Docenić dar biedaka

Postanowiłem zmodyfikować przypowieść o wdowie i bogaczu.
Czyta się kilka minut

Gdy zastanawiałem się nad postacią ubogiej wdowy, która wrzuciła do skarbony dwa pieniążki, jeden z moich braci powiedział: "Gdy będziesz komentował tę sytuację, spróbuj tak to zrobić, by czytelnik nie poczuł się lepszy od uczonych w Piśmie, przed którymi ostrzegał Pan Jezus. Bardzo łatwo wpaść w samozadowolenie, patrząc na tych, którzy »z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach«. Każdy lubi, gdy się go docenia, chwali, zauważa. A jeśli ktoś przypomina artystę, który sam sobie przysyłał na scenę kwiaty od anonimowych wielbicieli, to jest człowiekiem biednym i potrzebującym pomocy".

Postanowiłem zatem zmodyfikować przypowieść o wdowie i bogaczu.

W pewnym mieście żył sędzia, który nie bał się Boga i nie liczył się z ludźmi. Lubił pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadał domy wdów i dla pozoru odprawiał długie modlitwy. Ludzie się go bali, ale po cichu wyśmiewali jego infantylizm. Wystarczyła chwila obserwacji, by pod butą sędziego dostrzec skrywane kompleksy, a w pragnieniu zaszczytów i pochwał - niezwykłą samotność i tęsknotę za miłością. Bogacz nie potrafił się z nikim zaprzyjaźnić. Chętnie słuchał lizusów szepczących pochlebstwa, ale szybko przekonywał się, jak bardzo kochają jego pieniądze. Tych zaś, którzy mieli odwagę powiedzieć mu prawdę w oczy, niszczył, zanim pomyślał, że są dla niego szansą. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem". Nie miała czym zapłacić sędziemu, bo niedawno wrzuciła do skarbony w świątyni wszystko, co miała: dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Bogaty prawnik przez pewien czas nie chciał jej pomóc, lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę". Usłyszał o tej sytuacji Rabbi z Nazaretu i powiedział: "Ten przewrotny sędzia dał najwięcej ze wszystkich. Wszyscy bowiem obdarowali życzliwością, która im zbywała; ten zaś egoista wydobył wszystko, co miał, całą miłość, na którą było go stać. Zaprawdę, powiadam wam: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili".

Uboga wdowa była być może szlachetną kobietą, wychowaną w domu pełnym miłości i ciepła, która większą część życia spędziła u boku męża. Dziękowała Bogu za szczęście, którego doznała. Nawet gdy śmierć w nieszczęśliwym wypadku zabrała jej małżonka i dzieci, potrafiła kochać Boga "całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą". Stać ją było, by wrzucić do skarbony dwa pieniążki, gdy wystarczyłby tylko jeden.

W porównaniu z nią żądni zaszczytów egoiści pnący się po trupach na szczyty kariery, których spotykasz w swoim otoczeniu, są postaciami tyleż antypatycznymi, co godnymi współczucia. Strzeż się ich stylu, ale ich nie potępiaj. Być może dają więcej od Ciebie, obdarowując ludzi okruchami czystej miłości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2006