYCHE. RAZEM CZY OSOBNO? ROZMAWIA DOMINIKA TWOREK, Znak, Kraków 2025
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















