„Ale wielcy grzesznicy na błysk jeden przyklękną / i wypłaczą się jednym tchem – napisał ks. Jan Twardowski, który wiedział, co pisze. – Potem mają noc cichą i jak dobry łotr świętą – / byłem z nimi, klęczałem, wiem”. Piszę o tym na wstępie, bo mam wrażenie, że kiedy się zapomni o opisanym przez poetę momencie, niczego się nie zrozumie.
Książka-rozmowa Bogdana de Barbaro z ks. Grzegorzem Strzelczykiem, w której uczestniczy także Dominika Tworek, a o której więcej pisze w tym numerze ks. Jacek Prusak – książka wspaniała dla każdego, kto się spowiada, kto się spowiadał i kto spowiada – jest zarazem porównaniem ścieżek, po których chodzą ksiądz-spowiednik i psychiatra-terapeuta. Zwłaszcza z perspektywy spowiednika jej temat wydaje mi się szczególnie ważny.
Psychoterapeuta ma superwizję, a co ma spowiednik?
W seminarium nie nauczono mnie przecież, jak postępować z ludźmi, którym potrzebna jest raczej pomoc psychologa czy psychiatry niż spowiednika. Może dziś tego uczą, ale to się łatwo mówi: pamiętam mnóstwo czasu daremnie użytego tam, gdzie potrzebna była konkretna wiedza, a nie naiwna poczciwość młodego księdza podbudowana nieskromnym przekonaniem, że pomoże. Nie pomogłem, może zaszkodziłem, na pewno postępowałem głupio.
Psychoterapeuta ma superwizję, spowiednik nie ma nic, może jakieś książki... Oczywiście, życie uczy wielu rzeczy. Zastrzegam: nie chodzi o stracony przez księdza czas, ale o człowieka, któremu nie umiałem pomóc.
Z czasem nauczyłem się jednak, że większość ludzi przystępujących do spowiedzi nie oczekuje od księdza w konfesjonale mądrej rady, ale rozgrzeszenia. Wielu zresztą tak formuje wyznanie grzechów, żeby nie sprowokować księdza do udzielania rad. Jak Pan Bóg radzi sobie z ludźmi, którzy według przepisów kościelnych nie mogą otrzymać rozgrzeszenia, a którzy żyją naprawdę jak święci? Nie wiem, choć jestem pewien, że sobie jakoś radzi.
O czym przypomina „Duch i psyche” Bogdana de Barbaro i ks. Grzegorza Strzelczyka
Inna sprawa: dlaczego kwestie związane z religią sprawiają człowiekowi problemy natury psychicznej, zacierają ostrość władz poznawczych, wymagają terapii czy wręcz pomocy psychiatry? Przypuszczam, że geneza zjawiska tkwi w naszym wychowaniu „religijnym”. Słowo ująłem w cudzysłów, bo to słowo zawiera także mnóstwo wątków całkiem niereligijnych. Weźmy np. sferę „anielskiej” cnoty czystości oraz istnienia popędu, który należy do ludzkiej natury. Bywa, że ludzie na tym punkcie mają kompletny zamęt. W sakramencie pokuty staramy się to wyjaśniać. Cała rzecz (w przypadku spowiednika) polega na tym, by rozpoznać, kiedy rzecz wymaga specjalisty od powikłań w psychice, kiedy zaś pozostaje domeną spowiednika.
Książka Bogdana de Barbaro i ks. Grzegorza Strzelczyka nie jest jednak poradnikiem dla spowiedników. Jest ważnym materiałem do refleksji zarówno dla spowiadających, jak i dla spowiadanych. I ważną wskazówką: każdy spowiednik powinien mieć specjalistę psychoterapeutę w zanadrzu. Jeden nie zastąpi drugiego, ale ten drugi dopełni to, czego nie zdoła zrobić ten pierwszy. A pierwszy jest niezastąpiony tam, gdzie nie ma co robić ten drugi. Duch i psyche.
Nie jest to odkrycie Ameryki, ale warto przypomnieć to tak, jak to robi ta książka-rozmowa „Duch i psyche”.
Spotkaj się ze mną podczas ZLOTU POWSZECHNEGO: już 29 maja w Krakowie!
Zlot Powszechny to ogólnopolski zjazd sympatyków Tygodnika Powszechnego, którego centralnym punktem będą rozmowy z udziałem redaktorów, dziennikarzy i współpracowników.
Chcemy, aby Zlot Powszechny był miejscem pogłębionej debaty na najważniejsze dziś tematy społeczne. Miejscem nawiązywania kontaktów, twórczej energii i prawdziwej dyskusji. Bez pośpiechu. Bez uproszczeń. Z uważnością. Wydarzenie odbędzie się w piątek 29 maja w Krakowie w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Uświetni je koncert Grzegorza Turnaua.
Bilety na ZLOT POWSZECHNY są dostępne w serwisie Evenea >>>

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















