Droga w nieskończoność

Wygląda to mało poważnie. Kto umawia się w krzakach czy też na pastwisku, między owcami i baranami? A takie właśnie miejsca na spotkania wybierał i nadal wybiera Bóg Biblii, czyli Bóg Żydów, chrześcijan, muzułmanów, a pewnie nie tylko. Bóg czy też bogowie innych religii przejawiają podobne upodobania. Tak więc gorejący krzak Mojżesza i Grota Betlejemska mają ze sobą ścisły związek, którego sens najpełniej odsłania się na Golgocie, czyli znowu w ulubionym, nawet uprzywilejowanym przez Boga miejscu. Można stąd wyprowadzić wniosek, że dla Boga każde miejsce na tym świecie jest dobre na spotkanie, że nie potrzebuje, a nawet się broni przed tymi, którzy chcieliby Go tej wolności, swobody pozbawić.
Czyta się kilka minut

Pamiętamy, że Apostołowie, zwłaszcza Piotr, po mocnych przeżyciach na górze Tabor, kiedy waga wydarzenia, przekroczywszy ich możliwości poznawcze, przyniosła im ogromne zadowolenie, chcą natychmiast to miejsce sakralizować, chcą postawić trzy namioty; dzisiaj pewnie powiedzielibyśmy o kapliczkach czy kościołach. Tymczasem Jezus, wbrew ich oczekiwaniom, zabiera ich z powrotem w doliny.

Podobnie jak z miejscem spotkań, dzieje się z imieniem Boga. Dla współczesnych Jezusowi (z czego nie wynika, że my nie jesteśmy Mu współcześni) imię ujawniało, kim dany człowiek, dana osoba jest, a więc jakie jest jej miejsce w społeczeństwie i do czego została powołana przez Boga. Jeśli tak, wygląda na to, że Bóg Biblii broni się przed takim zaszufladkowaniem. Nie chce i nie pozwala, by go zdefiniowano, to znaczy od początku do końca opisano. Stąd Jego imię jest czasownikiem, wyrażają je formy czasownika "być". W największym skrócie pewnie mogłoby to imię brzmieć - Jestem Jestem.

"Jestem Jestem", "Jestem, który Jestem" czy "Jestem, który Jest" - właśnie dlatego, że imię Boga jest czasownikiem, narzuca swoiste rozumienie istoty Boga. "Jest": to słówko nie pozostawia żadnej wątpliwości, że tą istotą, najgłębszą prawdą o Bogu jest Jego nieustająca obecność. Bóg jest, ale jest "dla". Co prawda kiedyś chciano, by był On sam dla siebie, ale chyba popełniono błąd, skoro my i świat istniejemy, a człowiek ma odwagę powiedzieć: "Ja wiem, beze mnie Bóg chwili żyć nie może, / Gdy sczeznę ja, Ty także oddasz ducha, Boże" (Jan Ślązak, XVII w.). Bóg szczęściem człowieka? Szczęściem, ale i krzyżem.

Skoro istotą Boga jest nieustanna obecność i działanie, praca dla stworzenia, to znaczy, że tak na dobrą sprawę nie ma większego sensu mówienie, iż Bóg odszedł czy też przyszedł, iż się objawił czy też przestał się objawiać, a nawet iż się na nas zagniewał i przestał się nami interesować. Takie mówienie zaprzecza Bożej wszechmocy, która na tym polega, że Bóg nie potrafi nie być. Owszem, my ludzie przeżywamy nasz związek z Bogiem, tak jak przeżywamy, po naszemu - ale z tego nie wynika, że Bóg zachowuje się podobnie.

Mamy Wielki Post, który czasami sprowadzamy do medytacji nad zawartością lodówki czy półmiska na stole. A może by tak pójść dalej i zaszaleć, i przyjrzeć się istocie chrześcijaństwa - szaleństwu Boga?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2010